Oj będzie wtopa to samo co z Ostatnim Sezonem Gra o Tron
oby 11 zginęła, a Mike prze traumatyczne przeżycia okazal się gejem i długo i szczęśliwie żyli z Willem w chatce pod wodospadem
Powinno być ciekawie. Sezon ma solidną fabułę więc nie sposób tego nie dociągnąć, tym bardziej że akcja już jest zaplanowana.
Ciekawej fabuły tu nie ma, a klimat z pierwszego sezonu już dawno wyparował.
Przez całe 7 odcinków niby czas nas goni, a jednocześnie non stop jakieś pierdoły i filozoficzne debaty nad jestestwem bohaterów.
Końcówka 7. odcinka, w której Will oświadcza, że jest homoseksualny, wygląda jak jakaś deklaracja, na którą nikt nie czekał — i że w zasadzie to by wlazł na Mike’a. To już jakieś kuriozum.
Teraz już „wszystko będzie dobrze”, można powiedzieć.
O dziwo Jedenastka jest zadowolona, że jej kolega ma chętkę na jej chłopaka, i ogólnie wszyscy kręcą się w kółko, przytulają i pocieszają.
Chłopaki dalej się ze sobą kłócą i płaczą, a panny napierają z karabinów.
Kwintesencja lat 80. w stanie Indiana.
Na taki finał czekałem.
Abstrahując od tej spierdoliny, całość i tak wydaje się mało adekwatna do budżetu sezonu.
Trochę odbiegając od tematu, to aż dziw bierze, że Gol przespał tak historyczne wydarzenie, jak wyłączenie dziś, po 44 latach obecności, muzycznych kanałów MTV.
Sezon można uratować, ale tylko jak Vecna wszystkich zabije i rozwali nasz świat.
Wtedy sezon i serial będzie 11/10.
Czy was wszystkich za niemowlaka rodzice z procy karmili czy co?
Sezon powinien posiadać zakończenie, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
Jak to jest z matką cieplucha z supermocami? Przecież te skille się brały z tego, że dostarczano dzieciakom konkretną krew.
Za długo czekali z tym ostatnim sezonem. Moim zdaniem najgorszy i najsłabszy.
Aktorzy grający nastolatków, przez te dziesięć lat posunęli się wiekowo tak, że już kompletnie nie są wiarygodni. Najgorzej się zestarzała grającą Nancy Wheeler - Natalia Dyer, wygląda na swoje trzydzieści lat a czasami na więcej.
Potwory przestały straszyć.
Jeszcze w pierwszych dwóch sezonach, kiedy demogorgony pojawiały się sporadycznie, budziły niepokój budując nastrój grozy, teraz jak biegają stadami przypominając przerośnięte słoneczniki, na koślawych łapach, zażenowanie.
Vecna - kolejna żenada, wiedziałem od początku, że kogoś mi przypomina, ale w momencie jak wystrzelił tymi swoimi "gałęziami", zrobiło mi się wesoło i tylko czekałem, żeby zawołał głosem Vin Diesela "I'm Fioot"
Generalnie za długie, za ckliwe i jeszcze jakby było mało, znowu jak szambo wybiła poprawność polityczna. Te wątki homoseksualnie głównych bohaterów...
Osobiście nic nie mam do gejów, znam kilku i to są generalnie dobrzy ludzie, ale po co robić z tego taki patos