Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 września 2005, 12:00

autor: Bandit

Advent Rising - recenzja gry

Samotny bohater i walka z groźnymi obcymi. Stare? Kapitalna fabuła, świetna muzyka, rewelacyjna grywalność. Taka jest na pierwszy rzut oka nowa produkcja od firmy Majesco. Bez wątpienia warto jej skosztować. Ale...

Recenzja powstała na bazie wersji XBOX.

Konflikt ziemian z kosmitami. Z czego to wynika, że niemal zawsze obca rasa przedstawiana jest w filmach, grach czy kinematografii jako wróg? Prawdopodobnie z naszego strachu, niewiedzy przed nieznanym, bardziej rozwiniętą cywilizacją. Już sama myśl, że to przecież oni mogą przylecieć do nas, a nie my do nich, część osób przeraża. Nic to, przecież człowiek ma na co dzień milion innych, ciekawszych rzeczy do roboty, niż zaprzątanie sobie głowy takimi sprawami. Jeśli chodzi o obcych, to, jeśli ich nadal nie ma, można po raz kolejny stworzyć nową historię udziałem alienów. Po czym, co oczywiste, zaprzęgnąć ją na przykład do gry komputerowej. Tak moi drodzy powstał Advent Rising.

Patrząc obiektywnie, w obecnych czasach ogromnie trudno wyczarować coś nowego. Szczególnie razi kinowy świat, gdzie każda nowość jest potem plagiatowana w wielu innych produkcjach. Weźmy taki efekt zwolnienia czasu z ogromnie popularnej serii Matrix. W ilu filmach i grach już to było? Niestety, coraz mniej jest na rynku wizjonerów i firm stawiających na coś oryginalnego. Producenci po prostu boją się porażki, wydają więc kolejny sequel i gotówka sama leci im do kieszeni. Na szczęście, świat jeszcze nie umarł, prawdziwi gracze także jeszcze żyją. Póki co trzyma się Nintendo, Konami, Square i kilka innych gigantów. Wielcy mają w swoich zespołach takie osobistości jak panowie Myiamoto czy Kojima, nie powinno być więc tak źle. Są jeszcze mniej znane firmy, które także starają się coś osiągnąć i przynajmniej na początku, szukają sukcesu w produkcjach mniej standardowych. Jedną z nich jest Majesco, znana graczom z tytułu Psychonauts. Gierka, mimo że bardzo dobra, wielkiej kariery nie zrobiła. Może zawiniła oprawa, może specyficzny klimat. Ciężko oceniać. Z Advent Rising może być jednak inaczej. Przynajmniej jak na razie, wszystkie znaki na ziemi i niebie na to wskazują.

Eksterminacja obcych w praktyce.

Przed chwilą wspomniałem o plagiatach w branży gier i kinematografii. Advent Rising zapożycza również sporo z innych produkcji, jednak robi to na tyle umiejętnie, że nic z tego nie razi, a wydaje się być integralna częścią produkcji. W każdym razie, wypada zacząć od początku.

Przygotowanie kolejnej historii o obcych to wcale nie taka prosta sprawa. W kwestii fabuły ciężko będzie Majesco pobić takie hity jak obie części Halo. Po prostu część gier wbija się na zawsze do głowy gracza i nie za bardzo chce z niej wyjść. Wszystko, co podobne do prekursora, razi czy wywołuje wręcz obrzydzenie. Na szczęście Advent Rising to nie Halo. Cech wspólnych troszkę jest, choćby wręcz kapitalna fabuła. Może ktoś z Was kojarzy legendę fantastyki, czyli Orsona Scotta Carda. Autor zadebiutował na rynku opowiadaniem Gra Endera. Ono po czasie przekształciło się w bardzo popularną serię, która do dziś cieszy się uznaniem na całym świecie. Bohaterem jest tytułowy Ender Wiggin, który posiada moce podobne bohaterom komiksów. Dzięki nim sprawnie radzi sobie z eksterminacją obcych.

Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście
Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście

Recenzja gry

Mimo piętnastu lat na karku, Stranger's Wrath wciąż trzyma się nieźle, głównie dzięki nietuzinkowym mechanikom strzelania i ciekawie wykreowanemu światu. Ale port na Switcha mógł być lepszy.

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.