Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy

Filmy i seriale

Filmy i seriale 31 maja 2022, 09:30

autor: Marcin Strzyżewski

Gracz od czasów pierwszego Prince of Persia. Niemal zawalił szkołę przez Settlersy II.

5 scen ze Star Wars, za które kochamy Obi-Wana

W Gwiezdnych wojnach jest przynajmniej kilka postaci, które wdarły nam się do głów i stały się kultowe. Obi-Wan jest jedną z nich, ale historia jego popularności wcale nie była prosta.

Dziś mało kto to pamięta, ale w momencie premiery Gwiezdnych wojen Alec Guinness był poważną gwiazdą. Grał m.in. króla Karola I w Cromwellu, papieża Innocentego III w Brat Słońce, siostra Księżyc i Scrooge’a w Opowieści wigilijnej. Reszta obsady miała za sobą dość niewielkie doświadczenie aktorskie. Guinness jednak nie do końca pasował do tego filmu i doskonale zdawał sobie z tego sprawę.

„[Gwiezdne wojny] pojawiły się u mnie jako scenariusz, właśnie kończyłem film w Hollywood, a scenariusz pojawił się na mojej toaletce i usłyszałem, że został dostarczony przez George'a Lucasa. Pomyślałem: „Cóż, to dość imponujące, ponieważ on jest dobrze zapowiadającym się i bardzo godnym szacunku młodym reżyserem”. A kiedy go przeczytałem i dowiedziałem się, że to science fiction, powiedziałem: „Och żesz! To nie dla mnie”.

Skupię się tu na filmach. Tych sześć kinowych obrazów wciąż pozostaje dla mnie faktycznym wyznacznikiem tego, czym są Gwiezdne wojny. Oczywiście nie oznacza to, że Obi-Wan nie pojawiał się w komiksach, kreskówkach i innych dziełach. Bardzo możliwe, że nowy serial stanie się nową kopalnią kultowych scen z Kenobim, ale to się dopiero okaże.

Tak samo jak twój ojciec

Mimo wszystko Guinness wziął tę rolę, a potem wrócił, żeby wystąpić jako duch w kolejnych częściach trylogii. Ostatecznie jednak ta chłodna wyniosłość poważnego autora, który nie do końca czuje wymyśloną dla niego rolę starego wojownika, zagrała dokładnie tak jak trzeba.

Oczywiście dziś trudno sobie to wyobrazić – przypomnieć sobie ten moment naszego życia, w którym nie wiedzieliśmy o świecie Gwiezdnych wojen zupełnie nic. Zobaczyliśmy ogromny kosmiczny statek, biały korytarz, walkę na śmierć i życie, wielkiego, czarnego „robota” i bezbronną księżniczkę. Potem planeta pustynia i młody chłopak rozczarowany życiem. Nie mieliśmy pojęcia, do czego to wszystko zmierza.

Pierwszą sceną, która zapowiadała, jak ogromna przygoda nas czeka, jak wiele wątków kryje wyobraźnia twórców, była rozmowa Luke’a z Benem Kenobi, dziwakiem z pustyni.

Luke: Walczyłeś w wojnach klonów?

Ben: Tak, byłem kiedyś rycerzem Jedi. Tak samo jak twój ojciec.

W tym momencie poczuliśmy, że ten świat jest czymś więcej. Że za rogiem czają się tajemnice, które chcemy odkryć.

Kiedy już znamy starą trylogię na pamięć, możemy dostrzec, jak ta scena, w której dowiadujemy się o istnieniu rycerzy Jedi, rymuje się z kulminacyjną sceną całej sagi. Pamiętacie słowa, którymi Luke przekonał Vadera do zdrady Imperatora? „Jestem Jedi, jak mój ojciec przede mną.” Osobiście uważam, że te słowa wypowiedziane przez syna do ojca były najważniejszym momentem historii o chłopcu z pustyni, który zanurzył się w mroku i wrócił ku światłu.

Ale żadna scena nie może być ostatnią bez pierwszej, i to właśnie rozmowa ze „starym Benem” była dla mnie tą pierwszą.

TWOIM ZDANIEM

Która trylogia Gwiezdnych wojen jest najlepsza?

"Stara trylogia" - Epizody IV-VI
63,1%
"Nowa trylogia" - Epizody I-III
33,1%
"Trylogia Disneya" - Epizody VII-IX
3,8%
Zobacz inne ankiety