Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Epic Mickey 2: Siła Dwóch Recenzja gry

Recenzja gry 17 listopada 2012, 09:01

autor: Czarny

Recenzja gry Epic Mickey 2 - piękna przygoda nie tylko dla dzieci

Pierwsza część Epic Mickey trafiła tylko na konsolę Nintendo Wii. Na nasze szczęście Epic Mickey 2 uderzyło na wszystkie najważniejsze platformy. Duże i małe dzieci mają wreszcie coś dla siebie.

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PC, PS3, Wii

PLUSY:
  • wciągająca przygoda;
  • zróżnicowana rozgrywka;
  • bajkowa fabuła i świat;
  • wiele dodatkowych atrakcji, sekretów i znajdziek;
  • sympatyczna oprawa.
MINUSY:
  • AI komputerowego towarzysza;
  • nie zawsze wiadomo, co należy zrobić;
  • błędy i pomniejsze potknięcia.

Wydane dwa lata temu Epic Mickey okazało się zaskakująco dużym sukcesem, toteż jego twórcy zdecydowali się na stworzenie sequela. Druga część została zaprojektowana z myślą o kilku platformach, dzięki czemu cieszyć się nią mogą nie tylko posiadacze Wii, ale również PC, PS3, Xboksa 360 oraz WiiU. Nowe przygody Myszki Mickey przedstawiono w znacznie ładniejszej grafice i poprawiono większość błędów poprzedniej odsłony – również pracę kamery, która była największą bolączką tytułu. Jakby tego było mało, dodano tryb kooperacji oraz szereg nowych wyzwań, które mogą zaskoczyć niejednego gracza. Nie ulega wątpliwości, że jest to sequel niemal idealny – wprawdzie nie bez wad, ale bardzo udany.

Disney Channel

Epic Mickey 2 to gra przeznaczona przede wszystkim dla dzieci – brak w niej przemocy, a wszelkie „straszne” czy „brutalne” fragmenty przedstawiono w tak umowny i bajkowy sposób, że nie ma się do czego przyczepić. Już sam główny bohater budzi sympatię, a uniwersum gry, czyli kraina zapomnianych kreskówek Disneya, jest kolorowe i pełne życzliwych postaci. Aby nie było zbyt nudno, bajkowemu światu zagrażają (niezbyt przerażające) potwory, które rozprzestrzeniają przygnębiającą szaroburość. Celem tytułowego gryzonia jest pokolorowanie i odtworzenie zniszczonych miast i pustkowi, czemu służy magiczny pędzel. To właśnie dzięki niemu Mickey może naprawiać zniszczone budynki czy dorysowywać platformy, za pomocą których łatwiej przedostaje się w niedostępne dotychczas rejony. Sztuczka ta ma pewne ograniczenia (malować można jedynie w miejscach przewidzianych przez autorów), ale nie jest to kłopotliwe ani drażniące. Jako podstawowy element mechaniki rozwiązanie to sprawdza się wręcz doskonale – większość zabawy polega na takim rozplanowaniu podróży (i poszczególnych pociągnięć pędzla), by dostać się do następnej lokacji.

Myszka Mickey nie jest jedynym bohaterem tej produkcji – przez cały czas towarzyszy jej królik Oswald, który był jednym z głównych oponentów w pierwszej części. Przyjazny długouch znacznie różni się od swego towarzysza – zamiast pędzla używa pilota (dzięki któremu uruchamia różne urządzenia i przeprogramowuje komputery), posiada też inne ataki i porusza się w nieco odmienny sposób. Współdziałanie obu postaci jest kluczem do zwycięstwa – lokacje zostały zaprojektowane tak, aby obaj herosi musieli współpracować. Warto mieć żywego kompana do zabawy – rozgrywka w co-opie sprawia znacznie większą przyjemność, a podział ekranu na dwie części jest wygodny. W razie braku ludzkich towarzyszy sterowanie Oswaldem przejmuje komputer, który nieraz popełnia elementarne błędy i ma tendencję do utykania w różnych miejscach. Może to być frustrujące dla dziecka, które czasami – acz niezbyt często – będzie przegrywać nie z własnej winy.

Współpraca między bohaterami jest podstawowym elementem gry. - 2012-11-16
Współpraca między bohaterami jest podstawowym elementem gry.

Wszystko w jednym

Myszka Mickey (lub Myszka Miki) to chyba najpopularniejsza postać stworzona przez Disneya. Mało kto wie, że początkowo bohater ten miał mieć na imię Mortimer a jego pierwowzorem był królik Oswald – drugi z bohaterów Epic Mickey 2.

Rozgrywka jest więcej niż zróżnicowana. Znaczną część zabawy spędzamy, kierując bohaterami z perspektywy trzeciej osoby (zza ich pleców), ale nie brakuje też dwuwymiarowych sekwencji nawiązujących do klasycznych platformówek. Poza skakaniem i malowaniem zajmujemy się eksploracją terenu, walkami z bossami, poszukiwaniem znajdziek i ukrytych przejść, występują tu też sekwencje skradankowe i zagadki logiczne. Pod tym względem gra prezentuje się naprawdę wyśmienicie – nie sposób się przy niej nudzić, a wielorakość wyzwań powinna zaspokoić najbardziej wymagających graczy.

Poszczególne elementy rozgrywki zostały pogrupowane w złożony system zadań głównych i pobocznych, które rozpoczynamy podobnie jak w Grand Theft Auto – podchodząc się do odpowiedniej postaci i otrzymując bardziej lub mniej złożone zlecenie. Co ciekawe, niektóre misje można wykonać na kilka sposobów, co ma wpływ nie tylko na otrzymywane nagrody, ale również na fabułę i charakter poszczególnych etapów. Oznacza to, że warto po jakimś czasie wrócić do zabawy i spróbować nowych rozwiązań.

Większość problemów da się rozwiązać za pomocą magicznego pędzla. - 2012-11-16
Większość problemów da się rozwiązać za pomocą magicznego pędzla.
Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście
Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście

Recenzja gry

Mimo piętnastu lat na karku, Stranger's Wrath wciąż trzyma się nieźle, głównie dzięki nietuzinkowym mechanikom strzelania i ciekawie wykreowanemu światu. Ale port na Switcha mógł być lepszy.

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.