Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Of Orcs and Men Recenzja gry

Recenzja gry 18 października 2012, 08:00

autor: Wolfen

Of Orcs and Men - recenzja gry RPG od twórców Gry o tron

Po kontrowersyjnej Grze o tron Cyanide Studio postawiło na stworzenie produkcji, w której na pierwszy plan wychodzą orkowie i gobliny. Ciekawy pomysł nie ratuje Of Orcs and Men przed przeciętnością.

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji X360, PS3

Gra czerpie wiele z poprzedniej produkcji studia - Gry o tron.

1
2
3
4
5
6
7
8
9
PLUSY:
  • interesujący główni bohaterowie;
  • mocne, pasujące do świata gry dialogi;
  • taktyczny system walki.
MINUSY:
  • przeciętna fabuła;
  • lokacje ograniczające się do prostych ścieżek;
  • mało zadań pobocznych;
  • słabo rozbudowany system rozwoju postaci.

Of Orcs and Men od samego początku wzbudzało u wielu graczy spore zainteresowanie. Nieczęsto się w końcu zdarza, aby w rolach głównych bohaterów obsadzić orka i goblina. Oryginalny pomysł to jednak nie wszystko, trzeba jeszcze dołożyć do tego odpowiednie wykonanie. W tym przypadku Cyanide Studio nie popisało się już taką pomysłowością, tworząc pod względem rozgrywki niemal kalkę wydanej niedawno Gry o tron.

Wypuszczenie przez tę samą firmę dwóch RPG na przestrzeni jednego roku może budzić pewne wątpliwości co do ich jakości. I tak właśnie mają się sprawy z Of Orcs and Men, w którym postawiono na zupełnie liniową i niemal prowadzącą za rączkę przygodę. Brak większej swobody oraz bardzo ograniczona liczba zadań pobocznych są zdecydowanie największymi wadami tej produkcji. O ile w Grze o tron pojawiały się lokacje, które można było chociaż trochę pozwiedzać, o tyle tu autorzy poszli na zupełną łatwiznę, tworząc zwyczajne korytarze. Wystarczy włączyć mapę jakiejkolwiek terenu, aby naszym oczom ukazała się wąska dróżka prowadząca z punktu A do punktu B. Czasem urozmaica ją kilka zakrętów lub fragment otwartej przestrzeni, ale niemal przez całą zabawę odnosiłem wrażenie, że większą swobodę oferują etapy z ostatnich części serii Call of Duty.

Podobnie rzecz ma się z kolekcjonowaniem wszelkiej maści zbroi czy broni, których w grze jest jak na lekarstwo. Element gromadzenia inwentarza ograniczono do minimum, a jakąś skrzynię lub worek z przedmiotami znajduje się dosłownie od święta. Najlepiej widać to po transakcjach, w których nie występuje żadna waluta, tylko tak zwane punkty handlu. Standardowe przedmioty kosztują przykładowo jeden punkt, a nieco lepsze dwa lub trzy. Prowadzi to do tego, że po usprawnieniu jakiegoś oręża na początku zabawy możemy z powodzeniem używać go aż do finalnego pojedynku.

Lokacje to w większości jeden długi korytarz.

Orki, lub też Orkowie, to jedne z najczęściej występujących ras w światach fantasy, które stały się szczególnie popularne po wydaniu cyklu Władca Pierścieni. Etymologia słowa ork sięga jednak jeszcze starożytnych wierzeń Rzymian, u których „orcus” oznaczał demona śmierci.

Skoro o walce mowa, to została ona niemal żywcem przeniesiona z Gry o tron. W potyczkach najbardziej użyteczną funkcją okazuje się aktywna pauza, podczas której możemy wydać bohaterom do czterech rozkazów. Zielonoskórzy, jak powszechnie określa się ich w świecie gry, posiadają po trzy kategorie umiejętności. Ork (o imieniu Arkail) może korzystać z trybu ofensywnego (dostępne są w nim między innymi ataki obszarowe, szarża czy seria potężnych ciosów) i defensywnego (kosztem ataku polepsza się obrona, a zdolności z tego kręgu umożliwiają między innymi ogłuszanie przeciwników). Oprócz tego należy mieć na uwadze specjalny pasek, określający poziom furii naszego zielonego olbrzyma. Jeśli otrzyma on za dużo obrażeń, to wpadnie w szał, masakrując wszystkich (łącznie ze swoim kolegą), którzy staną mu na drodze. W trybie furii orka nie da się kontrolować i jest on narażony na ataki, jednak jeśli umiejętnie poprowadzi się pojedynek, to zdolność ta może okazać się niezwykle pomocna. Walczący głównie przy pomocy sztyletów goblin (Styx) może natomiast korzystać z ataków wręcz (w tym celu istnieje m.in. opcja posmarowania broni trucizną i wyprowadzenia serii bardzo szybkich ciosów) lub trzymać oponentów na dystans, poprzez rzucanie w nich ostrzami. Bardzo przydatną zdolnością Styksa jest kamuflaż pozwalający zakraść się do wroga od tyłu i zasztyletować go. W tym miejscu wychodzi jednak spore niedopracowanie techniczne. Otóż – jeśli wartownik ujrzy ciało zabitego z zaskoczenia kolegi, to... w żaden sposób na ten fakt nie zareaguje, tylko będzie kontynuować swój patrol.

Możliwość cichego zabijania przeciwników to jedna z największych zalet Styksa.

Każdy z bohaterów dysponuje też zestawem umiejętności specjalnych, często wymagających współpracy. I tak: jeśli mamy problemy z łucznikami stojącymi na podeście, to wystarczy skorzystać z rzutu goblinem, po którym mniejszy kompan zostanie ciśnięty na górę przez silniejszego kolegę i będzie mógł rozprawić się z przeciwnikami. Oprócz tego istnieje też możliwość opatrywania ran w trakcie walki czy ocucenia nieprzytomnego towarzysza. Każdą z umiejętności (nie tylko specjalnych) da się dodatkowo rozwinąć i wybrać jeden z dwóch dostępnych bonusów. Przykładowo szarża Arkaila może zadawać większe obrażenia lub ogłuszać przeciwników. Jeśli chodzi o cechy bohaterów, to każdego charakteryzują cztery parametry: siła, zwinność, wytrzymałość i umysł (wbrew pozorom ten ostatni nie przydaje się w rozmowach, tylko do unikania ataków i szybszego ładowania paska koncentracji). Jak na RPG rozwój postaci jest mocno ograniczony. Kolejne poziomy zdobywamy bardzo szybko, a pod koniec gry jesteśmy w stanie rozwinąć praktycznie każdą zdolność naszych zielonoskórych bohaterów. O ważnych wyborach czy rezygnowaniu z jakichś umiejętności na rzecz innych możemy zatem zapomnieć. Trochę szkoda, że jeden z najważniejszych elementów w produkcjach fabularnych został w tym przypadku potraktowany po macoszemu.

Recenzja gry Xenoblade Chronicles: Definitive Edition – Epicka przygoda, dobry remaster!
Recenzja gry Xenoblade Chronicles: Definitive Edition – Epicka przygoda, dobry remaster!

Recenzja gry

Xenoblade Chronicles to legenda dla fanów jRPG. Słusznie, bo gra zdecydowanie wybija się ponad średnią kapitalną fabułą i postaciami. Wrażenie nie psują nawet archaiczne rozwiązania rozgrywki.

Recenzja gry Trials of Mana – naiwna podróż w epokę 16-bitów
Recenzja gry Trials of Mana – naiwna podróż w epokę 16-bitów

Recenzja gry

Stworzenie remake'u dwudziestopięcioletniej gry to nie jest sprawa prosta. Square Enix postanowił jednak przywrócić współczesnym graczom serię Mana, tym razem serwując im tytuł, który wcześniej dostępny był jedynie w Japonii.

Recenzja gry Final Fantasy VII Remake – najważniejsze jRPG naszych czasów
Recenzja gry Final Fantasy VII Remake – najważniejsze jRPG naszych czasów

Recenzja gry

Final Fantasy 7 Remake to dowód, że Square Enix wciąż ma ikrę i odwagę na robienie rzeczy tyleż nieprzewidywalnych, co wspaniałych.