Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 17 października 2008, 09:16

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Recenzja gry Pure - czysta adrenalina, czysta przyjemność

Czysta adrenalina, czysta zabawa, czysta przyjemność. Pure darowuje nam kawałek konsoli na domowym pececie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Niby konsole są dla matołków, którzy w przerwie między telewizyjnym seansem tańczących na lodzie jednosezonowych gwiazdek, a obalaniem w bramie wina marki „Że Tę”, łapią w dłonie pad i w bezsensownym napadzie szału zabijają latające po ekranie kolorowe kwadraciki. Ale kiedy już jakiś ochłap spadnie z pańskiego, konsolowego stołu i leniwie potoczy się pomiędzy sforę wygłodniałych pecetowców, w ruch idą kły, pazury, jęzory i wszystkie członki, którymi da się wyrazić dezaprobatę dla złych wydawców gnębiących biednych torrentowców brakiem poszanowania ich prawa do zabawy. A jak nie spadnie, tym gorzej dla niego. Znaczy się crap. Uogólniając.

Ale tym razem złóżcie łapki w geście podziękowania i zmówcie paciorek, gdyż jest ktoś, kto o Was nie zapomniał i podarował cząstkę konsoli na „wysłużonym” blaszaku. Sprawdźcie, czy dysponujecie dobrą kartą graficzną, porządnym, panoramicznym monitorem zdolnym wyświetlić obraz kwarka w kosmicznej rozdzielczości i przede wszystkim, dajcie nura w kierunku dolnej szuflady i spod zalegającego w niej atomowego odpadu wykopcie pad. Przyda się, gdyż granie w Pure na klawiaturze przypomina czesanie yorka szczoteczką do zębów.

Blackrock Studios wszystkim kręcącym nosem na ich poprzednie propozycje malkontentom tegoż nosa utarło i wyprodukowało grę, którą długo jeszcze będą wspominać miłośnicy much rozbijających się o gogle i pyrkających silniczków rodem z koszmarnego snu projektanta wozów wyścigowych.

Ci wspaniali mężczyźni w ich wspaniałych maszynach. Kobiety też są. Można je nawet przebrać w różne kaski.

Można rzec, że seria ATV – poprzednik Pure – staczała się po równi pochyłej, rozrywka, jaką zaoferowała w ostatniej odsłonie, skierowana była chyba tylko do mieszkańców domów spokojnej starości. Najwyraźniej jednak ktoś tam, będący oczywiście na odpowiednim stanowisku, puknął się w czoło i przekonał kogoś jeszcze ważniejszego, że warto by co nieco przemodelować i zaproponować dłubiącym w nosie ze znudzenia graczom coś nowego. Może nie całkowicie nowego, ale świeżego na tyle, by przestano sarkać i patrzeć spode łba na fikające w powietrzu pojazdy popularnie zwane quadami. Koniec końców powstał produkt godny zainteresowania nie tylko tych czekających cierpliwie na pecetowego Burnouta, ale i tych, którzy tęsknym okiem łypią w kierunku posiadaczy PlayStation 3 rozbijających wirtualne karoserie w Motorstormie.

Hopla. W lasach Wyoming można podobno natknąć się na sasquatcha.

Tytuł ten padł nieprzypadkowo – obie gry, choć całkowicie różne, jeżeli chodzi o sam sposób rozgrywki, oferują zapierające dech w piersiach widoczki i w wielu przypadkach możliwość wyboru trasy, którą zamierzamy się poruszać. Może się zdarzyć, że kiedy gnamy jakąś kotlinką, nad głową przelatuje nam pozostała piętnastka rywalizujących z nami pojazdów. To fantastyczne uczucie i choć Motorstorm jest pod tym względem nieco bardziej widowiskowy, Pure w wersji pecetowej „siedzi mu na ogonie”.

Pure - recenzja gry
Pure - recenzja gry

Recenzja gry

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby skrzyżowanie skoków narciarskich z wyścigami quadów – musicie spróbować Pure.

Recenzja gry Gran Turismo 7 - premiera spóźniona o 5 lat
Recenzja gry Gran Turismo 7 - premiera spóźniona o 5 lat

Recenzja gry

Na PlayStation 5 Gran Turismo 7 błyszczy, bo po prostu nie ma żadnej konkurencji. Na tle całego gatunku to jednak mocno spóźniona premiera nieco przestarzałej już gry.

Recenzja gry Forza Horizon 5 - ale cudny ten Meksyk!
Recenzja gry Forza Horizon 5 - ale cudny ten Meksyk!

Recenzja gry

Odgrzewany kotlet jeszcze nigdy nie smakował tak dobrze. Albo raczej jeszcze nigdy nie miał smaku pysznej tortilli czy burrito. Mimo braku istotnych zmian, nowa Forza Horizon 5 wygląda obłędnie i nie pozwala się oderwać od meksykańskich szos i bezdroży.