Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 26 września 2002, 12:04

autor: Void

Atlantis III: The New World - recenzja gry

Atlantis III: The New World to kontynuacja flagowej serii gier przygodowych francuskiego zespołu Cryo Interactive. Ponownie otrzymujemy wykonaną w tradycyjnym stylu grę łączącą elementy łamigłówek logicznych z przepięknie renderowaną scenerią.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Czasem rzeczywiście zachowuję się dziwnie... Nie mam tu na myśli jakichś zachowań, które groziłyby zamknięciem mojej jakże skromnej osoby w miejscu zupełnego odosobnienia, jednakże niektóre moje postępki można określić jako “dziwne”. Chyba, że nie tylko mnie zdarza się, na ten przykład, kupić grę komputerową, przynieść do domu... i postawić na półce, nawet nie instalując jej przez kolejnych kilka miesięcy. Wam też? Naprawdę? No, to nie jest ze mną jeszcze tak źle...

Przyznam się, że trochę mnie to martwiło, gdyż jaki sens ma wydawanie ciężko zarobionych / zaoszczędzonych (niepotrzebne skreślić) pieniędzy na rzecz, której nawet nie wyjęliśmy z pudełka, nie mówiąc już o użyciu jej w celu, w jakim została wytworzona. Pudło zalega na półce, powolutku znikając pod coraz grubszą warstwą kurzu, a my z czasem zapominamy, że kiedyś w ogóle takiego zakupu dokonaliśmy. Dopiero po kilku / kilkunastu (niepotrzebne skreślić) miesiącach, szukając jakiejś gry, która jeszcze nas nie znudziła, odgrzebujemy zapomniane opakowanie i ze zdziwieniem konstatujemy: To ja mam taką grę?! Szok... Szybko ją instalujemy... i nie ma nas na najbliższe kilka dni. A potem niedowierzanie: jak mogłem marnować wcześniej czas na tyle gier, które w porównaniu z tą, krótko mówiąc, są niczym. Jak mogłem...?! A potem kupujemy następną grę i...

Kiedy stałem się szczęśliwym nabywcą “Atlantis III”, wiosna dopiero nieśmiało zaczynała przypominać o sobie. Pamiętam, że gdy wracałem do domu, ściskając pudełko pod pachą, to drzewa zaledwie zaczynały się budzić, a ciężkie ołowiane chmury groziły jeszcze śniegiem. Jak się zapewne domyślacie, oczywiście opakowanie wylądowało na półce i uległo zapomnieniu. Ktoś mógłby zapytać: Dlaczego więc ją kupowałem, skoro nie miałem zamiaru jej od razu instalować? Dobre pytanie... Ale i odpowiedź jest prosta: Bo tak. Dlatego, że na okładce znajduje się słowo “Atlantis”, dlatego, że skoro ma się w kolekcji dwie pierwsze części, grzechem byłoby nie nabyć trzeciej, dlatego że to przygodówka... Dlaczego więc na półkę, zamiast na twardy dysk? Ojej, bo inne gry, bo mało miejsca, bo brak czasu, bo zapomnienie... A teraz żal...

Francuskiej firmie “Cryo” (niech spoczywa w pokoju) przez te wszystkie lata jej twórczej działalności zawdzięczamy całe mnóstwo gier. Czasem lepszych, czasem gorszych, ale większość z nich można było zaliczyć do najszlachetniejszego gatunku gier komputerowych, czyli tych, które ogólnikowo nazywamy przygodówkami. Znaczące miejsce wśród nich zajmuje seria trzech gier nosząca wspólny tytuł “Atlantis”. I właśnie trzecia jej część będzie nas najbardziej tu interesować. Z drugiej strony, jak tu pisać o kontynuacji, nie wspominając początków. Przypomnijmy więc...

W części pierwszej dane nam było wcielić się w młodzieńca o imieniu Seth, który, tak jak każdy ze szlachetnie urodzonych mieszkańców Atlantydy osiągający pełnoletność, udaje się do królewskiego pałacu, gdzie pełnić będzie służbę jako Towarzysz Królowej. Kiedy jednak dociera na miejsce okazuje się, że ktoś wymordował pozostałych Towarzyszy, zaś prawowita władczyni została uprowadzona. Seth podejmuje się odnalezienia Królowej, mimo iż wyraźnie zakazuje mu tego Kreon, król–małżonek, którego rola w całej tej sprawie jest, delikatnie mówiąc, niejasna ... Wraz z Sethem przyszło nam przemierzyć wiele krain, rozwiązać całe mnóstwo zagadek, a nawet walczyć zbrojnie. I to właśnie ten ostatni element, moim skromnym zdaniem, psuł odrobinę całą grę, gdyż elementy zręcznościowe jakie zupełnie niepotrzebnie umieszczono w grze powodowały, że wielokrotnie z moich ust sypały się wyrazy, których nie powstydziłby się niejeden marynarz w najpodlejszej portowej tawernie. Gra jednak była na tyle wspaniała, że nie zastanawiałem się ani chwili nad zakupem jej kontynuacji, która wszak nawiązywała do swojej poprzedniczki, ale w gruncie rzeczy opowiadała zdecydowanie inną historię. Tym razem, jako młody mieszkaniec Tybetu, odbyliśmy pod postacią Szafarza Światła podróż – misję, od średniowiecznej Irlandii zaczynając, poprzez Chiny, Jukatan, aż do Shambalii i zatopionej Atlantydy. Druga część była zdecydowanie ładniejsza graficznie od pierwszej, zawierała całe mnóstwo zagadek, mniej lub bardziej trudnych, a przede wszystkim pozwalała spędzić ładnych kilka dni na wspaniałej przygodzie. Po prawie trzech latach pojawiła się część trzecia...

Recenzja Arise: A Simple Story – gry, która najpierw was wkurzy, a potem uszczęśliwi
Recenzja Arise: A Simple Story – gry, która najpierw was wkurzy, a potem uszczęśliwi

Recenzja gry

Na praktycznie każdym etapie gry przynajmniej raz trafi Was szlag. Początkowo żmudna i nudnawa rozgrywka z czasem nam to jednak wynagradza. Z nawiązką! Jak w życiu. Jak wino. Arise: A Simple Story to gra niepozorna, uniwersalna, piękna i emocjonalna.

Recenzja Song of Horror – gra, która nie zawsze straszy tym, czym powinna
Recenzja Song of Horror – gra, która nie zawsze straszy tym, czym powinna

Recenzja gry

Song of Horror to straszna gra, która stawia na klasyczną prezentację, unikanie konfrontacji i zagadki. Ale czy wszystko, co tu straszy, na pewno było zamierzone przez twórców?

Recenzja gry Wanderlust Travel Stories – lektura obowiązkowa
Recenzja gry Wanderlust Travel Stories – lektura obowiązkowa

Recenzja gry

Wanderlust to niecodzienna i śmiała koncepcja gry, która opiera się na literaturze drogi. Odwaga twórców, którzy w XXI wieku stworzyli grę zbudowaną przede wszystkim z tekstu, zasługuje na podziw. I uznanie, bo Wanderlust jest naprawdę dobre.