
Odejście od ukladu izometrycznego było najlepszą rzęczą jaka Bethesda zrobiła kiedykolwiek. Mi natomiast przypadła do gustu Nowa California mod do New Vegas bo uciekłem z krypty 18 z dwiema innymi osobami Jamie Campbell i Ben i w Pinehaven pierwszej lokalizacji dołączyła Kira i tak sobie wspólnie łazimy na to nie wpadła Bethesda dwie osoby albo zwierzę, Obsidian podobnie, taki uklad drużyny proponowal Interplay productions w Fallout 1/2 Tima Caina.
Odejście od rzutu izometrycznego to było najgorsze co spotkało fallouta. Zmiana widoku to nie byłby problem ale sposób w jaki beth to wykonała to już jest pokraczność lvl master. Biorąc pod uwagę kto przejął prawa do marki nie liczyłem na wiele (choć można powiedzieć że i tak się zawiodłem). W to się nie da grać. Ale i tak idealny, wyśniony fallout to byłby z grafiką i perspektywą jak w Divinity (izometryczna z rzutu 3/4 z kamerą 360 i zoomem)
Też tak uważam. Widok 3D w świecie Fallout to było dla mnie ciekawe doświadczenie i też piszę jako gracz, co ukończył Fallout 1-2 wielokrotnie, a także Baldur's Gate, Commandos, Planescape Torment, Icewind Dale i mnóstwo gier z widoku izometryczny.
Widok 3D, widok 2D z boku a widok izometryczny to są różne światy i zupełnie inne doznanie.
Bethesda to rzemieślnicy a nie artyści. Dobrze im wyszła odtwórczość, potrafią tworzyć duże mapy zapełnione przedmiotami i historią. Czasem nawet zrobią ciekawego i/lub sensownego questa. Ale ich gry nie mają duszy. Nie mają klimatu. Nie potrafią go uchwycić - a jeśli jakimś cudem im się to udaje, to zaraz wymyka się z rąk.
Dobry przykład to początek Fallouta 3. Otwarcie drzwi Krypty, pierwsze zetknięcie ze światem spalonym wojną atomową i słońcem - to było coś. Wejście do SuperDuper Marketu stawiało włosy na głowie - ciemność, niewyraźne poruszające się sylwetki i ten hałas przypadkowo potrąconego wózka - klimat normalnie jak z horroru, podkreślany świetną muzyką.
I zaraz potem w następnych lokacjach to zdechło. Członek Bractwa Stali w pełnym pancerzu wspomaganym podczas czyszczenia biblioteki zostaje ustrzelony przez bandytę z jakąś słabą pukawką. Pierwszy szok - pancerze mają ochronę PROGOWĄ, a nie procentową. Nie ma już żadnego poczucia potęgi i posiadania przewagi nad przeciwnikiem po zdobyciu dobrego sprzętu. Dalej - coraz gorzej. W trakcie ucieczki przed Enklawą rozwalałem ich żołnierzy w udoskonalonych pancerzach wspomaganych dziesiątkami. Za pomocą zwykłej strzelby. A dodatkowo przypadkiem zapędziłem się w zły korytarz i zobaczyłem jak się spawnują falami z powietrza - skrypt im każe tak robić dopóki jestem w pobliżu. To była taka żenada, że chciałem odinstalować grę.