Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 28 lipca 2005, 12:56

autor: Krzysztof Gonciarz

Enthusia Professional Racing - recenzja gry

Nastawiona przede wszystkim na realizm jazdy produkcja Konami udowadnia, że gdy developer zapomina o słowie ‘grywalność’, jakiekolwiek umiejętności programistyczne przestają się liczyć, a projekt z góry skazany zostaje na ściganie się w drugiej lidze.

Recenzja powstała na bazie wersji PS2.

„If you believe you can, therefore you can.”. Takim oto, jakże głębokim i w-ogóle-nie-zalatującym-banałem mottem wita nas gra wyścigowa sygnowana logiem Konami Studios, będąca zarazem pierwszym podejściem tegoż teamu developerskiego do tematu samochodówek. „Jeśli wierzysz, że możesz napisać fajną grę, to znaczy że możesz”? Taka parafraza prowadzi do dwojakich wniosków: albo któryś z członków zespołu Konami zwątpił w swe programistyczne siły, albo cały ten optymistyczny aforyzm o przysłowiową łysą pałę rozbić. Nie ma specjalnego znaczenia, którą drogą pójdziemy, ostateczna konkluzja jest jedna. Jeśli uwierzycie, że ta gra jest bardzo dobra, to i tak nie zmieni faktu, że tak nie jest. A jeśli uwierzycie, że jest słaba, to zaoszczędzicie czas, pieniądze i przede wszystkim nerwy. Teraz wybierzcie, która opcja wam odpowiada. Jeśli nie możecie się zdecydować, przed wami kilka akapitów argumentów.

Kadr z wprowadzającej cut-scenki. WTF?

Grę otwiera intro, którego mimo usilnych prób nie byłem w stanie zrozumieć. Ba, nie szło doszukać się jakiegokolwiek logicznego związku pomiędzy jego treścią a właściwą grą. Otóż przed naszymi oczami przewija się dynamiczny montaż złożony z przeplatających się ze sobą, prerenderowanych kadrów z wyścigów oraz bliżej niezidentyfikowanych migawek „wspomnień” dość nijakiej Azjatki. Jadą samochody, buch, mała dziewczynka idzie z kimś za rękę, buch, jadą samochody, buch, dziewczynka bawi się autkiem, buch. Na końcu w chwytającej prędzej za żołądek niż serce scenie widzimy czyjąś domniemaną śmierć w trakcie sportowej walki na trasie. Azjatka rozpacza, a my drapiemy się zdezorientowani po głowie. Kto zginął? Ojciec? Matka? Sąsiadka? Intro dobiega końca, a my przechodzimy do zupełnie standardowej gry wyścigowej, nie okraszonej bynajmniej warstwą fabularną. Yyy... Pomidor.

Od momentu przejścia do głównego menu wszystko na szczęście zaczyna mieć ręce i nogi, a my mamy podstawy czuć się nieco pewniej. Przed nami wybór trybu gry, którego dokonamy spośród kilku propozycji: enthusia life, driving revolution, time attack, free racing oraz versus (zauważmy brak multiplayera). Trzy ostatnie nie wymagają komentarza. Pierwszy tryb to tutejszy odpowiednik znanej wszystkim ‘kariery’, rządzący się jednak raczej swoimi prawami. W Enthusii nie operujemy żadną walutą, nie gromadzimy pieniędzy, ani nie kupujemy samochodów ani części. Wszystko rozgrywa się na poziomie umiejętności kierowania pojazdami oraz punktów otrzymywanych za osiągane przez nas sukcesy (samo wygrywanie wyścigów, jak i wykonywanie zadań specjalnych). Nawet kwestia tuningu została rozwiązana w oparciu o ten system. Im więcej osiągniemy za kierownicą danego wozu, tym więcej ciekawych rzeczy będziemy mogli z nim zrobić (sam proces jest raczej bezbolesny, polega na inteligentnym regulowaniu kilkunastu suwaków, przy czym efekty od razu znajdują odzwierciedlenie w wykresach pod-/nadsterowności itp.). Warto od razu zaznaczyć, że nie mamy żadnego wpływu na wygląd naszego wozu – miłośników spojlerów i naklejek na maskę odsyłamy do Midnight Club 3.

Recenzja gry Forza Horizon 4 – tak się wygrywa bitwę o Anglię
Recenzja gry Forza Horizon 4 – tak się wygrywa bitwę o Anglię

Recenzja gry

Forza Horizon 4 zmienia się w pełnoprawne, samochodowe MMO. To bardzo dobra gra, która błyszczy na tle konkurentów, a zawiedzie odrobinę jedynie weteranów serii.

Recenzja gry The Crew 2 – odtwórcza rewolucja
Recenzja gry The Crew 2 – odtwórcza rewolucja

Recenzja gry

To, co zrobił Ubisoft z The Crew 2, zakrawa niemal na skandal. Takiego recyklingu w sandboksach jeszcze nie było. Ale wiecie co? Nie chce mi się podnosić larum, bo jeżdżenie po USA (a także latanie i pływanie) wciąż potrafi być nad wyraz przyjemne.

Recenzja gry Burnout Paradise Remastered – raj nieutracony
Recenzja gry Burnout Paradise Remastered – raj nieutracony

Recenzja gry

Seria Burnout na zawsze odcisnęła piętno na gatunku zręcznościowych wyścigów, a szczytowym jej osiągnięciem okazała się gra Burnout Paradise. Niezwykłe dokonanie w dziedzinie designu i jednocześnie gwóźdź do trumny firmy Criterion Games.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.07.2005 16:11
😍
Maff
1
Generał

autor raz chwali za to co chcieli osiagnac (i osiagneli) tworcy a innym razem gani. troche konsekwencji. i skad tak niska ocena dla gry, ktora w wielu aspektach bije GT4 na łeb na szyje?

powyzszy tekst dowodzi, ze gra na pewnio nie jest adresowana do osoby, ktora ja recenzowala - taka sytuacja powoduje, ze ludzi potencjalnie nia zainteresowani, zostana wprowadzeni w blad.

28.07.2005 18:08
odpowiedz
arturfocus
4
Legionista

też myślę, że gra bije GT4 [jestem fanem realizmu], hmm jak ludzie grają w GT4 bo ma lepszy dźwięk i grafikę to nie jest wporządku gdyż takie LFS niczym się nie wyróżnia a jest wspaniałą zabwą [mnogość ustawień i realizm].

28.07.2005 18:10
😊
odpowiedz
Weakando
140
Legend

Kiedyś dopadłem tą gre w jednym z hipermarketów. Chciałem się chwile pościgać z kumplem, ale za chiny nie potrafiłem wybrać samochodu :). Wybrałem Driving Revolution, pojeździłem chwile i gra mnie nie zachwyciła. Wolę Gran Turismo 4, bez dwóch zdań.

28.07.2005 21:55
odpowiedz
Maff
1
Generał

Weakando ---> bo to nie jest gra, w ktora pykniesz 2 minuty i juz. trzeba siasc, przejechac sie jednym samochodem, drugim, trzecim... poczuc topornosc nissana maximy, wage audi a8 4.2, czy brak przyczepnosci tylnich kol w thunderbirdzie trans-am na zakretach.

ta gra jest rewelacyjna, ale niestety ludzie widzacy jedynie bajeranckie odblaski na maskach samochodow w gt4 do niej sie nieprzekonaja, bo po 2 minutach ja wylacza.

tak zrobil rowniez autor tej recenzji, ktory za duzego pojecia o temacie samochodowek nie ma.

29.07.2005 09:07
odpowiedz
45acp
12
Pretorianin

Jesli mialbym wybierac pomiedzy GT4 a Enthusia to mimo wszystko wybralbym jednak GT4.
W moim przypadku szale na rzecz produkcji Polyphony Digital przewazyl nastepujacy argument: swietny wybor torow - od kilnastu doskonale odwzorowanych rzywistych tras, poprzez kilka swietnych tras miejskich oraz niektórych fajnych tras towarzyszacych serii GT od poczatku.
Natomiast W Enthusii zanalzlem doslownie trzy tory dajace satysfakcje z jazdy (w tym dwa znajdujace sie rowniez u konkrencji).
Ponadto cala mechanika gry jest prosta plytka i arcadowa az do bolu...
Natomiast Enthusia posiada doskonaly model jazdy - stoworzony wrecz do mojego DFP. Nie zeby w GT4 nie bylo wszystkiego na miejscu, ale w tym departamencie Konami pobilo slawnego konkurenta na glowe.
Problem w tym ze jak na razie w obu prodkcjach brak uszkodzen, a w polaczeniu z w miare realistycznymi modelami jazdy brak tego "ficzersa" jest jednak bolesnie zauwazalny.
Moze GT5 i Enthusia 2 na PS3 przyniasa rozwiazanie tego problemu...

29.07.2005 20:01
😒
odpowiedz
kaznigga
5
Junior

Autor recenzji pokazał, że nad realizm z jazdy przekłada dobrą zabawę. I choć częściowo zgadzam się z takim podejściem, to nie mogę jednak przeboleć, że gierkę z takim potencjałem (realizm) zaliczył do grona produkcji średnich. No bez przesady.

29.07.2005 21:14
odpowiedz
usypiacz
0
Konsul

nie, nie zaliczyl do grona srednich, tylko wykazal sie ignorancja. no ale co poradzic, malo to w polsce mamy takich "specjalistow"?

21.02.2008 15:51
odpowiedz
zanonimizowany527248
2
Junior

strasznie plytka nie profeslonalna i beznadziejna recenzja.....zato ENTHUSIA jest piekna niesamowita i prawdziwie uzalezniajaca...gt4 niestety nie dalo juz rady

15.10.2008 08:38
😱
odpowiedz
zanonimizowany534472
1
Junior

siema wszystkim.zna ktos moze jakies sklepy internetowe gdzie mozna kupic Enthusie??i czy ona jest naprawde taka droga (259.90)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze