Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 17 kwietnia 2003, 11:15

autor: Cisek

Metal Gear Solid 2: Substance - recenzja gry

Metal Gear Solid 2: Substance to specjalna, rozszerzona edycja gry Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty stworzona z myślą o komputerach PC oraz konsolach PS2 i Xbox.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

- …about a hundred years ago!

- What the hell...!?

Właśnie przed sekundą zakończyła się moja kilkudniowa przygoda z „Metal Gear Solid 2: Substance”. Przygoda, która rozpoczęła się, trwała, a przed chwilą zakończyła jak znakomity, wysoko budżetowy film akcji. Nie ma w tym zdaniu ani krzty przesady. Obcowanie z omawianą tu pozycją dostarczyło mi tyle emocji i rozrywki, jak żadna z wydanych w ostatnim czasie gier. Prywatnie jestem wielkim miłośnikiem kina, więc na MGS2:S przez cały czas patrzyłem przez pryzmat filmu. Teraz postaram się opowiedzieć o grze właśnie okiem gracza - kinomana.

POMYSŁ I FABUŁA

Twórcy gry promują ją hasłem: „TAKTYKA INFILTRACJA AKCJA”. W zasadzie te trzy słowa określają nam założenia i cele MGS2:S. Pozycja należy do popularnego ostatnimi czasy zarówno na konsolach jak i PC gatunku „sneake’rów”. Pomysł jest bardzo prosty, ale i niezwykle chwytliwy: przez bezszelestną eliminację wroga lub całkowite unikanie jakiejkolwiek przemocy prowadzimy działania destrukcyjne mające na celu zapobiegnięcie katastrofie. A jak to się prezentuje w praktyce? Dokładnie tak, jak część pierwsza. Przy użyciu wszelakich możliwych środków - zarówno przedmiotów znalezionych podczas eksploracji terenu, jak i zachowań charakterystycznych dla bohatera – brniemy do przodu wykonując kolejne powierzane nam przez dowództwo zadania. Czynnikiem, który w tym przypadku nie pozwala oderwać się od gry jest to co według mnie było bolączką „Splinter Cell’a”, a mianowicie warstwa fabularna. Twórcy z kraju „kwitnącej wiśni” zawsze mieli nosa do ciekawych (niekiedy nawet za bardzo) historii. Oni lubują się w maksymalnej komplikacji zdarzeń, różnorodności postaci i co najważniejsze nie zastanawiają się zbyt długo , czy ludzie „kupią” ich opowieści. Przez to są one maksymalnie udziwnione, pojawia się w nich nadspodziewanie wiele zwrotów akcji. To na co raczej nigdy nie odważyliby się europejscy i amerykańscy producenci w Japonii jest przyczyną sukcesu. Czasem zdarzy się, że te wszystkie operacje zaszkodzą filmowi czy grze, najczęściej jednak tak się nie dzieje i tym razem też tak nie jest. A o czym opowiada historia w kampanii „MGS2: Sons of Liberty”? Generalnie jest ona podzielona na dwa etapy, między którymi następują dokładnie dwa lata przerwy. Nie mogę zdradzić żadnych szczegółów historii bo byłaby to największa z możliwych zbrodni. Tym jednak, którzy jeszcze jej nie znają spróbuję nakreślić co wiemy w miejscu rozpoczęcia przygody. Snake – bohater pierwszej części cyklu, były członek FOXHOUND należy teraz do organizacji FILANTROPIA, przeciwnej wszelkim odmianom broni METAL GEAR, którą w wyniku przedostania się planów na czarny rynek posiada praktycznie każde mocarstwo. Jego zadaniem jest przedostanie się na statek przewożący skonstruowany przez Marines prototyp najnowszego modelu METAL GEAR i zdobycie jego fotografii. Zaraz na początku swojej misji Snake przekona się jednak, że nie tylko on jest zainteresowany najnowszym dzieckiem amerykańskiej armii. To zawiązanie akcji jest niejako wstępem do wydarzeń dziejących się dwa lata później. Ich bohaterem jest już jednak ktoś zupełnie inny – Raiden, dla znajomych Jack, członek FOXHOUND, z polecenia Pentagonu zostaje wysłany na platformę Big Shell. Położony u wybrzeży Nowego Yorku wielki zakład utylizacji odpadów zostaje opanowany przez terrorystów z organizacji DEAD CELL. Pech (a może coś więcej) chce, że właśnie w tym czasie odbywa się wizytacja VIP-ów z Prezydentem na czele. Terroryści rozmieszczają na obszarze platformy ładunki wybuchowe i żądają niebotycznej sumy pieniędzy w zamian za oszczędzenie zakładników i nie doprowadzenie do katastrofy ekologicznej. Bardzo chciałbym opowiedzieć wam, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów, ale niestety – już każde następne zdanie zabierałoby multum przyjemności z odkrywania prawdy. A jest ona bardzo daleka od tego co tu przedstawiłem. Tak daleka, jak tylko można sobie to wyobrazić. Tyle – więcej nie powiem.

Recenzja Sekiro: Shadows Die Twice – gry trudniejszej od Dark Souls
Recenzja Sekiro: Shadows Die Twice – gry trudniejszej od Dark Souls

Recenzja gry

From Software znowu udowodniło, że szukających prawdziwych wyzwań graczy potrafi bawić jak mało kto. Sekiro to nowy hit od twórców Dark Souls – tylko uważajcie, bo gra da Wam popalić.

Recenzja gry The Division 2 – postapokalipsa lepsza niż w Falloucie
Recenzja gry The Division 2 – postapokalipsa lepsza niż w Falloucie

Recenzja gry

The Division 2 to generalnie nowa mapa do „jedynki” i sporo zmian „pod maską”, które dostrzegą jedynie weterani serii. Ale The Division 2 to również i przede wszystkim bardzo wciągająca i klimatyczna eksploracja wymarłego miasta.

Recenzja gry Devil May Cry 5 – diabeł będzie zadowolony
Recenzja gry Devil May Cry 5 – diabeł będzie zadowolony

Recenzja gry

Devil May Cry 5 jest wszystkim tym, czego mogli chcieć fani serii... z jednym ale, które niestety odbiera sporo przyjemności z pierwszych godzin zabawy.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.06.2007 23:16
Mr.B-F
107
Generał

Genialna gra, cala fabula jest tak wciagajaca, ze gracz zaczyna sie przejmowac nawet "glupawymi" gadkami snake'a z jego dziewczyna (czy tam panienka, ktora sie w nim podkochuje. Tak dawno gralem, ze juz sam nie pamietam:P). Polecam kazdemu!