Komentarze do wiadomości: W 3 lata straty z piractwa wzrosły trzykrotnie i wynoszą prawie 240 miliardów złotych. Japonia toczy niemożliwą do wygrania walkę i ma jeden główny cel

Forum Inne Gry
Dodaj komentarz
27.01.2026 22:14
6
12
odpowiedz
1 odpowiedź
Chocobo
10
Legionista

Aż musiałem się zalogować pierwszy raz od wielu lat i skomentować to, bo krew się we mnie buzuje, gdy czytam o szkodach oraz winie, która przypisywana jest na zagranicznym fanom japońskiej popkultury. Głupi i ślepi Japończycy śpią na żyle złota. Popularność mangi/anime za granicami ich kraju rośnie w szybkim tempie, ale oni NIC nie robią, aby umożliwić nam ich legalną konsumpcję. Mamy XXI wiek, a oni dalej nie nauczyli się handlować z innymi krajami. Eksport fizycznych kopii muzyki/anime/gier praktycznie nie istnieje. Nawet cyfrowo nie da się tego swobodnie nabywać. Więc ich żale są po prostu śmieszne.

Żeby nie być gołosłownym podam przykłady z życia wzięte. Otóż, lubię kolekcjonować artbooki z anime. Chętnie bym je kupował, jednak żaden polski sklep nie prowadzi oficjalnej dystrybucji. Nie da się też ich kupić  bezpośrednio w japońskim sklepie internetowym z dwóch powodów. Po pierwsze, strony nie są tłumaczone na inne języki (nawet angielski). Po drugie, sklepy odmawiają wysyłki za granice (tak, dla Japończyków wysyłka za granice to wciąż abstrakcja).  Można to obejść tylko w jeden sposób, który jest zgodny z prawem, ale jest skomplikowany, niepewny, oraz bardzo drogi. Otóż dysponując odpowiednim zapasem gotówki, można zlecić wyspecjalizowanej w tym celu firmie (która odgrywa rolę pośrednika) kupienie fizycznych produktów w japońskim sklepie (internetowym lub stacjonarnym). Produkt wtedy trafia do magazynu pośrednika, a następnie do końcowego odbiorcy. Minusy? Długi czas oczekiwania (2 tygodnie lub dłużej). Brak pewności otrzymania produktu (wiele rzeczy może pójść nie tak, a wstępną zaliczkę i tak trzeba zapłacić. Cena... tym sposobem zamiast przykładowo 300zł za artbook, zapłaciłem dodatkowo 150 zł prowizji dla pośrednika oraz 150 zł za wysyłkę i cło, czyli razem 600zł. Po prostu zajebiście...

Drugi przykład. Seriale anime dostępne na platformach typu netflix, crunchyroll to zaledwie ułamek tego co wychodzi w każdym sezonie. Chce zapłacić, ale nie ma kto wziąć moich pieniędzy. Bardzo chętnie pójdę do kina, ale w ciągu całego roku średnio tylko 3 razy emitowane jest anime. Była kinówka demon slayer w heliosie, więc i ja byłem w kinie. Tylko gdzie reszta? Nieśmiesznym żartem była emisja w multikinie kultowego Angel's Egg. Był on emitowany przez całe 3 dni! 3 DNI. Przegapiłem oczywiście, bo nigdzie na stronie nie pisało końcowego terminu emisji, a rozpiska wybiegała tylko do niedzieli - o poniedziałek trzeba było się wróżki pytać.

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć i złodziejskim przewalutowaniu. To co jest tanie w Japonii u nas jest drogie lub bardzo drogie. 
Więc niech te cymbały z Japonii wypchają się i płaczą dalej. Zawsze byli zamknięci na świat i dalej tacy są. W XIX wieku USA siłą zmusiła Japonię do handlu międzynarodowego. Wydawać by się mogło, że polityka izolacjonistyczna upadła... jak widać nie do końca.

27.01.2026 20:56
3
10
odpowiedz
4 odpowiedzi
MewsoNs
84
Generał

A kij im w oko, za te ich złodziejskie ceny wcale się nie dziwię, że piractwo się poszerza. Ci smutni panowie w garniakach są jeszcze gorsi i bardziej odklejeni niż europolskie korpoludki.

27.01.2026 20:13
Link
2
6
odpowiedz
1 odpowiedź
Link
34
Senator

w którym straty spowodowane pirackimi treściami oszacowano na ok. 46 miliardów złotych (2 biliony jenów)
Nie straty, tylko utraty potencjalny zysk, jeśli chodzi o zwykłe kopiowanie cyfrowe. Mała poprawka.

Co innego, jeśli chodzi o sprzedaży pirackie gadżety i komiksy i gry z pirackie okładki. To już poważniejsza sprawa, bo to już kradzież cudzej zyski. Złodzieje na tym zarabiają, a ciężko pracujące twórcy nie dostają zasłużone pieniędzy.

27.01.2026 20:01
Cziczaki
1
1
odpowiedz
Cziczaki
206
Renifer

Dziwna sprawa tym bardziej że w przeciwieństwie do naszego rynku, na ich, są dedykowane aplikacje, więc i takie rzeczy są łatwo dostępne, a tym bardziej legalnie.

27.01.2026 20:13
Link
2
6
odpowiedz
1 odpowiedź
Link
34
Senator

w którym straty spowodowane pirackimi treściami oszacowano na ok. 46 miliardów złotych (2 biliony jenów)
Nie straty, tylko utraty potencjalny zysk, jeśli chodzi o zwykłe kopiowanie cyfrowe. Mała poprawka.

Co innego, jeśli chodzi o sprzedaży pirackie gadżety i komiksy i gry z pirackie okładki. To już poważniejsza sprawa, bo to już kradzież cudzej zyski. Złodzieje na tym zarabiają, a ciężko pracujące twórcy nie dostają zasłużone pieniędzy.

28.01.2026 10:27
2.1
3
robertoV
23
Generał

O to to, potencjalny zysk. Wkurza mnie to, że z góry wszyscy zakładają, że pirat kupiłby treść cyfrową i nagle nagłówki "straty korpo 5mld !!!!"

27.01.2026 20:56
3
10
odpowiedz
4 odpowiedzi
MewsoNs
84
Generał

A kij im w oko, za te ich złodziejskie ceny wcale się nie dziwię, że piractwo się poszerza. Ci smutni panowie w garniakach są jeszcze gorsi i bardziej odklejeni niż europolskie korpoludki.

27.01.2026 21:12
Link
3.1
Link
34
Senator

Ci smutni panowie w garniakach są jeszcze gorsi i bardziej odklejeni niż europolskie korpoludki.
W Polsce też nie ma lekko. Poszedłem do Empiku i spojrzałem ceny większości komiksów A4. Kosztuje od 50 do 100 zł...

Nie tylko gry, ale też ceny komiksy poszły w górę. Jak tu żyć?

27.01.2026 21:20
Cziczaki
3.2
Cziczaki
206
Renifer

Możesz zdradzić co to za komiksy masz że do 100zł kosztują? Przyznam że nie czytuję nowości tylko starocie za 30zł maks więc zastanawiam się czy 100zł to za standardową nowość czy też jakaś manga 500stron a nie komiks?

27.01.2026 21:47
Link
3.3
1
Link
34
Senator
Image

Cziczaki
Na przykład komiks Bloodborne w twardej okładce jest blisko 100 zł. Też się dziwiłem, bo w Internecie jest dużo taniej (aż ok. 40 zł różnicy).

Więc blisko 100 zł to dla mnie czyste zdzierstwo i nigdy nie zamierzam to kupić. Sklep Empik w galerii XXX (nazwa miasta) słynie z tego, że towary są tam często po zawyżonej cenie. No, komiksy w twardej okładce są zwykle droższe niż miękkie okładki. To zależy od jakość druku.

Też wolę kupić komiksy za około 30 zł lub taniej. Dlatego kupuję komiksy w Internecie, jak są promocji. Albo używane komiksy w Allegro, o ile jeśli nie są rzadkie.

post wyedytowany przez Link 2026-01-27 21:56:29
28.01.2026 08:56
3.1
1
Felo74
134
Konsul

Link 
To jest przecież standard od lat i nie tylko z komiksami. W Empicu masz cenę okładkową, w necie masz od samego początku -30% minimum przez cały czas.
Nie wiem czy komiksy też tak się da, ale książki najlepiej szukać na LubimyCzytać i tam jest porównywarka aktualnych cen.

27.01.2026 21:02
4
2
odpowiedz
Szark
17
Legionista

Przez te serwisy i ich prawa do anime do dziś nie mam gdzie obejrzeć Black Clover w języku polskim bez używania VPN. Sam zacząłem z tego powodu wracać powoli do piractwa.

27.01.2026 21:50
5
odpowiedz
Moooras
140
Generał

Człowiek wpisuje w googlu „manga online” i odpala pierwsze co mu wyskoczy. Wystarczy, żeby pierwszymi opcjami były aplikacje Shueishy, Kodanshy i innych wydawnictw, bo mają coś takiego i do pewnego stopnia można z nich korzystać bez opłat. Sposobem na piractwo na pewno nie jest usuwanie po kolei pirackich stron, bo na miejsce jednej pojawi się jakaś kolejna.

27.01.2026 22:14
6
12
odpowiedz
1 odpowiedź
Chocobo
10
Legionista

Aż musiałem się zalogować pierwszy raz od wielu lat i skomentować to, bo krew się we mnie buzuje, gdy czytam o szkodach oraz winie, która przypisywana jest na zagranicznym fanom japońskiej popkultury. Głupi i ślepi Japończycy śpią na żyle złota. Popularność mangi/anime za granicami ich kraju rośnie w szybkim tempie, ale oni NIC nie robią, aby umożliwić nam ich legalną konsumpcję. Mamy XXI wiek, a oni dalej nie nauczyli się handlować z innymi krajami. Eksport fizycznych kopii muzyki/anime/gier praktycznie nie istnieje. Nawet cyfrowo nie da się tego swobodnie nabywać. Więc ich żale są po prostu śmieszne.

Żeby nie być gołosłownym podam przykłady z życia wzięte. Otóż, lubię kolekcjonować artbooki z anime. Chętnie bym je kupował, jednak żaden polski sklep nie prowadzi oficjalnej dystrybucji. Nie da się też ich kupić  bezpośrednio w japońskim sklepie internetowym z dwóch powodów. Po pierwsze, strony nie są tłumaczone na inne języki (nawet angielski). Po drugie, sklepy odmawiają wysyłki za granice (tak, dla Japończyków wysyłka za granice to wciąż abstrakcja).  Można to obejść tylko w jeden sposób, który jest zgodny z prawem, ale jest skomplikowany, niepewny, oraz bardzo drogi. Otóż dysponując odpowiednim zapasem gotówki, można zlecić wyspecjalizowanej w tym celu firmie (która odgrywa rolę pośrednika) kupienie fizycznych produktów w japońskim sklepie (internetowym lub stacjonarnym). Produkt wtedy trafia do magazynu pośrednika, a następnie do końcowego odbiorcy. Minusy? Długi czas oczekiwania (2 tygodnie lub dłużej). Brak pewności otrzymania produktu (wiele rzeczy może pójść nie tak, a wstępną zaliczkę i tak trzeba zapłacić. Cena... tym sposobem zamiast przykładowo 300zł za artbook, zapłaciłem dodatkowo 150 zł prowizji dla pośrednika oraz 150 zł za wysyłkę i cło, czyli razem 600zł. Po prostu zajebiście...

Drugi przykład. Seriale anime dostępne na platformach typu netflix, crunchyroll to zaledwie ułamek tego co wychodzi w każdym sezonie. Chce zapłacić, ale nie ma kto wziąć moich pieniędzy. Bardzo chętnie pójdę do kina, ale w ciągu całego roku średnio tylko 3 razy emitowane jest anime. Była kinówka demon slayer w heliosie, więc i ja byłem w kinie. Tylko gdzie reszta? Nieśmiesznym żartem była emisja w multikinie kultowego Angel's Egg. Był on emitowany przez całe 3 dni! 3 DNI. Przegapiłem oczywiście, bo nigdzie na stronie nie pisało końcowego terminu emisji, a rozpiska wybiegała tylko do niedzieli - o poniedziałek trzeba było się wróżki pytać.

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć i złodziejskim przewalutowaniu. To co jest tanie w Japonii u nas jest drogie lub bardzo drogie. 
Więc niech te cymbały z Japonii wypchają się i płaczą dalej. Zawsze byli zamknięci na świat i dalej tacy są. W XIX wieku USA siłą zmusiła Japonię do handlu międzynarodowego. Wydawać by się mogło, że polityka izolacjonistyczna upadła... jak widać nie do końca.

28.01.2026 05:15
darkhulk
6.1
1
darkhulk
57
Pretorianin

Chocobo Za bardzo wyszukiwać nie potrafisz, bo od artbooków jest akurat mnóstwo stron, sklepów czy nawet masz amazon.jp gdzie nie ma problemów z zakupieniem książek, jak i wysyłkami zagranicznymi. Nie wspominając nawet o darmowej dostawie [nie zawsze i w każdym sklepie ale niektóre to oferują, przykładowo te od płyt k-pop]. Prawde mówiąc łatwiej z tego kraju coś zimportować niż z takiej wielkiej i bogatej ameryki XD

28.01.2026 05:19
darkhulk
7
2
odpowiedz
darkhulk
57
Pretorianin

Niezły błazen tworzył tego posta, skoro uważa nasz kraj za jakimś eldorado, gdzie każdy handluje hurtowo robionym serialem Dragon Ball na dvd i dyskietkach XD
W obecnych czasach nie potrafić zrobić kawałka platformy do umieszczenia własnych materiałów/ plików i dodania kawałka txt po polsku, i nie publikowania komiksów/ mang przetłumaczonych na premiere jak w innych krajach, to tylko Japończyki potrafią. Plus dochodzi kwestia dostępności figurek czy innych gadżetów, że taki moloch jak Bandai nie potrafi jednego głupiego magazynu w europie stworzyć i wszystko sprzedawać, to tylko japończyki potrafią.

28.01.2026 09:33
Miodowy
8
1
odpowiedz
Miodowy
107
Nigdy nie był młody

Zakładam, że przy takich wyliczeniach podstawą była bzdurna teza pt. jeżeli ktoś obejrzał coś poza oficjalną dystrybucją to jest strata jak za cenę okładkową tego produktu.
Jestem pewien, że jeżeli w swoim życiu przeczytałem online jakaś mangę, która wyszła tylko po japońsku i angielsku, lub tym bardziej została amatorsko przetłumaczona z japońskiego, to na 99% i tak bym jej nigdy nie kupił, wiec to nie strata, tylko hipotetyczny zysk (a wręcz wyimaginowany).

post wyedytowany przez Miodowy 2026-01-28 09:38:55
28.01.2026 10:03
9
1
odpowiedz
1 odpowiedź
megalothar
4
Centurion

Ja tylko piracę chociaż stać mnie na nowe gry, bo nie chcę być frajerem

28.01.2026 12:14
ashtop
9.1
ashtop
2
Centurion

megalothar czy w 2026 da się jeszcze piracić gry? Jak tak to które? Myślałem że wszystko wymaga teraz połączenia online i nie ma takiej opcji. JA w ostatniego pirata to grałem chyba w 2013 roku jakoś.

28.01.2026 12:11
10
2
odpowiedz
Jerry_D
80
Senator

Te "straty" to jest zwykłe myślenie życzeniowe, że jakby nie pobrał "pirata", to na pewno by kupił. A tak dobrze to nie ma.
I druga sprawa, tam, gdzie jest łatwy dostęp do legalnych treści po rozsądnych cenach, tam od razu spada piractwo, bo legalnie jest wtedy szybciej, łatwiej i wygodniej, i bez stresu, że się nałapie jakiegoś syfu albo ktoś się przyczepi.

28.01.2026 12:14
Wrzesień
11
odpowiedz
Wrzesień
78
Idiot Doom Spiral
Wideo

Tak mi się jakoś po tym newsie uruchomiła nostalgia, bo pierwsze anime jakie poznałem to była właśnie zasługa piractwa. W Polsce w latach 90-tych istniało coś takiego jak Video-Rondo, które wydawało filmy na VHSach i wśród nich były też właśnie anime (choć głównie te przeznaczone na amerykański rynek). Oczywiście działało to wszystko w szarej strefie, ale dzięki temu już jako dzieciak obejrzałem choćby Lensmana, Robotech i jeszcze chyba parę innych, których tytułów już nie pamiętam. A było to chyba jeszcze zanim anime przebiło się do publicznej świadomości za sprawą Czarodziejki z Księżyca i Polonii1.

Dziś co prawda perspektywa mi się zmieniła i trochę nie kumam po co w ogóle ktoś chciałby piracić te chińskie bajki, ale wtedy dla dzieciaka z szarego śląska to był zupełnie inny świat.
https://www.youtube.com/watch?v=6dUWnw_mXiA

28.01.2026 14:15
dzl
12
odpowiedz
dzl
119
John Yakuza

Zamkną jeden serwis, powstanie drugi i tak w kółko.

Problem zawsze jest z cenami i dostępnością, analogicznie z VOD. Przez kwestie licencyjne w naszym rejonie dużo anime w ogóle nie jest publikowanych choćby na Crunchyrollu, bo wykupili licencje tylko na rynek północno-amerykański. Jak zarobić na czymś, co w ogóle nie jest dostępne. Rozumiem ochronę własności intelektualnej, ale litości...

Już pomijam nawet fakt, że piractwo było głównym czynnikiem popularyzacji mangi i anime na zachodzie, ale kto by o tym pamiętał...

28.01.2026 14:42
Rumcykcyk
13
2
odpowiedz
Rumcykcyk
134
Ojciec Zarazy

Ta teoria jest dawno obalona, że jak nie spiracisz to kupisz. Teraz pojawił się haker co crakuje starsze gry z denuvo z 2020-21 roku które są za grosze w sklepie, a ludzi co pobierają jest od groma i jeszcze wpłacają donate żeby kolejne gry były łamane. 

Liczenie sobie kopii której nikt nie kupi jest głupie. Później takie cyrki wychodzą, że 200 mld stracili.

28.01.2026 17:23
Polterghost
14
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Polterghost
67
Pretorianin

Nie ma żadnych strat z piractwa bo nic nie znika. To tak jakby sklepy stwierdzały, że zostały okradzione, bo ktoś kupił coś gdzieś indziej.

28.01.2026 21:30
Wrzesień
14.1
Wrzesień
78
Idiot Doom Spiral

To tak jakby sklepy stwierdzały, że zostały okradzione, bo ktoś kupił coś gdzieś indziej
Nie, to zupełnie nie tak jakby. Generalnie wstyd, że mamy 2026 rok, a wciąż istnieją ludzie, którzy powtarzają takie bzdury.

Forum Forum Inne Gry
Dodaj komentarz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl