W sensie przez kilka lat będą wydawać miliardy(jak nie więcej) dolarów wykupując cały sprzęt komputerowy zanim będzie dostępny na rynku za pieniądze inwestorów i nasze (niezależnie od tego czy będą w stanie go wykorzystać, czy nam się to podoba czy nie) - ale po paru latach* będą zarabiać jakby mieli monopol na powietrze?
*) A te pare lat - akurat pokrywa się z przewidywanym/średnim czasem życia/użyteczności sprzętu komputerowego, którego w międzyczasie ludzie nie będą w stanie wymienić na nowy... innymi słowy: elyty zablokują sprzedaż elektroniki na wystarczająco długo żeby te dostępne na rynku pecety wyzionęły ducha, a potem będą zarabiać fury kasy na swojej "innowacyjności" (to jest.: wypożyczania komputerów ze swoich centrów danych)
Czy to dopiero wtedy zaczniemy wpie* te robaki czy zrobimy to wcześniej, w okresie wielkiego głodu który będzie mieć miejsce w międzyczasie?
Nie wiem, ale nie wygląda to dobrze, nawet jeśli twoja wizja jest przesadzona.
Tzn. IMHO ten plan nie wygląda dobrze także dla OpenAI i inwestorów. Bo chiński smok też nie śpi. :)
Akurat widzę jak to inwestorzy będą dalej ryzykować dalsze topienie pieniędzy kiedy raz, jest spora konkurencja w rozwoju AI i co więcej żadna z nich nie wykazała profitów, za bardzo się pośpieszyli z tym AI, trzeba było poczekać na darmową energię a tak udupiają masę kasy na centra danych a jedynymi klientami są ludzie tworzący memy i pytający o "jak zrobić jajecznicę w 4 krokach" :D Bańka jeszcze nie pękła ale przestała rosnąć.