Mi się gra podobała. Gdyby nie dziennikarze, nawet bym nie wiedział, że nie powinna mi się podobać.
W sumie nie kojarzę innych gier, gdzie przeciwnicy rzeczywiście mieli coś na kształt instynktu samozachowawczego i nie rzucali się ginąć z pieśnią na ustach, tylko na widok wycelowanej w siebie broni wymiękali. Gra miała swoje wady, ale możliwość sterroryzowania grupy napastników pistoletem bez ani jednego naboju, do dziś jest unikalna w świecie gier wideo.
Właściwie dla mnie, ta gierka jest bardzo mocno niedoceniana, wręcz bym powiedział, że należy do grona jednych z lepszych od Ubisoftu. Dobry parkur, nawet ok fabuła - po prostu dobra gra, którą można przyjemnie ograć w kilka spokojnych wieczorów - i w sumie jeśli ktoś nie grał, to polecam.
Pamiętam jak ograłem tę grę tuż przed wyjazdem nad morze jakoś 10 lat temu. Miałem niedosyt bo historia jest urwana a sama rozgrywka bardzo mi się podobała.
Uwielbiam takie gry gdzie walczymy o każdy nabój i inne zasoby jak w Silent Hill czy serii RE ale tutaj jest to jeszcze trudniejsze. Kilka naboi i rozterka kiedy je użyć. Jedzenie bardzo skąpo rozrzucone, no i bieganie z łukiem + 1 czy 2 strzałami przez całą grę.
Do tego świetna eksploracja drapaczy chmur.
Gra nie ma kontynuacji ale można uznać zakończenie takie jakie jest sugerowane na koniec, kto grał wie jakie.
Od jakiegoś czasu chce mi się w to pograć ponownie ale gdy wie się gdzie są przedmioty i jak wybierać optymalnie rozmowy z NPCami to już takiego wrażenia nie zrobi.