Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Filmy i seriale

Filmy i seriale 28 maja 2019, 11:30

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Recenzja filmu Pokemon: Detektyw Pikachu – pika, pika!

Jeśli uważacie, że pokemony są dla dzieci, to film Detektyw Pikachu tej opinii nie zmieni. Kinowa produkcja prezentuje bardzo bezpieczną wizję świata ludzi i tych sympatycznych stworków.

PLUSY:
  1. cudownie wykreowany Pikachu i niektóre inne stworki;
  2. Ryan Reynolds robi, co może, by Pikachu był jeszcze cudowniejszy;
  3. przyjemny humor;
  4. dobre tempo opowieści;
  5. fabularne zaskoczenia (w przypadku najmłodszego widza).
MINUSY:
  1. zero zaskoczeń i przesadny infantylizm (w przypadku starszego widza);
  2. mało emocji,
  3. nierówne CGI.

Kinowe adaptacje gier komputerowych zazwyczaj wzbudzają chwilowy entuzjazm wśród fanów oryginału, a potem wszystko kończy się słabymi recenzjami i – jeśli bogowie kinematografii zechcą – akceptowalnym wynikiem finansowym. Film Pokemon: Detektyw Pikachu nie jest jednak zwykłą ekranizacją gry – wszak mowa o dość niszowym tytule na Nintendo 3DS, który nie ma szans przebić popularnością Tomb Raidera czy Assassin’s Creed. Z tego też powodu twórcy tego dzieła postawili na rozpoznawalność marki Pokemon i stworzyli produkcję skierowaną niemal do każdego widza.

Od razu nasuwa się pytanie: czy to dobrze? Scenariusz wykorzystuje tylko podstawowe wątki z gry, a resztę buduje tak, by bawić mógł się również ten, kto ma bardzo blade pojęcie o tym, czym są owe kolorowe stworki, na punkcie których szaleją Japończycy i Amerykanie. Jako człowiek, który z pokemonami miał wspólnego tylko tyle, że przed wieloma laty widział kilka odcinków anime puszczanych rano w stacji ze słoneczkiem, odpowiadam: to dobrze. Ale nie do końca.

Pokemon: Detektyw Pikachu przedstawia nam Tima, który nie posiada swojego pokemonowego towarzysza i właśnie dowiedział się, że jego tata zginął w wypadku. Nie rozmawiali ze sobą od dawna, więc wycieczka do mieszkania ojca to tylko pozbawiona głębszej refleksji formalność. Tam jednak pojawia się ubrany w skradzioną Sherlockowi Holmesowi czapkę Pikachu, który potrafi mówić. A to przecież nie jest normalne. Tak samo, jak nie do końca normalna okaże się przygoda, która się właśnie rozpoczyna, i to dla obu bohaterów. No bo przecież tata Tima na pewno żyje, prawda?

FILM W SKRÓCIE

  1. Luźna ekranizacja gry z Nintendo 3DS – Pokemon: Detective Pikachu.
  2. Mimo kampanii reklamowej nasuwającej skojarzenia z Deadpoolem film jest przeznaczony dla młodszego widza.
  3. Opowieść okazuje się bardzo prosta i oczywista, choć potrafi zachwycić pięknymi obrazkami.

Ilu z Was po niezłej kampanii reklamowej filmu miało w głowie skojarzenia z grzeczniejszym Deadpoolem? Charakterystyczny głos Ryana Reynoldsa i zabawne teksty kreowały wizję interesującej produkcji dla widza w każdym wieku – najmłodsi mieli dostać kolory, pokemony i przygody, a starsi trochę solidnych, ciętych dialogów i easter eggów. Efekt końcowy jest jednak taki, że większość tego „deadpoolowania” znalazła się w zwiastunach, a gotowe dzieło okazuje się w 80% przeznaczone dla dzieci. Nie byłoby w tym jeszcze niczego złego – wszak np. LEGO Przygoda czy Jak wytresować smoka też są filmami głównie dla młodszego widza. Tam jednak udało się przemycić dużo dojrzałych treści i fenomenalnego humoru, tymczasem Detektyw Pikachu niespecjalnie może wykazać się na tym polu.

Scenariusz Detektywa Pikachu nie jest w stanie zaskoczyć niczym widza, który w swoim życiu obejrzał więcej niż trzy filmy. Fabularne zwroty akcji są wyczuwalne na długo, nim się pojawią, emocje i motywacje postaci okazują się bardzo proste, a poziom naszego zaangażowania w obserwowane na ekranie wydarzenia wydaje się w najlepszym razie powierzchowny. Tutaj jednak koniecznie muszę zaznaczyć, że jeśli macie maksymalnie 10 lat albo jesteście ogromnymi fanami pokemonów (ewentualnie jedno i drugie naraz), kinowe perypetie Pikachu zapewne sprawią Wam mnóstwo frajdy.

Great Detective Pikachu: The Birth of a New Duo

Taki tytuł nosi wydana tylko w Japonii oryginalna gra na Nintendo 3DS, która dwa lata później doczekała się wersji zachodniej, nazwanej po prostu Detective Pikachu i wzbogaconej o dodatkowe zagadki. Gracz wciela się w chłopca imieniem Tim, który wraz ze swoim partnerem, tytułowym Pikachu, rozwiązuje przeróżne kryminalne zagadki, poruszając się po terenie Ryme City. Najważniejszym zadaniem jest odnalezienie ojca głównego bohatera.

Obserwowanie przepięknie wyczarowanego Pikachu, jego ruchów, spojrzeń, manier czy elektryzujących mocy (oczywiście, że widzimy żółtą kulkę w akcji!) to czysta przyjemność. A przecież wokół jest masa innych stworów – świetny Psyduck dostał dużo czasu ekranowego, pojawia się cała banda Squirtli, Mewtwo stanowi klucz do fabuły, jest nawet śpiący Snorlax. Zdecydowana większość kreatur została wykonana świetnie i zdarzające się czasem wizualne zgrzyty wynikają z faktu, że trudno konsekwentnie realizować ten hiperrealistyczny styl, gdy pokemony przybierają tak niezwykłe kształty. Samych scen pojedynkowania się nie ma zbyt wiele, ale to, co twórcy zaserwowali, powinno trafić idealnie w gusta wszystkich osób, które marzyły, by być trenerami pokemonów.

Wśród dobrych stron filmu trzeba wymienić Ryana Reynoldsa, który spokojnie mógłby zawiesić karierę filmowej gwiazdy i zostać wyłącznie „podkładaczem głosów” – jeśli na film idziecie tylko dla niego, nie będziecie żałować. Pozostała aktorska ekipa poprawnie wywiązuje się z wyznaczonych zadań – Justice Smith i Kathryn Newton oferują coś zbliżonego do Asha i Misty na tyle, na ile się da, chociaż wielka szkoda, że Bill Nighy nie miał okazji zrobić niczego ciekawego ze swoją postacią.

Ostateczna ocena filmu zależy od tego, czego oczekujecie od wizyty w kinie. Jeśli chcecie bezboleśnie doświadczyć średniej jakości scenariusza przerobionego na ładnie wyglądający film serwujący dobre tempo, kilka zacnych żartów i duże ilości pokemonów, dajcie szansę Detektywowi Pikachu. Jeśli jednak pokemony jako takie niespecjalnie Was interesują, a chcielibyście obejrzeć świetną bajkę z prawdziwymi aktorami, to nie jest to właściwy wybór. Pierwsze wysokobudżetowe starcie marki Pokemon i kinowych ekranów okazuje się do bólu poprawne, z niewielkimi przebłyskami czegoś lepszego.

Filip „fsm” Grabski

TWOIM ZDANIEM

Wybierasz się do kina na Detektywa Pikachu?

Tak
49,3%
Nie
33,4%
Może
17,3%
Zobacz inne ankiety
Recenzja filmu Jak wytresować smoka 3 – jaszczur się żeni
Recenzja filmu Jak wytresować smoka 3 – jaszczur się żeni

Dziwne czasy nastały. Kiedy Pixar zaczyna się gubić, a Dreamworks zaczyna go naśladować i wygrywa, zapodając baśniowe zwieńczenie opowieści young adult, pokazującej jak dobre potrafi być fantasy. Przed Wami instrukcja pt. Jak wytresować smoka 3.

Recenzja filmu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda – magia bez natchnienia
Recenzja filmu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda – magia bez natchnienia

Magiczny świat J. K. Rowling wraca w drugim prequelu i znowu jest w nim za mało magii, by można się było zachwycać. Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda to poprawna produkcja, która zasługuje na coś więcej.