Wyobraźcie sobie, że nawet układy, które sprzedaliśmy cztery czy pięć lat temu, drożeją dziś szybciej niż dobre wino. To wymyka się wszelkiej logice, ponieważ kupowanie kart graficznych NVIDII przypomina teraz inwestowanie w dzieła sztuki.
Raczej deficytowe towary w warunkach niedoborów. To nie dobra inwestycyjne, to narzędzia, których cena podbijana jest przez decyzję krawaciarzy mające wpływ na podaż. Chrzani jak zwykle.
Gdzie ostracyzm w stylu greckim? Wybieralibyśmy demokratycznie najbardziej odklejoną osobę i miałaby zakaz wypowiadania się publicznie. Kandytatura pana kurteczki byłaby bardzo mocna.