Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 5 sierpnia 2003, 12:48

autor: Shuck

Wielka Wyprawa - recenzja gry

Wielka Wyprawa to klasyczna gra przygodowa pod wieloma względami przypominająca dawny przebój firmy Sierra, pt. EcoQuest. Wykorzystuje ona zmodyfikowany trójwymiarowy silnik graficzny Groma. Gra dedykowana jest przede wszystkim dzieciom...

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Faceci to są durni, gdy ich samych zostawić – słów nie mam. Dałem się spiec na jeziorze tak, że się ledwie ruszam, ale nadal przed domownikami zgrywam twardziela. Tym sposobem przypomniałem sobie, dlaczego nie lubię słońca. Jak mnie to nie zabije, będę żył wiecznie. Zdumiewające przy tym jest to, że swoje dziecko wysmarowałem stosowną emulsją (faktor 22) od stóp do głów i to dwukrotnie w ciągu dnia. Z obecnie niewiadomego mi zaś powodu uznałem, że ja już jestem za stary na takie bajery. Tyle dobrego, że mam na pociechę niezwykłą gierkę. Po prostu coś pięknego! Oczom nie dosłyszę, uszom nie dowidzę – tak ślicznej gry dla najmłodszych dawno w rękach nie miałem. A może w ogóle nie miałem? Szukając w pamięci po równie śliczniutkich gierkach przychodzi mi na myśl „Relentless Twinsen’s Adventure” znana również jako „Little Big Adventure”, lecz nie była to gra stricte dla małych dzieci, która byłaby poziomem dostosowana dla naprawdę niewielkich myszek. A poza tym... kiedy to było? Wprawdzie kolorystyka „Wielkiej wyprawy” jest nadto... słoneczna, lecz zdaję sobie sprawę z tego, że w chwili obecnej moje osądy w tej kwestii mogą być z deczka tendencyjne. :-)

W zasadzie nie jestem pewien, co o „Wielkiej wyprawie” napisać. Przy co drugim słowie powinno się znaleźć jego dopełnienie: fantastyczny, śliczny, miły, interesujący, dobrze pomyślany... Po pierwsze jednak poznać grafomana po ilości przymiotników, a po drugie narodem Polacy są tak nieskorym do zachwytów, że prawie każda dobra recenzja rzuca na jej autora podejrzenie o zły gust. No, chyba że rzecz idzie o entą strzelankę ze stajni id Software, gdyż jeszcze nie spotkałem recenzenta, który by się odważył napisać, że każda jedna, od drugiej części „Dooma” począwszy jest nudna, wtórna i stanowi jedynie skromną merytorycznie prezentację engine’u. A, grrr!

Tymczasem „Wielka wyprawa” jest fantastycznie :-) pomyślaną i przemyślaną grą dla dzieci. Zwięźle rzecz ujmując: jest to prosta i niedługa gra przygodowa z elementami zręcznościowymi, o wydźwięku mocno pedagogicznym. Wykonana została z nie lada pieczołowitością, a ponieważ nie wiedziałem, co dostaję do ręki, w zdumienie wprawił mnie fakt, iż jest ona wytworem rodzimego zespołu developerskiego – Rebelmind. Od pierwszego kontaktu z „Wielką wyprawą” wydaje się być z nią coś nie tak... :-) Przyzwyczaiłem się już bowiem do przykrej rzeczywistości, w której gry dla dzieci stają się grami dla dzieci głownie dlatego, że starszy gracz ma większe wymagania. Tymczasem i muzyka i dźwięk i oprawa graficzna od samego początku zapowiadają coś niezwykłego, nastrajają optymistycznie, skłaniają do zgaszenia papierosa i wygodniejszego rozparcia się w fotelu. (Tu mam na myśli raczej siebie niż właściwych odbiorców gry – chociaż i dzieci już nie te co onegdaj...)

Oto, gracz dostaje do wyboru postać dziewczynki lub chłopczyka, decyduje się na obrazek (z typu przedszkolnych naklejek na szafkach w szatni), który będzie reprezentował daną rozgrywkę i za którego pomocą dziecko będzie wracać do przerwanej zabawy. I już pora na pochwałę: żadnych sejwów ani loadów, ani innego tłumaczenia pociesze przed grą, na czym polegają operacje dyskowe i dlaczego są ważne – po prostu klik na autko, muchomorek czy innego pieska i ot, cała technika. A im dalej w las tym milsze oku zwierzątka.

Fundamentem całej historii jest ktoś zły, kto brudzi – temat jak najbardziej na czasie – i zadaniem gracza jest ocalenie czystej krainy od zalewu śmieci. Aby tego dokonać, będzie musiał pomóc kapitanowi statku w wypłynięciu na morze, z jego pomocą odnaleźć na wyspach Południowych naukowca dysponującego samolotem, skombinować sieć i wreszcie za jej pomocą złapać niedobrego wysypywacza śmieci. Będzie zatem dziecko musiało odwiedzić ładniutki port, tropikalne wyspy i krainę lodu. Rozwiązać trochę nietrudnych a logicznych łamigłówek, wykazać zręczność w pięciu minigrach przeplatających bieg fabuły, przy czym dobrze z nim powiązanych. Jest wyławianie śmieci z wody, robienie zdjęć wielorybom, łapanie orzeszków, a nawet całkiem dobra wersja skoków narciarskich. Nie ma miejsca na znudzenie.

Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest
Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest

Recenzja gry

Powrót do świata żywych wilkołaków ze Świata Mroku okazuje się ambitniejszy niż mogliśmy przypuszczać – Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest to bowiem ciekawa gra tekstowa, która spróbuje udowodnić, że czytelnictwo w Polsce nie jest w odwodzie.

Recenzja Tell Me Why – przerost treści nad formą
Recenzja Tell Me Why – przerost treści nad formą

Recenzja gry

Nowa Gra twórców Life is Strange zaskakuje delikatnością, z jaką przedstawia relacje między bohaterami oraz historią, która łapie za serce i co chwilę odkrywa przed graczem nowe niespodzianki.

Recenzja Beyond a Steel Sky - gry, na którą czekaliśmy 25 lat
Recenzja Beyond a Steel Sky - gry, na którą czekaliśmy 25 lat

Recenzja gry

Beyond a Steel Sky udowadnia, że na właściwy sequel warto poczekać nawet ćwierć wieku. Albo, że i dziś warto zapoznać się z 26-letnią grą z Amigi, by lepiej bawić się przy tej nowszej produkcji.