Borderlands 2: Mr. Torgue's Campaign of Carnage Recenzja gry

Recenzja gry 17 stycznia 2013, 13:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Recenzja Mr. Torgue’s Campaign of Carnage - dodatku do gry Borderlands 2

Drugi dodatek do Borderlands 2 oferuje to, co sugeruje jego tytuł – intensywną rzeź. Świszczące w powietrzu kule, hordy przeciwników i eksplozje – oto Mr. Torgue w pigułce.

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji X360, PS3

Torque to prawdziwy masakrator - nie sposób go nie polubić.

1
2
3
4
5
6
7
8
9
PLUSY:
  • obszerna zawartość, zabawa na długie godziny;
  • dobra fabuła;
  • świetni bohaterowie, zwłaszcza Mr. Torgue;
  • solidna dawka rzezi;
  • nowe bronie i przedmioty;
  • szalony, kapitalny humor;
  • muzyka.
MINUSY:
  • irytujący momentami backtracking;
  • znikoma liczba nowych przeciwników;
  • brak nowych pojazdów.

Krótko po premierze gry Borderlands 2 stało się jasne, że pokonanie Przystojnego Jacka nie zakończy przygód na Pandorze. Firma Gearbox Software zapowiedziała wypuszczenie czterech niezależnych dodatków do swojego nad wyraz udanego dzieła i Mr. Torgue’s Campaign of Carnage jest właśnie drugim z nich. Zgodnie z rozpoczętą w Captain Scarlett and Her Pirate’s Booty tradycją do stworzenia rozszerzenia zatrudniono zewnętrzną ekipę. Tym razem wybór Amerykanów padł na studio The Workshop Entertainment, które w lecie 2012 roku zaproponowało światu grę Sorcery: Świat magii na PlayStation 3. Wydany pod koniec listopada add-on udowodnił, że ekipa ze słonecznej Kalifornii potrafi zaprojektować zarówno produkt skierowany do młodszej widowni, jak i bezkompromisową minikampanię do strzelaniny z nalepką 18+.

Paker i producent broni zaprasza do drugiego rozszerzenia Borderlands 2.

Paker i producent broni zaprasza do drugiego rozszerzenia Borderlands 2. [2:23]

Dodatek udostępnia zupełnie nowy obszar na mapie, o uroczej nazwie Badass Crater of Badassitude. Można się do niego przenieść za pomocą dowolnego punktu szybkiej podróży, ale gracze dopiero rozpoczynający swoją przygodę z Borderlands 2 będą zmuszeni wstrzymać się z ewentualną wizytą w tej krainie. Bandyci zamieszkujący okoliczne tereny mają ustawiony na starcie piętnasty poziom doświadczenia, co oznacza, że są poza zasięgiem każdego żółtodzioba. Kampania stawia przed nami zadanie otwarcia Skarbca zlokalizowanego w centralnej części krateru. Legenda głosi, że „czynu tego dokona czempion Pandory, który nakarmi ziemię krwią największego tchórza”.

Fabuła drugiego dodatku przypadła mi do gustu bardziej niż pierwszego, mimo że próżno szukać tu misternie skonstruowanej intrygi i nagłych zwrotów akcji. Naszym głównym celem jest dotarcie na szczyt rankingu „badassów”, a robimy to, eliminując po kolei wszystkich pretendentów do tego jakże zaszczytnego tytułu. W czym zatem tkwi sekret tej prostej jak konstrukcja cepa historyjki? Odpowiedź jest banalna: w jej bohaterach. Zarówno Mr. Torgue (znany na Pandorze producent broni), jak i Piston (szef szefów), zamykający listę bandziorów do ubicia, to wyraziste i na dodatek świetnie zagrane postacie – pierwszego nie sposób polubić, drugiego znienawidzić. Na ich tle kapitan Scarlett z poprzedniego rozszerzenia prezentuje się nad wyraz przeciętnie.

Motocykliści w natarciu. Szkoda, że gra nie pozwala korzystać z tych pojazdów. - 2013-01-17
Motocykliści w natarciu. Szkoda, że gra nie pozwala korzystać z tych pojazdów.

Nazwa zobowiązuje, więc od samego początku Mr. Torgue’s Campaign of Carnage serwuje totalną jatkę. Dodatek został mocno zorientowany na walkę, mozolne przebijanie się przez hordy wrogów jest tu na porządku dziennym. Gra sprawia wrażenie, że w szeregach rywali pojawiło się wiele premierowych jednostek, ale tak naprawdę przeważającą większość z nich stanowią znani już przeciwnicy z podstawki, zmodyfikowani co najwyżej pod względem wyglądu. W rzeczywistości zupełnie nowym piechurem jest jedynie Enforcer – dopakowany, przypominający z twarzy B.J. Blazkowicza miś, strzelający z dwóch gnatów naraz. Przemierzając pustkowia samochodem, bardzo często natykamy się również na oponentów korzystających z motocykli, ale sami za kierownicą jednośladów nie siadamy. Rozszerzenie nie oferuje żadnych nowych pojazdów.

Arena Torgue’a – jedna z kilku plansz, gdzie toczymy bój z wieloma przeciwnikami równocześnie. - 2013-01-17
Arena Torgue’a – jedna z kilku plansz, gdzie toczymy bój z wieloma przeciwnikami równocześnie.

We wszystkich przygotowanych lokacjach, a jest ich w sumie siedem, znajdują się nowe automaty z bronią, oferujące szeroki asortyment firmy Torgue. Niestety, tradycyjna gotówka na nic się w nich nie przydaje. Pukawki te można nabyć wyłącznie za pomocą trudno dostępnych żetonów, które w niewielkich ilościach wypadają z wszystkich przeciwników w wersji badass oraz z bossów. Tą specyficzną walutą nagradzane są też zadania, a przy odrobinie szczęścia możemy nawet zdobyć ją, grając na jednorękich bandytach Torgue’a w miejscowym barze. Tutaj kryje się jednak pułapka, bo szansa na zwycięstwo nie jest duża, a za każde odpalenie maszyny z naszego konta odliczana jest stała liczba cennych krążków.

Recenzja gry Inner Chains – turpizm, błędy i zmarnowany potencjał
Recenzja gry Inner Chains – turpizm, błędy i zmarnowany potencjał

Recenzja gry

Gdy Inner Chains zaistniało w świadomości graczy, autorzy najsilniej promowali wyjątkowy styl wizualny swojego debiutanckiego dzieła. Czy pełna, ukończona wersja tego ciekawie zapowiadającego się FPS-a ma do zaoferowania coś więcej niż ładne obrazki?

Recenzja gry Prey – Bio(System)Shock, czyli eksperyment udany
Recenzja gry Prey – Bio(System)Shock, czyli eksperyment udany

Recenzja gry

Pierwszy Prey powstawał jedenaście lat. Drugi Prey, który teraz jest pierwszym, ukazał się na rynku jedenaście lat po debiucie owego pierwszego pierwszego. Trochę to zagmatwane, niemniej niczego nie ujmuje bardzo dobremu dziełu twórców serii Dishonored.

Recenzja gry Dragon Quest Heroes II – slasher i RPG w jednym stanęli domu
Recenzja gry Dragon Quest Heroes II – slasher i RPG w jednym stanęli domu

Recenzja gry

Mało jest tak „rzemieślniczych” studiów jak Omega Force. Ale zespół produkujący taśmowo slashery z serii Musou też czasem próbuje czegoś nowego. Dowodem na to Dragon Quest Heroes II, który zaśniedziałą formułę rozgrywki przyprawia świeżymi elementami RPG.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
17.01.2013 14:40
ks. Józef
16
Legionista

Ten Mr. Torgue przypomina mi MC Sarmate, co do samego dodatku to raczej wątpie żebym się nim zainteresował obecnie Borderlands 2 mi się troche przejadło a z tego co widze nowe DLC poza bohaterami i mapą nie wnosi niczego nowego więc może kiedyś....

17.01.2013 14:52
odpowiedz
gnoll
99
Simple Man

Szkoda że nie napisałeś więcej o muzyce - niby zaliczyłeś ją do plusów, ale same kawałki są zupełnie inne niż te z podstawki, świetna rockowa nuta - naprawdę fajnie się słucha.

I fakt, sami bohaterowie są nieźli, choć właściwie tylko Torgue i Piston są wyróżnieni, no i jeszcze Moxxi, ale ją znamy praktycznie od początku serii Borderlands. Cała reszta jest właściwie olana.

W poprzedniej recenzji DLC nie wspomniałeś o innej walucie gry, czyli kryształach Serafinu. Tutaj też można je zdobyć i wydać.

17.01.2013 16:13
odpowiedz
Invader01
92
Konsul

Co prawda nie było źle, ale mam jednak kilka zastrzeżeń. To nie miał być klon Underdome z pierwszej części, ale brakowało mi trochę więcej zabawy na arenie. To była świetna lokacja, a odwiedzaliśmy ją tylko ze dwa, czy trzy razy. Zakończenie było nieco suche i w ogóle przy czytaniu zapowiedzi nakręciłem się na całą masę efektownych eksplozji, a w grze nie zobaczyłem nic na tyle wielkiego, żeby zapadło w pamięć. Potencjał spory, ale nie wykorzystany w pełni.

17.01.2013 16:14
odpowiedz
aope
109
Corporate Occult

Obawiałem się powtórki "arenowego" dlc z pierwszego Borderlands. O ja goopi, że zwątpiłem w Gearbox. Świetne DLC - naładowane testosteronem, spójne i ciekawe. Trzecie DLC czeka u mnie w kolejce, ale najpierw XCOM :)

17.01.2013 17:15
odpowiedz
Harry M
105
Master czaszka

No i to jest DLC. Cena odpowiednia do jakości... nie tak jak BO2 i 60zł za parę mapek.

18.01.2013 00:18
odpowiedz
JOY
129
Generał
8.0

@aope - jak kiedys grałeś w 1dynke to się zawiedziesz :) Fanem jestem tej serii ale uwczesny ufok to zbyt wiele uproszczeń jak dla mnie.

18.01.2013 01:01
odpowiedz
aope
109
Corporate Occult

JOY - w jedynkę grałem tygodniami, jeśli nie miesiącami :) Ale to były inne czasy, na pewne rzeczy/rozwiązania patrzyło się inaczej, czasu było więcej. Generalnie z restartu serii jestem zadowolony, przynajmniej po 34 godzinach gry. Kilka rzeczy można było zrobić lepiej, ale IMO jest przyjemnie. Podoba mi się nowy system poruszania po polu bitwy, rezygnacja z - moim zdaniem - idiotycznego dbania o zapas amunicji, idea jednej bazy, "flow" tej gry, fabuła (słaba bo słaba, ale jest), klimat (lżejszy, ale fajny). Ale są też i minusy - straszliwie oskryptowane starcia z ufokami (wygląda to tak, jakby system losował trafienia/chybienia już na samym początku wejścia na obszar, co jest kompletnie pozbawione sensu), babole (respawn ufoków za plecami, strzelanie przez obiekty), uproszczenia względem samego celowania i zmarnowany potencjał w kwestii baz obcych

spoiler start

udało mi się na razie odkryć i zbadać jedną i coś czuję, że kolejną zobaczę dopiero na końcu...

spoiler stop


Niemniej tak jak wspomniałem - generalnie jest OK, rozczarowany nie jestem, momentami tylko podirytowany pewnymi rozwiązaniami/babolami :) Z chęcią zagram też w Xenonauts i UFO2Extraterrestrials: Shadows over Earth aby pobawić się bardziej klasycznie i w sumie fajnie, że jest/będzie pewne zróżnicowanie :]

31.01.2013 15:29
odpowiedz
Nolifer
93
The Highest

Gdyby tak każdy dodatek był tworzony , a nie na odwal się albo płacić taką cenę za kilka skórek do postaci.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze