Jak to w EA. Wydali grę, więc przy grze zostawili 6 deweloperów. Resztę przesunęli do innych projektów lub zwolnili. Z tej szóstki jeden programuje, drugi robi grafikę i dźwięki, trzeci mapki, czwarty testuje, piąty ogarnia sklep i mikropłatności, a szósty zajmuje się wpisami na Twitterze.
Problem często leży nie w liczbie ludzi, a w decyzjach, priorytetach i tempie reagowania na błędy. Jeśli impet został stracony, to kluczowe będzie szybkie łatane problemów i konkretna komunikacja z graczami. Inaczej [link] nawet duży powrót na Steam długo się nie utrzyma.