Gra, która nie wie, czym chce być (a raczej o czym opowiadać).
Klasyczna gra “trzymaj gałkę w lewo i patrz, co się dzieje”, czyli w sumie takie Inside czy inne Limbo. Tyle że jak tamte gry trzymały ciągle jednolity klimat, tak tutaj naprawdę można odczuć, że gra cierpi na jakąś schizofrenię.
Zaczyna się ucieczką chłopca z domu, w tle są motywy utraty bliskich osób, radzenia sobie ze stratą, nagle z tyłka pojawia się substancja X (żeby nie spoilerować), pojawiają się potwory, przez chwilę naglę motyw poszukiwań i utraty syna, nagle znów potwory tylko tym razem jeszcze brzydsze i nagle taki przyziemny, naprawde przyjemny klimat wspólnej wędrówki z jelonkiem, bez nadprzyrodzonych elementów i nagła zmiana lewitujący z tyłka świat - no, nie takiego rollercoaster emocji oczekiwałem. I jak ktoś planuje napisać, że to “metafora”, to prosiłbym o wyjaśnienie, czego metaforą jest kaiju dzik, bo mogę być za głupi na tą grę.
No i po jakiś dwóch godzinach gry także z tyłka animacje rodem z seriali z Disney Channel, która pasowałaby bardziej do przyziemnej gry, a nie “METAFORA: THE GAME”.
O mechanikach i gameplayu nie ma co się rozwodzić - jak ktoś grał w Limbo lub Inside, to wie, czego się spodziewać. Jak nie grał - to lepiej najpierw zagrać w nie, zanim zasiądzie się do Jelonka i Chłopca.
No ale ta gra kosztuje około 40 złotych, więc mój powyższy wysryw można wziąć i <cenzura>, bo mimo wszystko gra się w to przyjemnie, a dodatkowo w grze jest dedykowany przycisk do głaskania/przytulania jelenia, więc ociera się o GOTY.
No trochę żałuję, że mnie fabuła ani klimat nie porwała, a IMHO to jest klucz dla tego typu gier (oczywiście w nich “fabuła” to może za dużo powiedziane). Fajna historia, prosty (ale przyjemny) gameplay, 4h rozgrywki, kiedyś kupiłem za 4 dychy czipsy o smaku penisa więc kim jestem, żeby wypowiadać się negatywnie o tej grze. Jak wyżej, jak ktoś ograł Limbo/Inside, to polecam, jak nie, to najpierw zachęcam do nich, a później dopiero do Deer & Boya.