Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 2 kwietnia 2001, 11:41

autor: Annihilator

Submarine Titans - recenzja gry

W czasach wszechobecnego trzeciego wymiaru Submarine Titans stanowi niezłą gratkę dla spragnionych dobrej produkcji graczy. Co więcej, szybko się nie znudzi, na co z pewnością wpłynie wysoki poziom trudności oraz możliwość grania trzema stronami.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Pamiętam, kiedy jakieś osiem lat temu pojawiła się gra Dune 2 firmy Westwood. Fabuła na podstawie bestsellerowej książki Franka Herberta, świetna (jak na tamte czasy) grafika i rewelacyjny interfejs użytkownika spowodowały, że gra szybko stała się hitem. W niedługim czasie pojawiła się kopia, inna produkcja ze stajni wtedy jeszcze nieznanej grupy Blizzard pt. Warcraft: Orcs & Humans. Gra była praktycznie identyczna z jednym wyjątkiem – o ile w Dune 2 klimat był futurystyczny (lasery, statki kosmiczne), to Warcraft oferował coś dla miłośników fantasy – walki na miecze i topory, magia i smoki. Był to zwiastun pojawienia się nowego gatunku gier komputerowych, tylko że nikt o tym jeszcze nie wiedział. Te dwie gry są generalnie uważane za „protoplastów” gatunku Real Time Strategy, czyli strategii z akcją toczącą się w czasie rzeczywistym. Potem przyszedł czas na kontynuację obydwu gier, czyli Command&Conquer (kontynuacja stricte to nie była, lecz zrobiona została przez tę samą firmę) oraz Warcraft II: Tides Of Darkness. I znowu rozgorzała gorąca dyskusja, która z gier jest lepsza (osobiście zawsze preferowałem Warcrafta ze względu na niepowtarzalny klimat).

Dzisiaj RTS-y wyglądają inaczej niż wtedy – z reguły jest to środowisko 3D, wielobarwne refleksy świetlne i dźwięk w systemie Dolby Surround. Czasami autorzy zapominają wręcz, że w grze liczy się przede wszystkim grywalność, a nie przebojowa oprawa audio-wizualna.

Między innymi właśnie dlatego początkowo nieco sceptycznie nastawiony byłem do Submarine Titans. Widząc na pudełku piękne screeny zastanawiałem się, czy w ogóle jest sens odpalać gierkę zważywszy, że powstała w nieznanej mi dotąd firmie Ellipse Studios. Ale mój ciąg do wszystkich RTS-ów spowodował, że jednak zainstalowałem Submarine. Główne menu raczej standardowe – opcja gry dla jednego gracza (Kampania oraz Bitwa czyli walka na wybranej mapie z komputerem), a także rozgrywka wieloosobowa (LAN, Internet oraz skirmish). Przy wyborze kampanii dla jednego gracza mamy możliwość wybrania jednej z trzech stron: Białe Rekiny, Czarne Ośmiornice oraz Silikończycy. Ci ostatni są tajemniczą rasą zamieszkującą podwodne głębiny, składającą się głównie z silikonu. Są oni „neutralni” - już wyjaśniam o co chodzi. O ile Białe Rekiny posiadają sprzęt nastawiony w większości na obronę i przeżycie to Czarne Ośmiornice są ciemną stroną konfliktu - potężne łodzie podwodne uzbrojone po zęby we wszystko. Silikończycy występują niejako w roli kogoś, kto żył sobie w spokoju, aż tu nagle został zaatakowany i musi walczyć o przeżycie.

Jak zwykle w takich sytuacjach, wybrałem Czarne Ośmiornice jako stronę najbardziej agresywną i dysponującą największym arsenałem. Jeżeli ktoś nie czuje się na siłach samodzielnie przystąpić do rozgrywki, może skorzystać z samouczka, który krok po kroku wyjaśni zasady zarządzania zasobami oraz konstrukcji nowych budowli i łodzi podwodnych.

A jest co wyjaśniać, ponieważ łączna ilość struktur dla jednej „nacji” mieści się w granicach 40. Oczywiście w początkowych etapach liczba ta będzie mniejsza, lecz już od 5,6 misji rozgrywka się komplikuje.

Samo środowisko gry jest bardzo zbliżone do Starcrafta z tym, że zamiast kosmicznej pustki mamy głębię oceanu. Budynki możemy stawiać w dowolnych miejscach z wyjątkiem górzystych terenów. Do ich budowy potrzebne będą trzy (a właściwie dwa) surowce: złoto, metal oraz corium. Dwa ostatnie możemy wydobywać ze złóż znajdujących się na dnie oceanu. Złoto jest z reguły niedostępne, chociaż czasami (ale naprawdę rzadko) występuje jako złoże. Jednakże standardowym sposobem pozyskiwania tego szlachetnego kruszca będzie sprzedaż metalu i corium w centrum handlowym.

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?