Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 22 listopada 2017, 13:57

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Recenzja filmu Liga Sprawiedliwości – podzieleni, ale zżyci

Zack Snyder znowu dowodzi statkiem pod banderą DC Extended Universe i musi wszystkim udowodnić, że braki filmu Batman v Superman były wypadkiem przy pracy, a Liga Sprawiedliwości stanie się tym dla filmów DC, czym Avengers jest dla Marvela.

PLUSY:
  1. kilka świetnych drużynowych momentów;
  2. w większości przypadków niewymuszony, naturalny humor;
  3. casting – Aquaman i Flash wyszli super;
  4. wąsy Henry’ego Cavilla.
MINUSY:
  1. wąsy Henry’ego Cavilla;
  2. stylistyczny, fabularny, emocjonalny i scenariuszowy bałagan;
  3. nudny złoczyńca ze źle nakreślonymi motywacjami;
  4. momentami zaskakująco słabe CGI.

Filmowy świat DC posiada olbrzymi potencjał, ale wytwórnia Warner Bros. ma wielki problem z jego poprawnym wykorzystaniem. Oczywiste odwołania do Marvel Cinematic Universe zostawię sobie na koniec, bowiem ważniejsze jest to, jakim filmem Liga Sprawiedliwości jest tak po prostu, a nie – jakim filmem jest w porównaniu z produkcją konkurencyjnego studia. A jest ona filmem z problemami, nawet w obrębie własnego, niedoskonałego otoczenia.

DC Extended Universe (DCEU) w moim zeszycie miało dotąd wynik 2 do 2. Człowiek ze stali i Wonder Woman to dobre przykłady kina o prawdziwych herosach, zaś Batman v Superman i Legion samobójców to dziwne hybrydy, w których niezłe elementy mieszają się z totalnymi bzdurami. Podobno za wiele błędnych decyzji nie odpowiadają sami filmowcy, tylko włodarze studia niepotrafiący zrozumieć materiału źródłowego i potrzeb publiczności. Liga Sprawiedliwości stoi gdzieś w rozkroku między tym, co jest fajne, sprawiające radochę i bardzo superbohaterskie, a totalnym filmowym bałaganem.

Po tym, jak Wonder Woman odniosła duży sukces w oczach krytyków i widzów, znowu pojawiła się nadzieja na lepsze czasy dla świata Batmanów, Supermanów i Flashów. Spotkanie person takiego kalibru nie może przecież zostać popsute, trzeba więc do sprawy podejść z namysłem. Niezła kampania marketingowa chowająca Kal-Ela i stawiająca na drużynową dynamikę pozostałych postaci tylko wzmocniła nadzieję na dobrą zabawę. Fabularne zagrywki nie były jeszcze znane, castingowe decyzje zebrały pochlebne opinie, zwiastuny może z butów nie wyrywały, ale wszystko to sprawiło, że ogólne nastawienie (moje) było takie: jest szansa, że wyjdzie z tego coś dobrego.

No ale potem pojawiła się przeszkoda życiowa, Zack Snyder musiał opuścić okręt przed zawitaniem do portu, a ster przejął twórca dwóch części Avengers, Joss Whedon. I teraz pojawia się pytanie – ile problemów widocznych w gotowym produkcie jest efektem tego, że nad filmem pracowało dwóch różnych reżyserów, z których ten drugi był zmuszony dokręcić sporo nowych scen, a ile wynika ze złego scenariuszowego założenia i braku jasno wytyczonej ścieżki, jaką ma podążać DCEU?

Dwóch reżyserów

Liga Sprawiedliwości oficjalnie jest dziełem Zacka Snydera. Reżyser jednak w trakcie kręcenia musiał zmierzyć się z rodzinną tragedią i wiosną 2017 roku zrezygnował z dalszej pracy. Wytwórnia na jego miejsce ściągnęła Jossa Whedona, który zajął się dokrętkami i składaniem filmu w całość – jego nazwisko widnieje jednak tylko przy scenariuszu.

W filmie Snydera Liga Sprawiedliwości to drużyna, jaką postanowił zebrać Batman celem zmierzenia się z wielkim zagrożeniem, które na pewno nadejdzie. Wonder Woman już została kumpelką od bicia, pozostało więc zwerbowanie innych herosów, takich jak: pochodzący z Atlantydy Aquaman, superszybki Flash i chodzący szesnastordzeniowy procesor zwany Cyborgiem. Superman nie żyje, więc jest tylko wspominany, zaś zagrożenie okazuje się być bliżej, niż się wszystkim wydaje. Steppenwolf i jego armia parademonów już zaraz wjadą na dzielnię i zrobią z niej finalną mapę z Diablo, trzeba więc zakasać rękawy i ruszyć do boju.

W dwóch godzinach filmu starano się zawrzeć maksymalnie dużo treści i dzieje się to ze szkodą dla całości. Liga niby jest piątym odcinkiem DCEU i podejmuje wątki pozostawione przez Świt sprawiedliwości (śmierć Supermana, znajomość Bruce’a i Diany), ale duża część fabuły albo bierze się w zasadzie znikąd – a dokładnie: ze znanej tylko części widowni rozszerzonej wersji starcia Batmana i Supermana (Mother Boxes) – albo jest w dziwny sposób pomijana (koszmar Bruce’a), przez co Justice League brzmi i wygląda raczej jak zamknięta całość, a nie kolejny krok ku rozbudowie uniwersum.

Historia sobie jest, główny zły się pojawia, wykrzykuje jakieś frazesy, finał okazuje się oczywisty do bólu i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Doniesienia z internetu dodatkowo wprowadzają zamieszanie, bo rzekoma oryginalna wizja głównego reżysera posiada dużo scen nadających lepszy kształt tej opowieści. Czyżby czekała na nas trzecia już rozszerzona wersja filmu wydana na DVD i BR?

Wąsy Supermana

Jednym z elementów, jakie pozwalają odróżnić materiał nakręcony przez Whedona od tego nakręconego przez Snydera, są wąsy Henry’ego Cavilla. A dokładnie – ich wyczarowany w komputerze brak. W czasie dokrętek Cavill był już na planie Mission Impossible 6 i wytwórnia Paramount nie pozwoliła mu zgolić wąsów, jakie nosił na potrzeby tego filmu. Czary-mary, wkracza CGI, ale efekt jest dość zabawny, stąd obecność wąsów zarówno w plusach, jak i minusach Ligi.

Tempo filmu jest dobre w takim sensie, że nie sposób się nudzić, ale bardzo rwane – wiele sekwencji aż się prosi o wydłużenie, rozwinięcie, zaś rozkrok między scenami poważnymi i zabawnymi jest aż nadto widoczny. Chcę przy tym jednak zaznaczyć, że luźniejsze podejście do tego uniwersum bardzo mi odpowiada, a wiele humorystycznych akcentów jest trafionych w punkt (jak chociażby cała osobowość Flasha czy scena z Aquamanem i lassem Diany). Gdzieś pod naporem montażowej sieczki i wyjątkowo nijakiego CGI kryje się bardzo fajna drużynowa naparzanka.

Batman trochę wyluzował i nawet jeśli przez to stał się mniej „batmański”, mnie to nie przeszkadzało. Flash jest świetnym nowym bohaterem i bardzo mocno kibicuję solowemu filmowi z tą postacią. Aquaman jako surfer z mocami też przypadł mi do gustu, Wonder Woman nadal pozostaje czarująca (przy okazji: widać, że na czele produkcją stali faceci, bo te wszystkie ujęcia pośladków Gal Gadot nie mogły być przypadkowe) i jedynie Cyborg – choć bardzo potrzebny w tej opowieści – wydał mi się nijaki i pozbawiony charyzmy. Wielka przy tym szkoda, że zupełnie nie wykorzystano postaci Jima Gordona, ale w końcu nie on jeden padł ofiarą cięć i dokrętek.

Gdy wydarzenia nabierają tempa, pojawia się kilka zupełnie dobrze zainscenizowanych drużynowych momentów – zarówno w scenach akcji, gdzie współpraca jest kluczowa, jak i przy zwykłych pogaduszkach pomiędzy kopaniem kosmicznych tyłków. Ogląda się to całkiem fajnie z dodatkowym wskazaniem na charakterystycznie wystylizowane Gotham City, ale często trzeba zapomnieć o zaskakująco słabych efektach komputerowych. Przez większość czasu Liga Sprawiedliwości wygląda dobrze, ale jak na tak drogi i wielkokalibrowy film momentami sprawia wrażenie taniej i niedopracowanej.

Oto cała Liga Sprawiedliwości – zestawienie kontrastów. Świetni aktorzy i fajne postacie wrzucone w słaby scenariusz. Dokrętki odstające wizualnie od tego, co sfilmowano wcześniej. Niezłe sceny akcji cierpiące z powodu zaledwie poprawnej strony wizualnej. W trakcie trwania filmu szczerze zaśmiałem się kilka razy, trafiły się momenty bardzo dobre, ale emocje towarzyszące mi przez 2 godziny seansu można określić jako umiarkowane. Bo też takie jest to dzieło – ani bardzo dobre, ani bardzo złe.

I teraz wrócę do Marvela. Siłą Avengers i wszystkich trzech faz tego uniwersum jest dużo lepiej nakreślona mapa fabularna i odpowiednie przygotowanie kolejnych rozdziałów opowieści. Gdyby szefowie Warnera zdecydowali się czerpać z doświadczenia kolegów i zbudowali postacie w solowych filmach, a dopiero później pokusili się o nakręcenie Ligi, byłoby dużo lepiej. Warto wrzucać do kotła składniki, które się już zna i lubi, niekoniecznie natomiast nowości bez zaplecza. Bawiłem się nieźle, ale 6 batarangów to ocena, którą wystawiam tylko z dobrego serca.

Filip „fsm” Grabski

FILMag #Ostatni – 9 obowiązkowych filmów do końca roku
FILMag #Ostatni – 9 obowiązkowych filmów do końca roku

Zapraszamy na ostatni odcinek filmowego cyklu, w którym zwracamy Waszą uwagę na 9 najważniejszych filmowych premier końca 2017 roku. Od Blade Runnera po najnowsze Gwiezdne wojny.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
22.11.2017 15:08
Darkowski93m
100
Generał

Patrząc po różnych ocenach krytyków i widzów wychodzi na to że film wyszedł nie najgorzej. Spodziewałem się kolejnej klapy, a chyba jest przyzwoicie. To dobrze :)

22.11.2017 16:29
👍
odpowiedz
Little Joe
114
Silent Man

Więcej takich materiałów! Filmweb'u nie da się już przeglądać bez zgrzytania zębami. :)

22.11.2017 19:02
odpowiedz
2 odpowiedzi
diseasex
54
Konsul

Poszedlem z dobrym nastawieniem mimo krytyki. Denerwowalo mnie cgi na twarzy supermana - jakim cudem do tego doszlo? dokleili go na koniec? Mialo supermana wogole nie byc? Bo kazda scena z nim to jego twarz wyglada sztucznie - jakby go wogole nie bylo przed doklejaniem przez wheadona. Ogolnie CGI 4/10.
Znakomita walka supermana z liga sprawiedliwosci, ale mogla by byc dluzsza.
Film Ok , nie zaluje ze poszedlem bo jestem fanem DC. Obejrze jeszcze raz jak wyjdzie na blue rayu.

Czekam na extended edition z wycietymi wstawkami wheadona, na pewno wyjdzie lepiej bo podoba mi sie klimat snydera

post wyedytowany przez diseasex 2017-11-22 19:07:17
22.11.2017 20:44
sekret_mnicha
179
fsm

GRYOnline.plTeam

diseasex > Wyjaśnienie fenomenu twarzy Supermana masz w tekście, w ramce. Dokrętki - dziwna twarz z wymazanymi wąsami. Podstawowy materiał - ładna twarz bez wąsów.

23.11.2017 17:42
A_wildwolf_A
140
Generał

nie czaje, jak nie mógł zgolić wąsów to mogli mu dokleić brodę i by wyglądał całkiem nieźle jak w man of steel

22.11.2017 20:56
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Heinrich07
2
Pretorianin

Ogólnie na ten film warto wybrać się tylko dla aktorów, którzy naprawdę dają z siebie maks i to widać. Cyborg mnie zaskoczył pozytywnie, a Superman to już w ogóle było łoooo - tak powinien wyglądać właśnie Superman od nieszczęsnego Man of Steel - symbol nadziei. A nie mroczny zbawiciel, który skręca karki.

Reszta to takie meh. I nie wiem, czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale czy CGI w filmach DC nie jest z filmu na film gorsze?

post wyedytowany przez Heinrich07 2017-11-22 20:56:52
22.11.2017 23:00
Czarny Wilk
58
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Gorzej niż ze "skrzydłami" Enchantress w SS to się nie da :/

22.11.2017 22:08
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Eliach
15
Legionista

Nie wiem czego w filmach szuka recenzent. Podobnie jak Wonder Woman, Liga Sprawiedliwych jest żenująco słabym filmem. Trudno mi powiedzieć który z nich to większy gniot. Scenariusz bardzo zły, żarty adresowane do najmłodszego widza na sali i chyba nawet jego wprawiają w zakłopotanie.
Od obydwu tych gniotów znacznie lepiej wypada BvS na którego zwykło się pluć dla zasady, choć moim zdaniem to jeden z ciekawszych filmów o komiksowych herosach. Wciąż niedoścignionym ideałem jest dla mnie Watchmen, ale kiedy on był kręcony nie patrzono na filmy jako potencjalne franchise srartery tylko samodzielne utwory, które miały się bronić.

22.11.2017 22:44
sekret_mnicha
179
fsm

GRYOnline.plTeam

W takim kinie recenzent szuka rozrywki. Dostał ją na poziomie akceptowalnym, ale dalekim od ideału, co też przedstawił w tekście. Recenzent pozdrawia.

22.11.2017 22:24
👎
odpowiedz
A.l.e.X
107
Alekde

Niestety obejrzałem tego gniota, ten film jest o wiele gorszy od WW, nie mówiąc już o BvS jako fajnym otwarciu (który dla mnie był naprawdę dobry). Chciałbym wystawić mu coś więcej niż 3/10 ale nie da się : jeden z najgorszych filmów o superbohaterach. Całość to pozlepiany na szybko mix/masz bohaterów co tworzy groteskową całość (do takich strażników vol1, czy ostatniego przygłupowatego thora to nie ma żadnego startu - a też chyba celem było osiągnięcie śmieszności). Poza sceną kiedy flash biega obok supermena i jak superman z flashem ratuj ludzi nic zabawnego w tym filmie nie było (żarty marne, wręcz żenujące). Scenariusz ? Jaki scenariusz, tego nie da się oglądać będąc nawet b. wyrozumiałym i z dużym przymrużeniem oka.

post wyedytowany przez A.l.e.X 2017-11-22 22:28:55
22.11.2017 23:29
1
odpowiedz
Benitonater
86
Generał

Ja się bawiłem przednio. Naprawdę duży krok w dobrym kierunku. I nie jestem jakiś super mega fanboyem DC. BvS było potworkiem pozbawionym jakiejkolwiek logiki. Tutaj nie wszystkie elementy do siebie pasują. Główny zły jest słaby, niektóre dowcipy trochę na silę, a CGI czasem lekko razi (choć i tak jest lepiej niż w BvS), ale całość ogląda się naprawdę przyjemnie, takie 7/10 jest na prawdę sprawiedliwe. Oby tak dalej Warner

22.11.2017 23:30
odpowiedz
maciokoki
33
Konsul

bardzo przyzwoity film nie wiem o co te płacze w komentarzach...chyba z filmweba przyszli... film jest jak najbardziej do obejrzenia i kto lubi klimaty superbohaterów na pewno się nie zawiedzie.. nie słuchajcie i nie czytajcie tego typu komentarzy że filmy jest słaby sami się przekonajcie

23.11.2017 10:09
odpowiedz
Wielki Gracz od 2000 roku
103
El Kwako

Co do CGI - razi ono w filmach od DC bo jest zrobione źle. Kolorystycznie idą w ciemniejsze barwy, ale kostium itd., są zrobione bardzo kolorowo i to tak się odróżnia, jak pomarańczowe lambo Romana na Syberii.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze