Jako wojownik jego klasa jest do bani.
Ani nie włada potezną magią, a i w broni niezbyt mu wychodzi.
Zwyczajnie dobry we wszystkim ale ostatecznie do niczego.
Niemna jakichś statów czy perków które były by pomocne.
A i jakoś postać jest nijaki.
Chyba dlatego w moim teamie nie zagrzewa zbyt długo miejsca.
Ktoś tu chyba nie wie o czym mówi. Wyll to warlock nie wojownik. Warlock dobrze zbudowany to faceroll i jest tak mocny, że na zwykłym poziomie trudności możesz grać tylko nim.
Ja go nie lubiłem nie za warstwę gameplayową, tylko za beznamiętny voice acting i ogólną bezpłciowość, brak charakteru.
Nie no, zrobili z niego jakiegoś Aragorna świata BG więc ludzie nie polubili tego nudnego białorycerstwa.
Wyll i żaba i ten naddruid z drugiego aktu to absolutnie fatalne postacie.
W Mass Effect 2 też był taki nudny, drewniany koleś - Jacob Taylor. To chyba pierwowzór Wylla ;-)
Doczytałem do nazwania Wylla czarodziejem... chyba z bagien :) Czarownik to nie Czarodziej!!!!!!!!
Wylla nigdy nie lubiłam, ale miałabym prośbę, jak już robicie posty to nie popełniajcie podstawowych błędów w nazewnictwie. Wyll to CZAROWNIK (warlock) a nie Czarodziej (wizard). Gale to czarodziej. I nie, to nie jest drobna różnica, szczególnie że cały jego lore jest oparty na jego pakcie z Mizorą.
Takie błędy irytują i sprawiają, że nie ufam tym postom.
Ani mnie ziębił ani mnie grzał. Bardziej wnerwił mnie ten druid, Halsin bodajże się nazywa, co jako jedyny z jakiegoś powodu od razu zaproponował mi seks homo. Schrzanili postać Minsca, wstawili tę postać na koniec gry chyba tylko po to by był jakiś ukłoń w stronę starych graczy, ale był tak krótko...Ot, za przeproszeniem: na odpierdol. Jaheira o wiele ciekawsza niż w BG 2.