Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 10 listopada 2008, 20:21

autor: eJay

Wyznawca #cebuladeals za 1$ i tytułów, w które nikt nie gra. Chory na kinomanię.

Quantum of Solace - recenzja filmu

Fani oczekiwali Quantum of Solace od dawna. Ale czy nowe przygody tajnego agenta Jej Królewskiej Mości prezentują się tak samo dobrze jak poprzednie? Niekoniecznie.

Co zrobić, gdy sprawdzona formuła zaczyna powoli męczyć widza? Odpowiedź jest prosta – odświeżyć ją! W Hollywood zapanowała moda na restarty. Co roku otrzymujemy produkcje nawiązujące do swoich korzeni, aczkolwiek w zmienionej formie. Był już nowy Batman, Hulk, planuje się także Supermana i Conana. Przyjrzyjmy się jednak herosowi bardziej ludzkiemu, herosowi na miarę naszych czasów. James Bond – bo o nim mowa – to postać kultowa bez dwóch zdań. Przygody tajnego agenta Jej Królewskiej Mości oglądały kolejne pokolenia i zapowiada się, że widzami następnych perypetii zostaną nasze dziatki, wnuki i prawnuki. O niesłabnącej popularności bohatera książek Iana Fleminga świadczą nie tylko filmy, ale również doskonały marketing. W 2006 roku za sprawą Casino Royale doszło do rewolucji serii. Czarującego Pierce’a Brosnana zastąpił nieznany szerszej publiczności Daniel Craig, o którym mówiło się, że posiada aparycję… kloszarda. Zmian zresztą było więcej. Bogate w gadżety i nieprawdopodobne popisy kaskaderskie przygody ustąpiły miejsca twardemu, męskiemu kinu akcji. Craig sprawdził się w nowej roli znakomicie, a Casino Royale uznano za jeden z najlepszych filmów roku.

Nowy James Bond to twardy, chłodny i nieokrzesany agent.

Za reżyserię najnowszej odsłony odpowiada specjalista od dramatów obyczajowych – Marc Forster. Autor m.in. Czekając na wyrok oraz Marzyciela wydawał się ciekawym wyborem Barbary Broccoli – producentki odpowiedzialnej za markę. Historia Quantum of Solace opiera się na dwóch fabularnych fundamentach, które zazębiają się już od początkowych sekund. Pierwszym z nich jest wątek zemsty na zabójcach Vesper. Drugi dotyczy poszukiwań przedstawicieli tajemniczej organizacji o nazwie Quantum, zajmującej się teoretycznie ekologią, a w rzeczywistości walczącej o skrawek lądu Boliwii. Bond pozostawia za sobą kolejne trupy i jednocześnie zbliża się do rozwiązania zagadki z kategorii „O co tu właściwie chodzi?”. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Kuleje zwłaszcza scenariusz, który po brzegi napakowano akcją. Nie miałbym tego za złe, gdyby sceny pościgów oraz mordobić pokazano w całej okazałości. Tymczasem na ekranie widać montażową sieczkę, która utrudnia jakiekolwiek rozeznanie, kto kogo okłada pięściami w danej chwili. Zgodnie z panującym trendem kamerę umieszczono w środku akcji, tak aby nawet chód żółwia wydał się bardzo dynamiczny. Trzęsący się obraz doprowadza do irytacji. Co dziwne, nie wszystkie działania Bonda nakręcono w ten sposób. Podczas bijatyki w haitańskim hotelu kamera elegancko obejmuje cały plan, prezentując dokładnie każdy zadany cios. Skąd ten brak konsekwencji w kręceniu scen walki? Nie mam bladego pojęcia.

Scenariusz, jak wspomniałem, jest nierówny, a przede wszystkim oklepany. Pierwsze 45 minut projekcji upływa pod znakiem solówek, wypadków samochodowych oraz strzelanin. Intryga zapoczątkowana na wstępie zostaje zepchnięta na drugi plan i dopiero od połowy filmu coś tu zaczyna się rozwijać i wyjaśniać. W ogóle początkowej fazie fabuły brakuje jakiejś sensownej, tworzącej całość kompozycji. Wydaje się, jakby Forster chciał nadrobić stracone na kręceniu kina moralnego niepokoju lata poprzez upakowanie jak największej liczby scen rodem z obrazów Johna Woo. Brak tu krzty oryginalności, stylu i wyczucia. Gdy przyjrzeć się elementom składowym QoS, dochodzimy do wniosku, że wszystko już gdzieś widzieliśmy. Klisza goni kliszę, zarówno w warstwie technicznej, jak i fabularnej. Sam wątek zemsty jest do bólu przewidywalny i spłycony.

Quantum of Solace

Quantum of Solace

Komentarze Czytelników (27)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.11.2008 20:28
😈
Salacza
9
Centurion

to w końcu www.gry-online.pl czy www.filmy-online.pl??? :P

10.11.2008 20:32
odpowiedz
Marcinos07
11
Legionista

@Salacza:
Nie samymi grami gracz żyje ;P

10.11.2008 20:48
odpowiedz
NFSV fan
93
Generał

Piosenka w czołówce istotnie beznadziejna. Fabuła niespójna, pełna dziur i lekko oklepana. Ale film jako całość imho wypada bardzo dobrze, oczywiście w swoim gatunku.

Nie zgodzę się zupełnie z krytyką montażu i pracy kamery. Mnie ta dynamika i ostre "cięcia" się bardzo podobały. W końcu to film akcji i jako taki powinien cechować się odpowiednim tempem tejże akcji właśnie.

Efekty specjalne także zostały doskonale zrobione i nie rażą sztucznością co w innych filmach zdarza się dosyć często.

Zresztą tak teraz się robi filmy akcji. Budżet praktycznie nieograniczony a cała kasa władowana w to, żeby film był szybki i efekciarski do granic możliwości.

I taki też jest nowy bond.

10.11.2008 20:52
😍
odpowiedz
zanonimizowany416145
13
Generał

film nie nudzi - eot;

infanltylna olga gruszenko to pierwsza laska której rzeczony008 nie wybzykał...

i największe rozczarownie:
muzyka

uwielbiam white stripes - alicia z gubymi udami też daje radę

ale kto kurwa polecił ich połączyć ?!

10.11.2008 22:26
odpowiedz
Pasio1993
23
Chorąży

Ide jutro do kina na to i sam skomentuje, a tak wogole skoro ta czesc zjechali wymieniajac tyle "wad", a wczesniej sami napisali ze poprzedna czesc (Casiono Royale) byla jednym z najlepszych fimow roku to po kiego wała tam uznaja to za zalete i super film a w tej czesci juz za wade i wogole w p**zdu z tym filmem?

10.11.2008 22:38
odpowiedz
Cliffton
4
Generał

Faktem jest - akcja (a raczej ujęcia) dzieje się za szybko, nie wiadomo kto z kim się strzela, kto z kim bije i kto kogo goni (przez te cholerne ostre cięcia i dynamikę). To zdecydowanie na minus - chyba zresztą największy w tym filmie

A piosenka początkowa BARDZO mi się podobała :)

10.11.2008 22:56
😉
odpowiedz
lolmaster
114
Generał

Byłem dzisiaj w kinie i co moge powiedzieć... Casino Royal lepszy.
Czegoś mi w tym nowym bondzie brakowało. Jak już napisał wcześniej Cliffton - wszystko dzieje się za szybko, nic nie widać... trochę to denerwuje. Ogólnie film dobry, akcja od samego początku do końca. Nie żałuje kasy, którą wydałem na bilet. Czuje jednak pewien niedosyt.
Ogólnie film b.dobry. Oceniam 8/10.

10.11.2008 23:07
odpowiedz
los_hobbitos
70
Rojiblanco

Byłem dziś w kinie i muszę przyznać, że film mi się podobał. Moim zdaniem wypada gorzej od "Casino Royale" ale jednak trzyma poziom. A "trzęsąca się" kamera podczas scen pościgów i walki wcale mi nie przeszkadzała, choć fakt, że czasem ciężko było się połapać, ale to chyba nie aż tak źle - wszak to totalny chaos:) Ostatnie dwa Bondy są inne od pozostałych, ale jak dla mnie, wciąż bardzo smakowite.

10.11.2008 23:18
odpowiedz
X@Vier455
112
Szynszyl

Byłem dzisiaj w kinie i muszę powiedzieć, że film bardzo dobry jako film sensacyjny, ale nie do końca jako Bond. Casino Royal było moim zdaniem dużo lepsze. Sceny pościgów czy walki były chaotyczne, ale dało się połapać co i jak.

10.11.2008 23:20
odpowiedz
zanonimizowany203141
34
Legend

Film slaby, oczekiwalem czegos bardziej w klimacie Bonda.

11.11.2008 09:35
👎
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

scenariusz mnie strasznie rozczarowal

spoiler start

no bo za przeproszeniem, kogo kurwa obchodzi system kanalizacji w boliwii oraz kto jest jego wlasicielem, a no i nie zapominajmy o wplywie cen boliwijskiej wody na gospodarke swiatowa.

spoiler stop

Innymi slowy bond sie stoczyl i zamiast ratowac swiat tak jak to mial w zwyczaju zaczol sie zajmowac w/w pierdolami.

Do tego koncowa scena w hotelu.

spoiler start

Wyglada to tak jakby na kazdym rogu zamiast gasnicy ustawili butle z gazem, jesli tacy szpece od BHP (czy jak to sie tam zwie) projektuja hotel to tymbardziej klijentow nie zobacza,a brak klientow oznacza zerowe zainteresowanie stanem kanalizacji w boliwii bo i tak tam nikt nie pojedzie aby sprawe zbadac i dojsc do wniosku ze woda podrozala 2 RAZY od ostatniego razu skoro hotel ma tendencje wybuchowe.

spoiler stop

Jedyna rzecz dobra w tym filmie Daniel Craig.

11.11.2008 09:39
odpowiedz
athlon2000
43
Pretorianin


Dlaczego Quantum of Solace jest gorszy od Casino Royale?

- Brak przyciągającej i interesującej fabuły. To co w CR było motorem napędzającym tutaj zawodzi. Wciąż nie rozumiem jak 3 ludzi odpowiadających za scenariusz nie mogła wymyślić czegoś interesującego. Motyw Bonda mszczącego się za śmierć ukochanej? - Genialny. Wykonanie? - Słabe. M raz ufa Bonowi raz nie, gdzie sens i logika?

- Słabo zrealizowane sceny akcji. Wciąż się zastanawiam jak sceny dynamiczne filmu mogą być nudne. A jednak mogą! Dawno nie widziałem tak spartolonego materiału. "Gonitwa, wybuch, mordobicie chwila odpoczynku, latanie samolotem, gonitwa wybuch..." Nie ma w nich żadnej ikry, dreszczu emocji, po prostu NIC.

Jest za to 100& irytacja i złość. W większości jest to prawdopodobnie jest to wina fatalnego montażu, ale cóż oceniam całość.

- Brak klimatu, przez bite półtorej godziny miałem wrażenie że oglądam film który został brutalnie obcięty przez producentów. Zlepek nudnych scen akcji przeplatanych 5 minutowymi wstawkami dialogowymi nienajlepszych zresztą, gdzie te docinki Bonda? gdzie te błyskotliwe dialogi?

Mark Foster zawiódł. Na całej linii. Dobry reżyser nawet z najbardziej spartolonego scenariusza zrobi dobry film. Co prawda tutaj skrypt nie był tragicznie zły ale on nawet dobrze wyreżyserować filmu nie potrafił.

Nie potrafił nadać filmowi IKRY i EMOCJI jakie potrafił stworzyć Campbell.
Nie potrafił stworzyć wciągających SCEN AKCJI jakie zrobił Campbell.

PS) Dalej nie rozumiem sensu przeplatania pościgu Bonda za zdrajcą i wyścigów konnych.

11.11.2008 11:18
odpowiedz
weyn
2
Junior

no ja jeszcze QoS nie widziałem ale na pewno do kina pójde ;) piszecie o chaotyźmie akcji i pokazywanie scen walki ;) jest tego tylko jedna zaleta.. Za każdym następnym razem będziemy oglądać film z tą samą przyjemnością i nie wykluczone że zobaczy i zrozumie się wiecej ;) i wtedy nie jest to takie szybkie. Nie macie ogólnie wrażenie że jak sie ogląda jakiś film 2 raz to nagle widzi i rozumie się więcej ??

11.11.2008 11:30
odpowiedz
Ździsio
44
Centurion

Nie rozumiem dlaczego twierdzicie, że Casino Royale było lepsze od Quantum of Solace... Moim zdaniem CR było najsłabsza, powtarzam NAJSŁABSZĄ cześcią filmów o Bondzie. Poł filmu 007 przesiedział w kasynie grając w karty, czy tego oczekuje się od filmu akcji?? Według mnie QoS było 100 razy lepszym filmem, było więcej akcji, a sam początek z pościgiem już miadżdżył całe Casino Royale...

11.11.2008 12:08
odpowiedz
UnderS@n
12
Chorąży

Zdzisio -> to ty chyba nie oglądałeś Casino Royale. Owszem grał sporo w karty, ale nie przez cały film. Fabula Casino Royale była naprawdę dobra i czasami nieprzewidywalna, niestety Quantum of Solace z fabula bardzo kuleje. Nawet nie jasnowidz domyśli się co się stanie później w filmie. Dziwne jest to, ze tak zwana dziewczyna Bonda nie miała praktycznie żadnego romansu z Craigiem i to jedyna rzecz jaka jest zaskakująca w QoS. Nawet sporo akcji w QoS, nie dorównało Casino Royale.

11.11.2008 12:17
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

[15]UnderS@n

jak to ? Wlasnie koncowka jest najbardziej zaskakujaca, jest prawie tak zaskakujaca jak hiszpanska inkwizycja.

spoiler start

Ja osobiscie nie spodziewalem sie ze 2h filmu bedzie o systemie kanalizacji i cen wody w boliwii. Nawet po wyjsciu z kina nie mkoglem tego zaakceptowac i szukalem innego rozwiazania, jakiejs glebi, co wiecej do tej pory z trudem przychodzi mi akceptacja faktu ze caly czas chodzilo o pieprzona boliwijska kanalizacje.

spoiler stop

11.11.2008 12:58
odpowiedz
Buble_Dragon
16
Chorąży

Jestem cholernie zadowolony z recenzji filmów na Golu. Trafiony pomysł... tak nawiasem na Filmwebie recenzje strasznie kuleją i dlatego lubię czytać te tutaj. Dużo bardziej zrozumiałem a co do Ciebie Salacza czy jak Ci tam... wiem, że jesteś tępym maniakiem komputerowym ale daj żyć innym.
Film gorszy od Casino ale dobrze się oglada

11.11.2008 16:21
odpowiedz
Kazioo
86
Senator

Bond bez gadżetów to taki Bourne bez Bourne'a...
Tęsknie za Roger Moore'm - to był BOND! :)

Ja rozumiem, że oni idą w stronę realizmu, ale to właśnie jego brak był charakterystyczną cechą Bonda, która przyciągała widzów. Każdy wiedział, że to sci-fi, ale dzięki temu to były wspaniałe filmy o agencie marzeń. Każdy dzieciak kiedyś chciał mieć gadżety 007.
A w obecnej formie Bond wydaje się konkurować z Bournem... ale daleko mu do niego.

11.11.2008 19:59
odpowiedz
maxoll
10
Legionista

bourne vs obecne bondy
winner
Bourne

12.11.2008 12:30
odpowiedz
Jaworczyk96
46
Generał

Dla mnie Casino Royala wyszło dobrze a jako fan Jamesa Bonda mam zamiar zobaczyć i ten film

12.11.2008 12:36
odpowiedz
Selman
119
mana mana

nic nie przebije tej sceny z CS : http://pl.youtube.com/watch?v=QJ7R9c5QYQc

jak to oglądałem pierwszy raz to aż mnie jajka bolały .. koleżankę obok też ;P

12.11.2008 12:39
😊
odpowiedz
Molzey
114
Generał

Strasznie niektórzy fetyszyzują Casino Royale... Był pierwszym "innym" Bondem, to fakt. Był świetny, też fakt.
QoS jest taki sam, ponieważ jednak jest to drugi "inny" Bond, to nie robi już takiego wrażenia.
Dla mnie jest dokładnie na tym samym poziomie co CR. Plus boska scena z opery.

Jedyne co mnie momentami drażniło to montaż. Nie wiem jak nazywa się ten debil, który kiedyś wymyślił, że ujęcia dłuższe niż 2 sekundowe są niemodne.... Chętnie jednak bym go spotkał i pokazał mu w jednym dłuuuugim ujęciu jak się daje kopa w dupe.

12.11.2008 12:45
odpowiedz
yasiu
173
Legend

ejay - co to znaczy że kawałek jest mocno zremasterowany?

mi się film podobał. nie nudziłem się, widziałem lepsze filmy, ale ten nie zawiódł moich oczekiwań (bo nie były jakieś ogromne, szedłem do kina bo dziewczyna chciała).

zgodzę się ze zdaniem, że momentami wzrok drażniły zbyt szybkie cięcia, akcja kręcona z ręki i krótko mówiąc montażowa sieczka :D

12.11.2008 12:48
odpowiedz
cRaven
148
Konsul

athlon2000 [12] - oddaje moje odczucia co do filmu w 95%:) (wyścigi konne jakoś mi umknęły)

Film zawiera sporo akcji, niestety skąpi fabuły i należytego rozwoju wątków. Większość z pokazanych akcji nie wzbudzała we mnie jakoś emocji i nie czułem tej satysfakcji co w CS.
Być może pokładałem zbyt wielkie nadzieje w reżyserze. Co prawda w filmie pojawiło kilka ciekawych i nie typowych dla Bonda ujęć i scen, jednak można je zliczyć na palcach obu rąk, do tego nie wnoszą zbyt wiele do klimatu. Reszty zarzutów nie będę powtarzał po poprzednikach.

Należy jednak stwierdzić kilka rzeczy:
- QoS jest drugą częścią trylogii zemsty. Prawdopodobnie scenarzysta nie za dobrze wyważył rozmieszczenie fabuły między częściami, co daje nadzieję na bogatszą część trzecią. Podobne odczucia miałem w stosunku do drugiego Bourne'a

-Film nie jest zły czy fatalny. Gdyby nie był to Bond, a do tego swoista kontynuacja, uznałbym fil za porządny film akcji. Marka jednak robi swoje.

A teraz uwaga, którą zgłosiła moja lepsza połowa. Niektórych może ubawić :))

spoiler start


Cytat +/-

"Co to jest, że wchodzi na imprezę z jedną kobietą,a wychodzi z drugą (^^). Do tego tamta pierwsza po jednym "razie" z Bondem oddaje za niego życie..."

Kobiety...

spoiler stop

12.11.2008 15:24
odpowiedz
kukiUN
82
Pretorianin

Jaki brak konsekwencji w kręceniu scen walk?Przecież nie można wszystkich scen w filmie pokazać w ten sam sposób!

12.11.2008 16:34
😊
odpowiedz
eJay
176
Quaritch

gameplay.pl

yasiu--->To znaczy, że wszystkie niedoróbki wokalne zostały poprawione przez komputer:) To czuć zwłaszcza w refrenie, kiedy obie gwiazdki nie mogą zaśpiewać wyżej niż ich natura wyposażyła:)

cRaven--->Jeśli jest to środkowa część trylogii "zemsty" to tym bardziej ganię scenarzystów za rozłożenie tematu zemsty na łopatki.

15.11.2008 14:00
😈
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

Caino Royale był pierwszym Bondem którego oglądałem z przyjemnością. Poprzednie odcinki przygód agenta 007 były dobre na swoje czasy. Jednak na dzień dzisiejszy Bond z tandetnymi gadżetami i komiksowymi przeciwnikami jest równie sugestywny co Arnold Shwarzenegger w roli Commando. Dzisiejszy Bond to poprostu płatny zabójca na zlecenie rządu, a nie błazen ze śmigłem w kieszeni. Niestety Quantum of Solace okazał sie produkcją nudną i chaotyczną. Film nie buduje napięcia. Jest poprostu zlepkiem eksplozji, pościgów i strzelanin połaczonych motywem zemsty. Czarny charakter w QoS to jakis niewyrosnięty kobieciarz ze spojrzeniem wiewiórki natomiast towarzyszka Bonda prezentuje grację dmuchanej lalki z karabinem w łapach. Zadziorność wspomnianej niewiasty jest stereotypowo eksponowana wschodnim akcentem. Praktycznie żaden z nowych bohaterów QoS nie prezentuje ciekawej osobowości. Dialogi są nudne i mało błyskotliwe. W zasadzie sceny godne zapamiętania w tym filmie nie wystepują. Nowe odsłony Bonda nadal będą zestawiane z Casino Royale, a Quantum of Solace powoli odejdzie w zapomnienie.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze