Crypt Custodian to kolejna wydana w ostatnich latach metroidvania, której udało się do standardowego miksu gatunków dodać elementy charakterystyczne dla klasycznych Zeld. W bardzo podobnym stylu dostaliśmy już równie świetne Tunic i Death’s Door i gwarantuję, że jeżeli komuś podobały się te gry (albo nawet nieco starszy Hyper Light Drifter), to tutaj poczuje się jak w domu.
Wymienione tytuły są do siebie bardzo podobne, ale zarówno Tunic, jak i Death’s Door kładły większy nacisk na sekrety, dokładną eksplorację i skomplikowane zagadki logiczne. W Crypt Custodian jest zdecydowanie więcej walki, a zagadki zazwyczaj sprowadzają się do prostych wyzwań czasowych, w których trzeba rozkminić odpowiednią trasę albo kolejność aktywowania dźwigni.
Świat gry jest ogromny, ale przemieszczanie się po lokacjach odbywa się bardzo płynnie. Checkpointów jest sporo i można się do nich teleportować z dowolnego miejsca na mapie bez żadnych ograniczeń. Dużo rzeczy rozwiązujemy, będąc w danym miejscu pierwszy raz, a momenty, do których trzeba wrócić później, da się łatwo rozpoznać. Początkowo eksploracja jest dość liniowa jak na metroidvanię. Niby wewnątrz lokacji są różne odnogi, ale gra wyraźnie prowadzi nas w jedyną słuszną stronę. Dopiero w drugiej połowie świat trochę się otwiera i zazwyczaj są 2-3 krainy, które można odwiedzić w dowolnej kolejności.
Jeżeli chodzi o walkę i poziom oferowanego wyzwania, to najpierw należałoby podkreślić kilka szczegółów i przede wszystkim rozdzielić zwykłych przeciwników od bossów.
Po pierwsze - walki z bossami nie są w stylu soulslike, tylko tzw. bullet hell. Na szczęście CC jest bardzo łaskawe, jeżeli chodzi o rozbudowanie naszej postaci, i zawsze jest opcja podfarmienia in-game waluty, żeby się wzmocnić.
Druga istotna rzecz - nie mamy żadnej mechaniki leczenia. Punkty zdrowia odnawiają się tylko przy checkpointach, przez co walki z bossami są szybkie, intensywne i wymuszają na graczu inicjatywę oraz ryzykowanie.
Trzecia sprawa, spinająca wszystko w całość - śmierć nie ma żadnych konsekwencji. Z tego powodu, pomimo grania na Hardzie, oceniam, że to najbardziej przyjazna graczowi metroidvania, jaką miałem okazję sprawdzić. Do tego stopnia, że pod koniec trochę zaczynało mnie to już nużyć. ;)
Na szczęście gra jest krótka. Skompletowałem 100% wszystkich znajdziek w około 16–17 godzin. Dla chętnych po wszystkim zostaje tryb Boss Rush - bardzo miły dodatek, którego często brakuje mi w innych grach.
Z minusów wymieniłbym mało zróżnicowane znajdźki / nagrody za eksplorację oraz mocno niewykorzystany potencjał kilku umiejętności naszego bohatera. Poza tym to świetna gra, tylko nieco uboższa w zawartość niż np. rewelacyjny Tunic.