The Dark Eye: Klątwa Wron Recenzja gry

Recenzja gry 11 lipca 2012, 15:00

autor: g40

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Pięknie i baśniowo – recenzja gry The Dark Eye: Chains of Satinav

Tradycyjne gry przygodowe point & click nigdy nie umarły i właśnie przeżywają swój renesans. Dark Eye: Chains of Satinav jest jednym z najpiękniejszych przedstawicieli tego gatunku.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Przygodę rozpoczynamy z twarzą w świńskim korycie.

1
2
3
4
5
6
7
8
9
PLUSY:
  • przepiękne, ręcznie rysowane tła;
  • baśniowa fabuła rozgrywająca się w świecie gry RPG The Dark Eye;
  • klimat nienależący do najweselszych;
  • logiczne, niezbyt trudne, zagadki.
MINUSY:
  • głosy postaci, niestety – część z nich wypada bardzo kiepsko;
  • niemal zupełny brak muzyki.

Nasi sąsiedzi zza Odry szczególnie upodobali sobie dwa gatunki gier: zorientowane na akcję erpegi oraz klasyczne przygodówki typu point & click. I co trzeba im przyznać – i w jednym, i w drugim są naprawdę nieźli. The Dark Eye: Chains of Satinav jest właśnie owocem tej miłości – tradycyjną grą przygodową z akcją umieszczoną na kontynencie Aventuria, znanym zarówno z papierowego role-playing, jak i dwóch serii gier komputerowych: trylogii Realms of Arcania i znacznie młodszej Drakensang.

Aventuria jest krainą tolkienowską, zamieszkiwaną przez rasy pochodzące z typowego bestiariusza. Elfy, krasnoludy, orkowie i cała reszta menażerii oraz nieco bliższy nam, Europejczykom, klimat tego miejsca sprawiają, że przedstawiony w grze świat wydaje się trochę przaśny, kojarzący się raczej z Niemcami przełomu średniowiecza i odrodzenia – przynajmniej te bardziej cywilizowane tereny. Chains of Satinav, pomimo czerpania z całego tego dobrodziejstwa inwentarza, uderza jednak w jeszcze mocniej baśniowe nuty i mnie osobiście jawi się jako jeden ze spadkobierców nieodżałowanej serii King's Quest. Z dodatkiem nostalgicznej atmosfery poprzedniego dzieła autorów z Daedalic Entertainment, czyli The Whispered World.

Głównym bohaterem Chains of Satinav jest Geron – nastolatek „obdarzony” w wyniku pewnej klątwy mocą niszczenia niezbyt trwałych przedmiotów. A przy okazji przez mieszkańców miasta, w którym żyje, uważany za pechowca, z którym nie warto się zadawać. Chłopiec jest wychowankiem Gwinnlina, miejscowego łowczego, który kilkanaście lat wcześniej był jedną z osób odpowiedzialnych za doprowadzenie przed oblicze wymiaru sprawiedliwości i spalenie na stosie pewnego tajemniczego indywiduum. Na początku gry dowiadujemy się, że w makabrycznych okolicznościach giną kolejne osoby z grupy łowczego i jedynym sposobem na powstrzymanie zła jest odnalezienie pewnej wróżki. Tak oto rozpoczyna się kolejna z wielkich misji ratowania królestwa przed zagładą, w której główny udział biorą Geron, dysponująca zaklęciem naprawiania zepsutych przedmiotów wróżka oraz gadający kruk.

Pierwsze, co rzuca się w oczy po uruchomieniu gry, to niesamowita dbałość, z jaką zostały przygotowane wszystkie lokacje. I to w dodatku w wysokiej, panoramicznej rozdzielczości HD. Tła są ręcznie malowane, przepiękne, pełne kolorów, ale – co najważniejsze – nie cukierkowe. Chains of Satinav nie jest bowiem grą radosną i przez większą część tej przygody towarzyszy nam raczej klimat nostalgii, podkreślany miejscami smutną muzyką, której jednak odczuwa się wyraźny niedosyt. Ważne, że tytuł dopieszczono do granic możliwości pod względem wizualnym i artystycznym, z jednym wyjątkiem. Z pewnością znajdą się osoby, którym nie przypadnie do gustu animacja postaci. Jest ona dość sztywna, co wynika z małej liczby klatek na sekundę. Mnie osobiście w ogóle to nie przeszkadzało, podobnie zresztą, jak i nie przeszkadza mi pikseloza w wielu klasycznych dziełach należących do gatunku. Przyjmuję go po prostu z całym dobrodziejstwem inwentarza, bo przecież nic tak nie wciąga w przygodówkach jak wyraziste postacie i jakość zagadek.

Tego pierwszego niemieckiej grze trochę brakuje. Owszem, w pewien sposób można zżyć się z bohaterami opowieści, ale nawet po kilku godzinach obcowania zarówno z nimi, jak i z postaciami pobocznymi trudno o jakieś głębsze emocje. Powodem takiego stanu rzeczy nie są jedynie ich miałkie osobowości (bo aż takie miałkie, to jednak one nie są), ale też niezbyt szczęśliwe aktorstwo osób użyczających im głosów. To zresztą chyba stały problem Daedalic Entertainment, bo – o ile pamiętam – w The Whispered World wokal głównego bohatera wydał mi się „asłuchalny”. Tu nie ma aż takiego problemu, ale jednak można było z tego lepiej wybrnąć.

Recenzja pierwszych epizodów gry The Walking Dead: The Telltale Series – A New Frontier – solidny początek
Recenzja pierwszych epizodów gry The Walking Dead: The Telltale Series – A New Frontier – solidny początek

Recenzja gry

Kolejne spotkanie z Clementine uderza wyłącznie w znajome struny, ale jest zrealizowane na tyle dobrze, że brak jakichkolwiek innowacji nie przeszkadza w cieszeniu się interesującą historią.

Recenzja gry Batman: The Telltale Series – porządna robota w cieniu technicznej fuszerki
Recenzja gry Batman: The Telltale Series – porządna robota w cieniu technicznej fuszerki

Recenzja gry

Batman mógł być długo oczekiwanym krokiem naprzód znanego z The Walking Dead studia, jednak poważne problemy techniczne skutecznie utrudniają cieszenie się niezłą historią i wyborami moralnymi, które w końcu… mają znaczenie.

Recenzja gry The Last Guardian – gry są sztuką, choć czasem źle zoptymalizowaną
Recenzja gry The Last Guardian – gry są sztuką, choć czasem źle zoptymalizowaną

Recenzja gry

The Last Guardian przez wiele osób został spisany na straty, bo mało kto spodziewał się, że gra sprosta oczekiwaniom. Technologicznie nierówne dzieło Fumito Uedy zawiera jednak tak duży ładunek emocjonalności i miłości, że warto się pomęczyć.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
11.07.2012 09:20
Ixomunai
41
Pretorianin

Wygląda cudnie. Kiedy wersja PL?

11.07.2012 09:46
odpowiedz
hanys94
50
Pretorianin

Ładne krajobrazy

11.07.2012 10:09
odpowiedz
sebogothic
91
Senator

Piękna gra. Kiedyś będzie trzeba zagrać. Mam nadzieję, że w Polsce ktoś ją wyda.

11.07.2012 17:17
odpowiedz
A.l.e.X
96
Alekde

@Ixomunai chyba niestety polskiej wersji nie będzie - recenzent mógłby coś w tym temacie napisać

11.07.2012 21:00
odpowiedz
Verminus
163
Prefekt

A.l.e.X -->
Tego typu informacja wprowadziła by Was w błąd. Na ten moment nic nie wiemy o polskim wydawcy, ale może za kilka miesięcy ktoś się obudzi i postanowi grę spolonizować i wydać. Nie byłby to pierwszy tego typu przypadek, więc trudno nam jednoznacznie stwierdzić, że polskiej wersji nigdy nie będzie :)
Przygodówki w Polsce sprzedają się słabo, cena zakupu licencji i koszt lokalizacji muszą być na odpowiednio niskim poziomie żeby interes w ogóle się opłacił.

12.07.2012 19:52
odpowiedz
Lothers
111
Generał

Wygląda bajecznie :)

23.07.2012 14:12
odpowiedz
Nolifer
89
The Highest

Nie jestem fanem tego typu gier , ale oprawa naprawdę jest urzekająca ;)

24.10.2012 13:49
odpowiedz
piel
1
Junior

Byłabym w siódmym niebie, gdyby ta gra została wydana w naszym kraju. Tylko tych przygodowych gier, coraz mniej na rynku, a przecież na świecie wychodzą zacne tytuły, tylko u nas biednie.

17.03.2013 01:37
odpowiedz
A.l.e.X
96
Alekde

Jest już oczywiście wersja PL, poza tym można ją kupić obecnie w promocji na cdp.pl za 19.99, dzisiaj sam to zrobiłem, a od samej gry nie można się oderwać. Jedna z najlepszych gier przygodowych w jakie grałem. Polecam.

14.03.2014 23:39
odpowiedz
alistair80
42
Chorąży

Chyba zaryzykuję, choć nie gram w przygodówki. A wymienione minusy nie są dla mnie minusami, bo jestem przyzwyczajony do słuchania muzyki z płyt, więc nawet nie zwrócę uwagi źle nagrane głosy. A z innej beczki - trochę śmieszne jest to, że można przeczytać 3/4 recenzji, a za resztę trzeba dopłacić lub wykupić konto premium

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze