Podziwiam, że ktoś jest w stanie grać po 16h dziennie. Może ja już jestem stary (32), ale jak gram z 4-5h to już się czuję jak śmieć i jeszcze zaczyna mnie boleć wszystko haha.
Nie ma czego podziwiać, gościu musi mieć bardzo smutne i ubogie życie...a tak poza tym po UJ on tam skakał? Co mu to dało? Podniosę łeb na spacerze i też widzę drogę mleczną...
Z takich mi znanych osób to tylko Alex mógłby tego dokonać. Czasem mi się uda zagrać np 10-12h ale następnego dnia nie powtórzyłbym tego wyczynu, a tym bardziej przez kolejny tydzień czy dwa.