Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 17 lutego 2003, 14:50

autor: Shuck

Celtic Kings: Rage of War - recenzja gry

Celtic Kings to kolejna produkcja (po Tzar: Burden of the Crown) bułgarskiego producenta Haemimont Games. Jest to izometryczna strategia czasu rzeczywistego zawierająca elementy gier przygodowych i cRPG.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Zwykle tego nie robię... hmm... nigdy dotąd tego nie zrobiłem, żeby przed napisaniem własnej recenzji z jakiejkolwiek gry, wcześniej poszukać innych, już opublikowanych i przeczytać je. Trochę wynika to z ambicji, trochę z uczciwości wobec czytelnika, a trochę z niechęci, by cudze opinie przesłoniły moje własne odczucia. Te zaś w przypadku „Celtic Kings” okazały się być tak sprzeczne, że spluwszy się nawzajem i skopawszy pod kopułką wywędrowały przez dostępne otwory w czaszce – każde w swoją stronę. Poczułem potrzebę konfrontacji z innymi uczonymi w grach komputerowych. Lektura tych kilku, przeważnie zaoceanicznych tekstów zaowocowała mało w sobie użytecznym spostrzeżeniem, że „Celtic Kings” zostali przyjęci zwykle entuzjastycznie, aczkolwiek nie brakło i opinii odżegnujących grę od czci i wiary. W obliczu tak oczywistej dychotomii w ocenie gry nasunął mi się jedyny słuszny wniosek, że coś tu jest nie tak. Pograłem zatem więcej, moje pierwotne odczucia powracały z baciarki, a nawet zawarły ze sobą formę przymierza – nie biją się, nie podbierają sobie stołków, ale i nie odzywają się do siebie – to dlatego, że w gruncie rzeczy dotyczą bardzo od siebie niezależnych elementów gry. Powód takiej sytuacji znalazł się po chwili zastanowienia nad tym, czym tak naprawdę „Celtic Kings” są – są hybrydą. Autorzy wrzucili do jednego worka jak najwięcej przypraw, a by potrawa zmieściła się na talerzu albo nawet nie wystygła w trakcie jej przyrządzania, konieczne stało się ujęcie z niej kilku standardowych składników. W ten sposób po rozgrzebaniu koperku dostrzeżemy nie więcej niż pół ziemniaka, a pod hałdą tymianku, czosnku i pieprzu spoczywa kęs pieczeni.

Grafika w pierwszej chwili niemalże powala. Jednakże już tutaj daje się zauważyć generalna zasada nadmiaru przypraw i im dalej w las tym drzewa bardziej nieodróżnialne, czyli obiektów w grze nadzbyt dużo nie uświadczymy. Niemniej jednak te, na których dane nam będzie oko zawiesić, mile je będą pieścić, gdyż dopracowane są absolutnie do szczególików i z lupą przed monitorem nie zaszkodzi zasiąść. A do słomianych strzech i czaszek nabitych na paliki przed namiotami barbarzyńców dodać jeszcze należy drgające w podmuchach wiatru listeczki na drzewach i falki na wodzie. By tę pieczołowitość rysunku należycie oddać, gra nawet nie próbuje obsługiwać trybów niższych niż 1024 na 768 pikseli. Technicznie rzecz ujmując grafika w „Celtic Kings” stanowi stosunkowo popularny ostatnio mix teksturowanego terenu 3D oraz porozstawianych na nim płaskich sprite’ów. Dzięki takiemu podejściu gra zyskuje zarówno trójwymiarową swobodę jak i precyzję prerenderowanych obiektów. Ładnie prezentuje się fog of war, która odsłania się bardzo płynnie i równie mile dla oka opada z powrotem. Gdy dochodzi do potyczki, w bitewnym tumulcie pobłyskują miecze zbrojnych, migają strzały łuczników, tu i ówdzie wyłania się koński łeb lub zaszlachtowane zwierzę pada na ziemię wraz z jeźdźcem, po czym oboje ulegają przyspieszonej biodegradacji.

Aczkolwiek zdecydowanie istotniejszym elementem pierwszego wrażenia... O, Boziuchno, jak ja piszę... Chyba poddałem się przewadze formy nad treścią w CK. Jeszcze raz... Grafika grafiką, lecz jeszcze milej zaskakuje sama idea gry. „Celtic Kings” nie są bowiem typową strategią czasu rzeczywistego, a hybrydą dwóch gatunków: RTS’a oraz hack’n’slasha. Z tego pierwszego czerpią zaplecze gospodarcze, produkcję oddziałów, organizowanie armii, prowadzenie bitew. Z drugiego zaś schemat rozwoju postaci, posiadanie przez nią przedmiotów, questy główne i poboczne, nierzadko misje wymagające samotnej eksploracji terenu i pozyskiwania sojuszników, prowadzenie dialogów z postaciami neutralnymi – czyli szeroko pojętą fabularność. Połączenie to zmusiło autorów gry do mnóstwa kompromisów – inaczej „Celtic Kings” nigdy by światła dziennego nie ujrzeli – a kompromis to takie rozwiązanie, które zadowala wyłącznie optymistów i to utrzymujących się na poziomie promila. Dlatego podobnie jak w przypadku grafiki, tak i tu czar pryska po wykonaniu paru misji.

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?