Ilość nowinek związanych z AI rośnie wykładniczo. Ilość roboty też. To prosta droga do wypalenia
Kiedy projektowalem grafike (od reklamy przez grafike uzytkowa, ux / ui), kleilem design systems, projektowalem ilustracje, systemy ikonografii do aplikacji, klepalem frontendowy kod (pracowalem jako "unicorn designer", podobno dobry) to czesto mialem poczucie sprawczosci i sensu tego co robie.
Teraz, jesli nie mam juz czasu na prace kreatywna, cyzelowanie detali i human touch (bo "ai jesli nie lepiej to zrobi to szybciej") to moja rola nie jest juz w ogole tworcza (jesli sie spiesze).
Czasem bywa *troche* tworcza - kiedy deadline nie goni - ale wtedy, zeby osiagnac efekt taki jak chce, walcze z asystentem, albo poprawiam, przerabiam i poprawiam. Jest troche tak jakbym (znowu ;)) pracowal z teamem wyjatkowo kiepskich, ale upartych w swojej ignorancji juniorow :D
To jest dopierdo droga do burnoutu (ktory to juz bedzie w moim zyciu, eh).