Dawniej mówiono że wszystko ma swój czas, kong123 ;) Zbyt wcześnie "dojrzeć", źle - zbyt późno, także źle ;) I sporo zależy od naszej indywidualności (osobowości) bo ona różna. Poczynając od różnic genetycznych, kończąc na środowisku i wychowaniu. ;)
..phi ..sylwester ..nawet moje bluesowe a zapomniane radia mają na ogół full ;)

Wszyscy dojrzewają tak jak im się podoba... Często tak,że po kilku chwilach orientują się (albo i nie),że dojrzeli jednak za wcześnie i nie tak jak powinni. To jest smutne - zwłaszcza,kiedy patrzysz na starego przyjaciela jak się zmienia i nic nie możesz z tym zrobić - "...bo Ty i tak tego nie zrozumiesz..."
Okazuje się jednak,że ja rozumiałem - i to znacznie lepiej niż on. Teraz już jest za późno na pewne sprawy i poprawy... choć może i nie - ponoć wybaczać jest rzeczą ludzką ale... ja sam dorosłem i widzę,że nie mogę być zbyt dobry dla innych. Muszę się teraz oszczędzać i skupiać na tych, którzy zostali ze mną, przyjaźnią i kochają. Bo to dla nich warto żyć.
Odkąd przyjechałem tutaj na obczyznę - zawsze byłem otwarty i miałem czas pomagać innym, ci "inni" jednak okazują się najczęściej totalnymi niewdzięcznikami. Rozumiem - większość znajomych pochodzi z pracy, pracuję w tym samym miejscu już trzy lata i przez ten okres zostałem awansowany trzy razy (i tak w sumie to g...o warte jest ale lepiej to niż nic), wcześniej pracowaliśmy na równych stanowiskach, teraz muszę ich niejednokrotnie nadzorować i wydawać polecenia.
Nie jest mi łatwo, bo muszę zawsze jakoś to wszystko ustawić, aby wszyscy byli zadowoleni i nikt się na mnie nie żalił. Nie zawsze jednak tak się da i zostaję - naukowo pisząc - zjebany...
Dziś jestem z moim kochaniem i przygotowywujemy sobie samotną imprezę Sylwestrową. Parę tygodni temu, zostałem zaproszony przez koleżankę i miała mi jeszcze dać znać. Nie dała...
Trochę smutno mi się robi na sercu, ponieważ bezinteresownie dla niej, wychodziłem z domu i z jej dziećmi jeździliśmy na posterunki policji aby wyjaśniać pewne sprawy bo nie umiała sobie poradzić z językiem.
To takie moje przemyślenia staroroczne - od jutra będzie tylko lepiej :) Nie martwię się już o takie sprawy. Mam kogoś kogo bardzo kocham i jest nam lepiej sam na sam niż w gronie ludzi, którzy mogą nam potem dupy obrobić.
Tak więc, można być aspołecznym ale i takim, kto raczej dba o siebie i unika pewnych niewygodnych spraw :)
A że Sylwka spędza się samemu przed telewizorem? Phi... już niedługo będzie następny - lepiej skupiać się na przeżywaniu radosnych chwil - tych niepowtarzalnych z osobami, na którch nam naprawdę zależy - to jest naprawdę ważne i trochę takie ... magiczne :)
Pozdrawiam tych samotnych z bogatym wnętrzem i pełnych pogody dla innych :)
Może spodoba się i Wam radio, którgo aktualnie słucham :
http://www.rmfon.pl/radia/rmf-70s.html
I taka seksowna lala ;)
Ehh może nie potrzebnie oszukuję sam siebie? Już od kilku lat w sylwestra siedzę sam. Brak drugiej połówki (chociaż w sumie obecna druga połówka chłodzi się w lodówce ale nie takiej poszukuje :P) powoduje, że jakoś nie mam ochoty sam wychodzić. A że gdzieś tam wyżej pisałem, że do kobiet szczęścia niestety nie mam i póki co tej jednej co bym wiedział, że to ta jedna jeszcze nie spotkałem i względem tego jestem pełen pesymizmu. Zawsze spotykam takie co w momencie kiedy są najbardziej potrzebne ładują cios nokautujący i dają drapaka ;) Z przyjaciółmi niestety też różnie była - też bardzo często trafiam na przypadki gdzie gdy jestem już nie potrzebny to jestem po prostu olewany.
Nie powiem - przez takich ludzi odechciewa się wychodzenia gdziekolwiek. Bo możliwości wyjścia mam sporo. W obrębie 1 km od mojego domu są trzy imprezy. Ale pójście na nie samemu i patrzenie na inne szczęśliwe osoby mija się z celem i w cale przyjemne nie jest. Dlatego też zostaję w domu przed TV udając, że nic się nie dzieje i że jestem szczęśliwy. Ale widocznie mi to jakoś pomaga ;)
Nowy rok zapowiada się dla mnie optymistyczne. Na studiach idzie mi dobrze. W domu nie mam problemów a i pokazała się bardzo realna szansa na pracę kilka kroków od domu ;) Mam nadzieję, że nowy rok będzie dla mnie lepszym rokiem niż obecny, kończący się już. Bez takich przykrych niespodzianek ;)
A na dalszą przyszłość mimo mojego szczęścia patrzę z optymizmem. A z resztą co będzie to będzie - widocznie tak będzie mi pisane :P
Zapewne to już mój ostatni post tutaj (oczywiście w tym roku :D). Trzeba przyrządzić sobie coś dobrego do zjedzenia i iść oglądać TV.
A wszystkim tym, z którymi przepisałem ten rok w tym wątku, z tymi starymi, jak i z tymi nowymi Życzę udanego Sylwestra bez względu na to jak, gdzie i z kim go spędzą oraz Szczęśliwego Nowego Roku :)
Wszystkiego Najlepszego kong - nie trać wiary,a jeśli już to niech ona odżywa kiedy trzeba ;)
Ja znalazłem wiele połówek - jakieś 99% z nich wypiłem. Teraz mam taką jedną - dna w niej nie widać ;)
My także coś obejrzymy. Kupiłem niedawno "Strażników" i pewnie na ten tytół padnie.
Oczywiście - Życzenia Szczęśliwego Nowego Roku kieruję także do wszystkich,którzy tu jeszcze zajżą :)
ja prawdopodobnie w nowym roku bede mial takie samo bagno jak w tym, ale... jakos trzeba zyc
dzieku FLick za zyczenia i wzajemne wszystkim przede wszystkim pogody ducha, zebyscie jej mieli za mnie :)
dziisaj rowniez przed tv i zamierzam usnac przd 00.00 zeby nie wejsc smutno w nowy rok tylko zeby tego nie pamietac :)
Ja na Twoim miejscu Valem, usiadłbym nawet przed TV ze szklaneczką czegoś naprawdę dobrego, tudzież z kufelkiem dobrego piwka.
A o godzinie 00:00 powiedziałbym do siebie - Oby mi się od teraz, lepiej wiodło :)
I... zapomniał o tym co było.
Pamiętaj - aby niczego nie żałować - żyjesz dalej i dużo dobrego jeszcze przed Tobą. Złego też ale co tam... ja i tak dam radę :)
w sumie... masz racje :) zeby zapomniec bedzie cholernie trudno ale dla chcacego....
jesli nie usne to tak zrobie, choc bedzie ciezko bo jestem cholernie zmeczony
EDIT
a tv oczywiscie mi na zlosc i w tle mi enej spiewa o bylej lubej :D
EDIT2
nie polecam sylwestra z polsatem, same smety, wylaczam
..radio niezłe, Herr Flick, więc je sobie podwiesiłem ;) Lala też, choć ma o lizaka za dużo ;)
Baaaa i życzeń tyle, abym się szczęśliwie starzał ;)
..a Valem coś o spaniu ..nie da się zasnąć o północy a jak się da, to obudzą. Wokół imprezy i pirotechnika do zużycia ;)
(próba) ..12.10 : Drrryń "To ja Twoja pokojówka, misiaczkuuuu ..jak ci tam? Ale tutaj fajnie - ten pan do którego pojechałam już śpi z moimi majtkami na głowie a ten wielki zegar na wieży taaak cudownieee bił, jak serce świata, ojejku ..Ja tutaj zostanę albo może nieee..Buuuziii
..12.15 : ( Po Pikusia przyjeżdża policja - nerwowo nie wytrzymał pokazu fajerwerków i skarcił sąsiada po którego przyjeżdża pogotowie )
I jeszcze kilka telefonów o nowym roku co musi być lepszy od starego ;)
jak ja usne FLyby to zadne bomby mnie nie obudza, chyba ze wpadna do mieszkania :)
najwyzej szklaneczke czegos mocniejszego wypije wczesniej i magiczne slowa Flicka tez.... a potem pojde spac
Jak dasz rady Valem to śpij ;) ..chociaż, mając net i tv możesz się bawić z całym światem
ten wielki zegar na wieży taaak cudownieee bił
Fly... przesadzasz z tym erotyzmem ;)
Jeśli chodzi o dzisiejsze spanie - najskueczniejszym przepisem są słuchawki douszne i coś w stylu... hmmm...
http://psytrance.wrzuta.pl/audio/9xpSYSn8EoF/libra_-_calling_your_name_solarstone_chill_out_remix
http://danyyyk.wrzuta.pl/audio/8VjtwE7Oj1E/danyyyk_in_chill_vol._3_with_special_dedication_for_...
__________________________________________________________________________________
chociaż, mając net i tv możesz się bawić z całym światem
ale nigdy tak naprawdę się nie sparzysz...
a po co mi caly swiat? samemu tez sie mozna dobrze bawic tylko po prostu mi to jakos nie wychodzi
..może nie umiesz się bawić ? :) Pomarudź jeszcze trochę to się nauczysz. Pewnie już następnego Sylwestra nie będziesz spędzał sam - trzeba tylko trochę chcieć, Valem.
..na dole tej strony z remixem, Herr Flick, było świetne video "makijaże sylwestrowe - zrób to sam"
zaraz będę próbował - Herr Flick, Ty to masz pomysły ;)
chce i dzialam jak najbardziej, tylko dzisiaj chcialem sobie zrobic dzien hmmm, refleksji? i chcialem sobie troche odsapnac :)
Niestety mi się to nie wyświetla..- może to i lepiej bo zaraz bym coś zaczął kombinować ;)
Valem - wpisałem w google "samotna zabawa" ...
https://www.google.com/search?client=opera&rls=pl&q=samotna+zabawa&sourceid=opera&ie=utf-8&oe=utf-8&channel=suggest
Nie licząc reklam, tylko dwa linki są hmmm.... inne :)
Więc musisz chyba sobie zrobić solidne, noworoczne postanowienie :)
Nie miałeś szczęścia, Herr Flick, te videa są naprzemienne ;)
..też sobie Valem znalazł dzień na odsapkę ;) ..chociaż ..to nawet oryginalne .. Tylko nie chrap!
Witojcie.
Nowy Rok za pasem to i życzyć szczęścia wypada...
Niech wam się chłopy i ( nieliczne dziewczyny ;) w życiu powodzi , bo to szczęście jest najważniejsze....
.....trallaalalala end de hapi niu jir !
..taaa ..najpiękniej jak zwykle bawią się kibole ..wrzask, butelki o ulicę a petardy gdzie się da ;)
a Valem poszedł spać ;(
Pod akademikami również głośno i tłoczno.. Niczym wspomniani kibole ;) A za chwilę się to wszystko przeniesie do środka i znowu nie będzie się można skupić na pisaniu pracy.. :)
Ale cóż, niech się młodzież wyszaleje.. Ja tam szaleć będę jak się obronię, daj Boże..
Pijanego... Znaczy, Szczęśliwego.
Sorry, z leksza podchmielonym żech jest.
Szczęśliwego, Nowego Roku wszystkim, kasy, pracy, kasy, zdrowia i... chyba jeszcze może kasy
..dziękuję Arxel, oby Ci także szczęście sprzyjało ..i Miczkusowi ..podchmielony w Bahrajnie ?! ..Tylko nie wychodź na ulicę śpiewać ;)
Oj , zapomniałem o Stitchu ..a on kasy życzy co mi dzisiaj zabrakło ..dziekuję i oczywiście nawzajem życzę
Ishi, wracaj do Skyrima ;))
Claudia mnie na motorze odwiedziła... :/
spoiler start
... i znów rok starszy,..
spoiler stop
Że niby co.. Dwa razy mamy Ci składać życzenia..? ;)
Te "na nowy rok" Ci wystarczą!
Zdrowia życzę :)
2012
I jest. No kto by pomyślał !
Hmmm.... A co to za Claudia , bo prawdopodobnie nie miałem sposobności poznać.
*hik*
Claudia już zdrowo po 40-tce jest, więc chyba Stitch nie byłby do końca zadowolony.. ;)
Claudii też się coś należy ;)
Ishi, jak myślisz czy w Skyrimie też obchodzą tak hucznie Nowy Rok ? Ech, przynajmniej zamiast petard czary mają..
Claudia odwiedza co rok Stitcha na motorze, Ishi ..w tej ciężkiej służbie zestarzeje się jak Mikołaj ;(
Hmm Fly - a bo ja wiem.... Pewnie zamiast szampa leją kufle miodu w gospodach , składają przeróżne modły do Talosa , czy Arkaya o dobry , nowy rok , a magowie pirotechnicy robią czary - mary , cuda na kiju i wiedźmie wywary.
Fajnie mają , ale i u nas jest coś " magicznego " :)
Akurat brody to Claudii nie życzę.... Bo ją w cyrku zamkną i do Stitcha sam motor przyjedzie ;(
Ostatni post w tamtym roku napisałem tutaj. To i pierwszy mój post w tym roku też napiszę tutaj ;)
Obejrzałem sobie w nocy kilka dobrych filmów - aż dziw bierze, że wcześniej niektórych z nich ani razu nie widziałem. I że tak powiem - jest git :)
Mają niektórzy ludziska tupet oj mają...ale tam, szkoda nerwów :P
..tupet? To taki kit na nasze niedoróbki ;) Jak go za dużo stajemy się niewiarygodni..
Było nie pić.. meh.. Dobrze, że człowiek ma rosołek i piwko.. Antybiotyki czas przyjąć.. :)
..kilkaset pożarów od pirotechniki ;) Jak to dobrze że limit pożarowy dla mojej ulicy wyczerpał się w piątek ;)
Najbardziej rozbawił mnie news o 140 pijanych rowerzystach ;)
Ja mam jakieś zacne winko i dobrą kawę..
Ja tylko ciepłą herbatę i pajdę z serem.
Ser krzepki nie tylko dla myszy, Ishi
I test dla Arxela - choć nie tylko:
http://krakow.gazeta.pl/krakow/0,72936.html
..mnie wyszło 6 punktów czyli w normie ;)
..na obiad, mniej po krakowsku - śląskie kluski, czerwona kapusta , pieczeń ..zwłaszcza czerwona kapusta, przyrządzona jak należy z jabłkami, jest moim przysmakiem
Twój wynik:
9 punktów
Gratulacje - jesteś uosobieniem krakowskości!
niewiarygodne, jestem spod w-wy :)
wystarczylo dawac te przeciwne o ktorych myslalem
i racja, usnalem wczoraj wczesniej, zobaczymy jak ten rok bedzie wygladal
Po śląsku, noo brawo! :) Kluski śląskie, modra kapusta i rolada.. mmmmiałem ostatnio ;)
4 punkty, nie czuję się krakowski za bardzo.. ;)
Bleh... Głowa pęka, ale brzuch już przynajmniej nie boli, przypomniałem sobie że jadłem wczoraj zupę pieczarkową... :)
2 punkty, jam z Wielkopolski chłop :P
I w porządku, jeśli punktów mało - bo przecież o zrozumienie miejscowych (ich zwyczajów językowych) tu chodzi a nie "gloryfikację" regionalizmów i które lepsze ;)
Kiedy byłem w Wiedniu - śpiewność (akcent) "austriackiego gadania" jakoś bliski mi był i wiele innych zwyczajów (n.p. sposób dzwonienia miejskich zegarów) I wiedeńczycy lubili krakusów, nawet za komuny ;)
Wiedeńskie kawiarnie i cukiernie podbiły moje serce ciastkami i słodyczami. Pewnie że kawą też - nie jestem jednak i nie byłem koneserem kawy. ;)
W jakimś sensie, Valem ..raczej obopólne zrozumienie ;) Pamiętaj że austriacki zabór fundował Polakom ( w późniejszej fazie) bardzo "wolnościowe" warunki. Miało to ogromny wpływ n.p. na naukę historii która nie była tak bezlitośnie koszona przez cenzurę jak w innych zaborach. Zachowałem sobie przykłady w wydawanych wówczas pismach i książkach. ;)
Propo testu i Wiednia - przypomniał mi się oryginalny sznycel wiedeński (niby takie proste, a niebo w gębie) i nie wiem dlaczego niektórzy na mielonego mówią sznycel :P
A cytryna do tego - pierwsza myśl "głupota!", ale od tamtego czasu nie jadam kotleta bez cytryny :D
Z ciast również miałem okazję spróbować szarlotki. Poza swoją ceną to nie było na co narzekać ;)
Wiedeń piękny. Chętnie pojadę tam drugi raz nawet mimo, że zdążyłem wszystko już pozwiedzać :)
HA! Tam byłem :D
http://www.youtube.com/watch?v=NHbZ8z1Bxm4
..strucle jabłkowe i makowe ..nawet w Krakowie zaginęła tradycja (bo była) dobrego robienia w domu strucli jabłkowych (ostały się makowe, inaczej robione). Ja do dzisiaj pamiętam ich smak ale pokojówka już nie potrafi ich zrobić ;)
Po tych wszystkich opowiadaniach o szarlotkach i sznyclach popatrzyłem na moją kanapkę jak na kawałek gumowej opony...
Nie przesadzaj Ishi, bo na pewno masz dobre tradycje miejscowe (jak o gotowanie i pieczenie chodzi) których warto przestrzegać. Jeżeli kanapka oponą Ci trąci, znaczy przyrządziłeś ją bez należytej pieczołowitości.
A Arxel n.p. już to "załapał" ;)
..ot, bierzesz kawałek zwykłej "weki" na maśle leciutko podrumieniasz, zmniejszasz ogień, kładziesz plaster żółtego sera, na nim plasterek salami, pomidora , ogórka konserwowego, może być plaster cebuli jak lubisz, posypujesz solą ziołową, chwilę czekasz aż ser się topić zacznie a pomidor i cebula "zmiękną" (czyli nakładasz na patelnię pokrywkę)..Im patelnia większa, tym więcej takich kanapek co oponą trącić nie będą ;) To sposób najprostszy a tyle jest innych ;)
Twój wynik:
1 punkt
Krakowskość mocno osłabiona naleciałościami. Radzimy wyjść na pole, przewietrzyć głowę, zjeść coś - drożdżówkę lub pierogi z borówkami...
Nie wiem czy to źle czy dobrze :P
Po tych wszystkich opowiadaniach o szarlotkach i sznyclach popatrzyłem na moją kanapkę jak na kawałek gumowej opony...
A ja w swojej kanapce widzę najlepszy przysmak świata. Mam już dość ciastek, ciasteczek i innych podobnych temu wyrobów. Ale kurczakiem z ryżem w sosie miodowym, który właśnie spoczywa u mnie w kuchni nie pogardzę :P
kong123 ..ma to o tyle znaczenie że pomieszkując gdzieś w innym regionie, nie będziesz się zastanawiał co Twój rozmówca miał na myśli, mówiąc n.p. "rzoptaj chłopie" (to nowosądeckie akurat) ..Najwięcej problemów miałem w niektórych regionach śląskich i kaszubskich. ;)
No ja z Lubelszczyzny jestem to raczej wielkich problemów w komunikacji nie mam. Smutne jest tylko, że sporo osób uważa, że tutaj już Ukraina się zaczyna, że bieda, że ściana wschodnia itd.
Ruch coś widzę zmizerniał tutaj i tak się zastanawiam gdzie wcięło Łyczka i Cody. Coś od jakiegoś czasu się nie pokazują.
..wciąż sylwestrują, kong123
..a "ściana wschodnia" ;) To egzotyka, którą lubiłem na swój sposób bo dalej jakby Kresy były i wszelkie ich "miazmaty" dawało się odczuć. Najbardziej lubiłem lasy (Puszcza Białowieska, Lasy Janowskie a stamtąd blisko już do Bieszczad) Pewnie teraz się zmieniło ale dawniej wieś tam zastygła w swoim życiu i obyczajach jak w kropli żywicy ;) Nie wszystko, hmm, musiało się podobać a swoje literackie odbicie znalazło n.p. w "Konopielce" ;) Teraz pewnie to przeszłość , daaawno tam nie byłem. ;)
Bo oni to życie mają , a my to takie czarne owce , co się do ekranu pchają !
U mnie we wsi (chociaż staramy się o prawa miejskie) postawiono kilka takich fajnych ekranów dotykowych podłączonych do Internetu. Ogólnie w swoim regionie teraz bardzo dużo się dzieje i rozwija na szczęście :P
Ba nawet niczego sobie ratusz budują - http://chelm.naszemiasto.pl/artykul/galeria/921183,ratusz-w-wojslawicach-znow-w-budowie,id,t.html
Obecnie jest już całkiem sporo wybudowane. Ale wieży jeszcze nie ma - ekipa się trochę ślimaczy :P
<---[160] +1 (jak to sie u nas na forum pisze) - wyjechala :(
ale wraca za trzy tygodnie, wiec sobie pogram ;)
Fly... gdzie Puszcza Bialowieska a gdzie Bieszczady? Lasy Janowskie to ok ;) ale nie Zubry - w wersji niebutelkowej oczywiscie .
Oj... chyba znowu przeglem z whiskey...
..z whiskey wszędzie blisko, Herr Flick
Miło popatrzyć, kong123..mnie najbardziej zaciekawiły te archeologiczne prace ;)
..z whiskey wszędzie blisko, Herr Flick
Najblizej po schodach na dol...
kong --> mam siostre i szwagra w Uchaniach :) a moja rodzina pochodzi z Kolonii-Teratyn - zaraz sie okaze, ze jestesmy spokrewnieni ;)
O w Uchaniach Flick? Często tam bywam. W Kolonii-Teratyn też czasami przejeżdżam ;) Miło, że ktoś z tych stron pochodzi :P
nowy rok zaczal sie.... milo :) czyzby zwykle slowa A o godzinie 00:00 powiedziałbym do siebie - Oby mi się od teraz, lepiej wiodło :)
pomogly?
Tzn. nie dokladnie pamietam czy w Uchaniach czy tez w Jaroslawcu. W kazdym badz razie, szwagier Bartek prowadzi warsztat samochodowy.
Ciotka pracowala w gminie w Uchaniach, moze i dalej tam urzad piastuje ale niestety dawno nie mialem z nia kontaktu.
Valem ---> oby tak dalej :)
Ja teraz ronie male lzy ale dalej musi byc tylko dobrze :)
Po prostu nie ma innej opcji...
Bede wprowadzal w zycie swoj maly plan - mam dosyc pracowania dla kogos. Jesli mi wyjdzie, pewnie bede czesto pytal o cos na forum ;)
to moze po prostu sie jakos wymienilismy nastrojami? :O
kurcze, nie wiem, nowy rok ma jakas magie czy jak? :)
"mały plan" Herr Flicka ;) ..cały czas gnębi mnie niejasne wspomnienie że gdzieś , kiedyś Herr Flick o tym pisał ..Czyżby miał zamiar rzucić kierowniczą karierę u obcego kapitalisty i postawić na hasło "Polak potrafi" ?
Tak Fly - maly plan Herr Flicka niestety utknal w dziurze, z powodu braku laku ;)
<otwiera archiwum WinRAR>
I pomyśleć Herr Flick że jeszcze przed kilkudziesięciu laty laku nie brakowało - świadczył o nienaganności monopolu i stał na straży dobrych pomysłów.
Mato jedyna! Lubelszczyzna!
Bywało się a i owszem, w czasach dalekich i egzotycznych peregrynacji po ojczyźnie. Dzika to kraina ale zaiste piękna, pola, łąki ukwiecone, wzgórza zielone parowami głębokimi pocięte. Gdzieniegdzie sioło jakieś niewielkie historią przeorane, bywa że i kmiecia zoczysz jak grzbiet gnąc cierpliwie bruzdę żyzną w matce plonów odciska.
Ach pięknie było, no ale wszystko ma swój koniec i trzeba było wrócić do cywilizacji.
Herr Flick - w tamtych stronach mechanika samochodowego nie kojarzę tz. kojarzę jednego ale ma inaczej na imię :P Może byś się kiedyś tak wybrał w te strony? :P
Mimo, że patriotą nie jestem i nigdy nie byłem to jednak mało mnie śmieszą takie żarciki o regionie w którym mieszkam. Wręcz wprost przeciwnie. W całym kraju są pola, wsie i podobny krajobraz a jak, żartują to zazwyczaj z Nas ;)
No przecież napisałem że pięknie jest.
Rzadko coś krajobraz mąci, koleje nieczęsto dworcami sielski obraz szpecą, nie wszystek kraj drogami rozjeżdżony. Łatwo krajobraz podziwiać długo jadąc od mostu do mostu, popas po drodze jak najbardziej wskazany. A te rydzyki, u nas takich nie ma, ściśle mówiąc nie ma prawie wcale. A miód u Was jaki, pszczoły pracowicie pożytek gromadzą z ukwieconego Roztocza. Region zdrowy, przemysłem prawie nie skażony, żyć nie umierać.
A i zagranica blisko, zresztą bardzo taka swojska ta zagranica, bywałem i ja na kresach od samego Lublina aż do przestworów stepów oceanicznych co limanami do morza Czarnego schodzą.
Jako "krakowski centuś", postponowany na każdym kroku przez niecna kamarylę warszawiaków (biedna Cody) z dodatkiem reszty kraju, solidaryzuję się z Tobą, kong123..Precz z regionalnymi prześmiewcami ..niech żyje i rozkwita przyjaźń ofiar prześmiewców !
A jak dalej będą nas prześladować, kong123, to stworzymy w Lasach Janowskich partyzantkę zaczepno-odporną. Mile je wspominam choć grzybów było mało czyli z zaprowiantowaniem może być kłopot ;( Jak były te rydzyki o których wspomina Widzący to były te fałszywe, niejadalne. Ale on pewnie nie zna się na grzybach ;(
No pięknie jest ale, żeby zaraz od razu użyć słów ''powrót do cywilizacji''?
Moim zdaniem cywilizacja tutaj jak w każdym innym regionie kraju. Jest woda, gaz, prąd, telefony - ba nawet jest internet (niestety muszę przyznać, że bardzo kiepskawy;)). A i ludzie wcale tacy zacofani nie są. Wydawałoby się prosty chłop ze wsi ale w dzisiejszych czasach już raczej teraz taki nie występuje. Teraz każdy śmiga sobie w mniej lub bardziej nowoczesnym traktorku z lepszym wyposażeniem kabiny niż mój samochód i telefonem komórkowym, który nie jednego młodzieńca by zawstydził.
Ale w kulturze gdzieś utarło się przeświadczenie, że tutaj dalej jest nie wiadomo jakie zacofanie, gdzie na wsi jest jeden traktor a o kombajnie zbożowym to już w ogóle nikt nie słyszał. Wszystko idzie do przodu i się rozwija - w swojej okolicy nie widzę żadnych oznak zacofania - ba jestem wręcz zdziwiony jak wyglądały takie żniwa 10 lat temu a jak wyglądają obecnie.
Względem kulturowym też nie jest źle. Bo niektórzy jeszcze wierzą, że dalej panuje tutaj słownictwo rodem z filmu ''Sami swoi''. Mimo, że mieszkam na wsi to ani się tego nie wstydzę, ani tym bardziej nie czuję się gorszy bo w zasadzie mam wszystko to co miastowi.
To by chyba było na tyle z mojej wypowiedzi - mam nadzieję, że nikogo tym ani wcześniejszym postem nie uraziłem. Jeśli tak to sorry. Ostatnio jakiś taki drażliwy jestem i możliwe, że próbuję wyżyć się na innych ;)
"Ostatnio jakiś taki drażliwy jestem" - pewnie masz swoje powody, kong123. Nie traktuj jednak zbyt poważnie owych regionalnych opinii - tutaj opisywanych zdecydowanie w formie żartobliwej ;) Wszyscy znamy Lubelszczyznę i ją lubimy a opóźnienia w jej rozwoju - mogą być także zaletą.
Nie traktuj jednak zbyt poważnie owych regionalnych opinii - tutaj opisywanych zdecydowanie w formie żartobliwej ;)
Często mam problemy z wyczuciem żartu bądź ironii w formie pisanej ;P
Bo stereotypy mają to do siebie , że im bardziej się stara się przezwyciężyć , tym bardziej się potęgują.
A wiedzieć powinien też , że to , co tu się wyprawia to przecie kpina sama w sobie i się o grajdoł ziemi nie ma co kłócić , bo i tak na końcu śmichy będą.
Rozumiem kong123 i wtedy po prostu pisz - zapewniam Cię że Widzący użył takiej a nie innej formy i stylistyki dla żartu właśnie (w czym mu wtórowałem niestety) nie zaś w celu pognębienia Ciebie czy innych mieszkańców Lubelszczyzny. Próbowałem (też żartobliwie) wyjaśnić Ci to [post 280].
..aha ..od wczoraj nie mam połączenia ze Steamem ..wciąż wisi plakietka "Przygotowania do uruchomienia.." więc gdyby ktoś dziwił się że się tam nie odzywam - to już wie..na razie nie gram , czekam ..niewiele więcej mogę zrobić na razie
Ahh ten Stim - lwia część to pozytywy , ale jak coś krachnie i łupnie , to już skutecznie człowieka do złego nastroju doprowadzi...
..z wątku https://www.gry-online.pl/forum/steam-problem-21/z4b46413?N=1 zrozumiałem że jeszcze sobie poczekam ;)
Ten mój angielski, Herr Flick - to jest mała tragedia ;(
Jaka jest strefa czasowa tam gdzie stoja serwery?
Bo problem mieli naprawic w ciagu godziny lub chwile dluzej o 9:47 rano czy cos...
..własnie nie mam mam pojęcia Herr Flick ..ja niby mam z Berlina ściąganie ale jak to jest faktycznie ustawione? ..czort wie
widziałem przez moment (z godzinę temu) śladowe próby połączenia ..potem to się urwało i dno
Gdzieś tam się klika ''Uruchom w trybie offline'' :P Zresztą ja nie wiem bo nigdy nie potrzebowałem tego robić :P
Właśnie gdzie ;) Fallout NV sam się włącza w trybie offline - gorzej ze Skyrimem
Pojęcia nie mam :P
http://www.forum.headcrab.pl/viewtopic.php?t=676 - tutaj może coś Ci pomoże? :P Właśnie dlatego nie lubię Steama - chcesz zagrać a nie możesz. Cały czas tylko kłody pod nogi rzucają ;)
To mi się nie podoba - bo ja mam internet i nie chcę manipulować Steamem ( z którym na dokładkę nie wiadomo co jest) Teoretycznie skoro chodzi Fallout New Vegas - powinien chodzić Skyrim. Mogę jeszcze spróbować autostartu z plików gry ale ..tutaj znowu (prawdopodobnie) potrzebna będzie zgoda (weryfikacja) Steamu z którym wciąż brak połączenia.
Obudził się Steam ale dopiero wtedy kiedy zacząłem grać (bo jednak wiem już jak grać bez połączenia) ;)
Musi ten Steam ostatnio jak Pikuś chorobliwy (co sie kościami obżarł) ;)
Ech... koniec blogiego lenistwa :(
Dwa i pol tygodnia urlopu wlasnie sie konczy i jutro o 7 rano czas sie stawic na posterunku.
Mam nadzieje, ze nie bede musial sie z nikim uzerac na starcie...
Fajnie sie wstawalo o 10-11 - teraz musze sie przestawic o jakies 5 godzin do tylu...
Ałć - nie zazdroszczę , bo takie przestawienie się wymaga sporo wysiłku i nie obędzie się bez pomrukiwań oraz niechęci do wszystkiego , co człowieka otacza.... Powodzenia - tak , czy inaczej.
Odkopać się z wszystkich śmieci , w których się zakopałem , to zadanie na jutro... Teraz - błogi sen po pracowitym dniu....
Flick
jesli mzona wiedziec to w jakiej branzy wspierasz zachodni kapitalizm? :)
kurcze, na prawde ten nowy rok jest lepszy, a moze po prostu zmienilem podejscie?
W najlepszej Valem ...
Jedzonko :)
Aktualnie jestem operatorem wedzarni - nie ma sie czym chwalic ale i to mozna robic.
W kazdym badz razie - kasa jest. Teraz musze zaczac ja odkladac na poczet tego mojego, nieszczesnego malego planu :)
ja bym przy takich zapachach nie wytrzymal chyba :D
to powodzenia w odkladaniu ;)
Lubię wędzone - choć to podobno rzecz niezdrowa ..Jak to jest z tym sławnym bekonem? Jak go smażą to potem go kładą na bibułkę żeby tłuszcz stracił ?
Mnie to dopiero by się odkładało, Valem - co tydzień popuszczałbym pasek o jedną dziurkę ;)
ja uwielbiam to tradycyjne sniadanie Brytoli, zoladek ma ciezko ale.... mniam :)
a wedzone tez lubie, dlatego bylaby to (doslwonie) ciezka robota :D
po ciezim dniu trzeba odpoczac, dobranoc
Fly - niestety tego nie wiem.
Pamietam jak kilka lat temu pracowalem w zakladach miesnych, widzialem jak sie wedzi bekony. W zasadzie sa one tylko podwedzane i nie przypomina to nawet tego co u nas jest slabo wedzone...
Pomijam juz fakt, ze w miesa tloczone sa potezne ilosci wody z sola lub jakimis innymi uszlachetniaczami przed calym procesem.
Jesc sie odechciewa... a bekonu nawet nie kupuje - jest okropny i nie psuje sie nawet przez kilka miesiecy.
Ja wedze makrele, sledzie i troche mintaja.
Dzieki Valem :)
Musi sie udac bo juz chce miec swoj maly kawalek podlogi :)
uwielbiam to tradycyjne sniadanie Brytoli, zoladek ma ciezko ale.... mniam
a myslisz, dlaczego ma tak ciezko? chemia, stary tluszcz i inne gowna.
Smacznego :P
Nawet jedzac malo - nie moge schudnac, a teraz po swietach jest jeszcze gorzej. Pewnie byloby lepiej gdybym kupowal produkty oflagowane jako "organic" ale niestety sa duzo drozsze... a i psuja sie szybciej ;)
Czyli prosto mowiac - sa bardziej naturalne bez tego calego modowania i cudowania.
Dobranoc Valem.
ja tez juz niedlugo uciekam.
Ryby zdrowe som i na mózg dobrze robiom .. Swojego czasu na zagrychę używałem szprotek wędzonych w całości (wystarczyło oderwać głowę) Ale i tutaj Ruskie lepsze byli - zagryzali suszonymi rybami które nie były w stanie przejść mi przez gardło nawet po szklance wódki ;(
Aaa.. pamietam te szprotki - zajadalem sie nimi kiedys jak tylko sie pojawialy w domu :)
A suszonej ryby nigdy nie dane mi bylo sprobowac. Jakos nie przekonuje mnie ta forma... choc szklanaka wodki bym nie poagrdzil :)
Dobranoc Wam - pora snic o wedzonych filetach ;)
Przypomniała mi nazwa tej suszonej ryby - wobła ..i stosowny fragment z "Rzeczpospolitej"
"Inna potrawa prosto z bliskiego wschodniego bazaru to wobła. Suszona ryba doskonała z piwem. Sąsiad Rosjanin kiedyś w wielkiej tajemnicy powiedział, że wieczorem coś przyniesie. Wyglądało jak suche, lekko nadpsute płotki. Zawinięte w „Komsomolską Prawdę”. Chciałam przełożyć je na talerz. – Nie waż się. Wobłę je się z gazety – warknął. I z nabożeństwem zegarmistrza zaczął odrywać mięso od ości, układając kawalątka na papierze. Delikatnie spróbowałam. Łyk piwa. Od tego łatwo się uzależnić. Po latach spytałam go, co takiego jest w woble, że na gazecie najlepiej smakuje, pękał ze śmiechu. – Może świadomość – odpowiedział – że nie trzeba potem zmywać talerzy.
Ale w Polsce „komsomołka” to produkt luksusowy. Kupuję ją czasem w hotelu Marriott."
Mnie niestety nie udało się "uzależnić" ..Pamiętam jej "zapach".