Uwielbiam Japonię, ale po graniu w każdego Horizona już przy 5 czułem duże zmęczenie materiału tego konceptu. Najgorsze jest to że jedyną nadzieją dla wyścigówek jest EA... które mogłoby wrócić tak jak w przypadku Battlefielda 6 wzorując się na najlepszych odsłonach NFS, czyli mam tu oczywiście na myśli Underground 2 czy Most Wanted. Dosłownie wystarczyłoby żeby zrobili naprawdę dobrą grę i kilka milionów sprzedanych kopii w ciągu tygodnia, bo jak wszelakich strategii, rpg-ów, trochę też strzelanek wychodzi od groma, to porządnych samochodówek praktycznie nie ma w ogóle
Uwielbiam Japonię, ale po graniu w każdego Horizona już przy 5 czułem duże zmęczenie materiału tego konceptu.
No to widzę że wiekszość tak miała, w FH4 się spedziło setki godzin, na 5 się czekało jak na nic innego, a wyszło tak że bardzo szybko się znudziło, na FH6 czekam właśnie ze względu na Japonię, bo Meksyk tak średnio w sumie interesował, ale od premiery 5 się dalej nie grało, a mija z 4 lata, więc na razie chęć jest, zobaczymy.
LOL, i już się zaczyna - jeszcze nie zagrałem w grę a już dostaje super bryki. Jaki to ma sens? Gdzie poczucie progressu?
Jeszcze nie zacząłem, a już mam gwarantowane auto...
Ech nie na tym polegają gry.
Zdecydowanie wolę model progresji w NFS, bo tam on przynajmniej istnieje.
Ale w których NFS? Bo kilka pierwszych części go nie miała, a później to było z tym różnie.
Moje dzieciństwo to Most Wanted, Undergroundy, Carbon.
Z tych nowszych to całkiem niezły Heat i gówniany komiksowy Unbound.
I wszystkie miały kampanie, i system progresji.
A tutaj rozdają wszystko za darmo w jakichś zjebanych loteriach
No to właśnie nawet w tej "erze Blackbox" było różne podejście do progresji. Nie pamiętam jak w pierwszym Undergroundzie, ale drugi faktycznie prędzej czy później wymuszał zmianę samochodu lub ulepszenia. Most Wanted jest takim ciekawym przypadkiem, bo progresja jest jedynie na papierze, a w praktyce wszystko jest jedynie sugestią i praktycznie jedynie próby prędkości mogą być trudniejsze, reszta jest niwelowana przez agresywny rubberbanding. Supra Vasqueza lub wóz stuningowany w podobny sposób jest już wystarczający na tyle, by niedzielny gracz mógł przejść grę z palcem w dupie, jak ktoś woli minimum wyzwania to nawet stockowym wozem bez problemu się wszystko przejdzie. Carbon próbował wprowadzić sztuczne progi i tu faktycznie było czuć dość progres, który była odczuwalny, o ile człowiek grał z zamierzeniem twórców - czyli przeskakiwał do kolejnych tierów wozów. Jednak to było o tyle zabawne, że dało się to tak naginać przez rubberbanding, że samochodem pierwszego tieru dało się dużo ugrać, co ostatecznie sprawiło
W Unbounda nie grałem i wciąż odrzuca mnie ten obrzydliwy styl, ale Heat ograłem i ta gra rozwiązywała to naprawdę dobrze, progresja była względnie płynna, poprawiała wszystkie błędy Paybacka, chociaż nie zyskała raczej dużego grona fanów.
Najlepszy progres miał ProStreet, samo to, że gra wymagała osobnego samochodu do każdego typu zawodów powodowało, że nie dało się skończyć gry na jednym autku jak w U2 albo MW. Zresztą gra wymagała minimalnego wkładu własnego w tuning bo wyścigi potrafiły być trudne i nie mówię tylko o próbach prędkości.
Darmowe auta? Kto to widział. I to jeszcze supersamochody.
W ogóle bez porównania do NFSa.
Nie wolałbyś żeby lepsze auta były trudne do zdobycia? Cieszyłbyś się każdą zdobytą furą.
Wiesz, to jest kwestia indywidualna. Ja wychowywałem się na starszych grach wyścigowych, gdzie progres nie istniał, brało się ulubiony supersamochód lub jakiegoś totalnego klasyka na samym początku i masterowało okrążenia, czerpało przyjemność z jazdy. Wszystkich graczy oczekujących progresu, zdobywania czegoś to raczej nazywano noobami i totalnymi casualami - zabawne jak po kilkudziesięciu latach to się odmieniło. :D
Nie wolałbyś żeby lepsze auta były trudne do zdobycia? Cieszyłbyś się każdą zdobytą furą.
Byłoby to fajne tylko to musiałoby być faktycznie trudne, np. wymagałoby bicia wyśrubowanych wyników czasowych na danym torze, powiedzmy osiągalne dla 0,5% graczy, a nie coś wymagającego grindu jak w większości gier.
Z tym wczesnym dostępem i ceną to ładnie polecieli, najlepsze podsumowanie ->
https://www.youtube.com/embed/RZMlWT3mWNc
Edit: no dobra, może są jakies bonusy w tej cenie, ale to i tak nieźle popłyneli, czyli GTA VI jeśli zrobi wersje standard i premium to 500 zł będzie zaraz normalne.