ocena redakcji
5.5
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Space Siege - recenzja gry

Dungeon Siege w kosmosie. Ładnie brzmi. Niestety, najnowsza produkcja Chrisa Taylora raczej nie powtórzy sukcesu swoich ideowych poprzedników.

28 sierpnia 2008 5.5/10 • strony :123

Powiadają, że nadzieja umiera ostatnia. Fani gatunku hack & slash, których jest w bród, z pewnością liczyli, że najnowszy projekt Chrisa Taylora zatytułowany Space Siege powtórzy sukces gier z serii Dungeon Siege. Przyznam, że również miałem wobec tej gry spore oczekiwania, choć mój początkowy zapał skutecznie ostudziła wersja beta, którą jakiś czas temu miałem okazję sprawdzić w akcji. Teraz, po dokładnym zapoznaniu się z finalną wersją gry, mogę stwierdzić, że coś zdecydowanie nie wypaliło. Kto ponosi za to odpowiedzialność i czy problemy, o których poniżej, stanowią poważną przeszkodę dla sympatyków siekania i rąbania?

Wsłuchując się w ostatnie wypowiedzi Taylora, można odnieść wrażenie, że facet troszeczkę pogubił się w swojej wizji wymarzonej gry, skupiając się jedynie na zachwalaniu fabuły. Już przy okazji testowania bety, pozwoliłem sobie zwrócić uwagę na szereg kontrowersyjnych kwestii. Po kilkakrotnym skończeniu gry, mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że jest gorzej, niż można by się spodziewać. Jeżeli kogoś fascynuje tematyka science-fiction, to ogólny pomysł na fabułę gry może się podobać. Ładnie wykonane intro informuje, że źli Kerakowie przybyli na Ziemię w celu unicestwienia gatunku ludzkiego. Jedynym ziemskim okrętem, któremu udaje się uciec, jest USS Armstrong i na jego na pokładzie toczy się akcja całej gry. Wcielając się w postać inżyniera Setha Walkera, musimy pozbyć się obcych, którzy zdołali wedrzeć się na pokład jednostki, a także przyczynić się do odnalezienia nowego domu dla garstki ocalałych.

Miłośników gatunku nie zdziwi to, że główny bohater w pojedynkę rozprawia się z przeważającymi siłami wroga.

Początkowy zapał do eliminacji Keraków maleje w tempie nieproporcjonalnym do długości gry. Już po kilku ukończonych etapach przyłapałem się na tym, że zaczynam wykazywać coraz mniejsze zainteresowanie tłem prowadzonych przeze mnie działań. Niewiele pomogły dość ciekawe zwroty akcji, które z powodzeniem można by zaadoptować choćby do Mass Effect. Zbliżając się do wielkiego finału, byłem zupełnie zobojętniały na to, czy głównemu bohaterowi uda się zlikwidować agresorów, czy może przypieczętuje ogólną klęskę rodzaju ludzkiego. Taki stan rzeczy wynika poniekąd ze źle zaprojektowanego systemu questów, na których opiera się przecież cały wątek fabularny. Zdaję sobie sprawę, że jest to hack & slash i nie oczekuję skomplikowania zadań na poziomie Neverwinter Nights. Questy są jednak banalnie proste, powtarzalne i zazwyczaj zalicza się je w sposób automatyczny, przy okazji zwiedzania kolejnych map. Nie można też nie zauważyć, że rozgrywka ma charakter liniowy, a dwa możliwe zakończenia przygotowywane zostały chyba naprędce, bo poza outrem różnią się między sobą jedynie drobnymi szczególikami.

Ustaliliśmy już, że fabuła nie przyczyni się do zwiększenia zainteresowania tym produktem. A co z resztą? Jest jeszcze gorzej. Nie jestem w stanie pojąć, jaki cel przyświecał producentom przy obmyślaniu mechaniki Space Siege, albowiem produkcja ta zadowoli jedynie najmniej wymagających graczy. A zatem: nie ma ekwipunku, nie ma kolekcjonowania przedmiotów (poza kilkoma ściśle ustalonymi giwerami), nie ma przeglądania szczegółowych statystyk postaci, nie ma zdobywania punktów doświadczenia i nie ma wskakiwania na wyższe poziomy.

Tekst przygotowany na postawie wersji PC.
inne
Zło powróciło - recenzja gry Diablo III (w przygotowaniu)

Zło powróciło - recenzja gry Diablo III (w przygotowaniu)

Dzieła Blizzarda zawsze dojrzewały długo – na nowe Diablo czekaliśmy aż dwanaście lat. Chociaż gra zrywa z niektórymi wzorcami poprzedniczek, to nie ma wątpliwości, że zostanie taką samą legendą.   recenzja gry

Gothic zakrapiany rumem - recenzja gry Risen 2: Mroczne wody

Gothic zakrapiany rumem - recenzja gry Risen 2: Mroczne wody

W recenzji Risen 2: Mroczne wody sprawdzamy, jak Piranha Bytes poradziła sobie z piracką tematyką i czy udało się jej zachować przy tym ducha serii Gothic.  recenzja gry

Diablo II - recenzja gry

Diablo II - recenzja gry

Ograniczenia wieku: z uwagi na licznie występujące drastyczne sceny zaleca się użytkowanie programu jedynie osobom powyżej czterdziestego roku życia.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
 screen 111533 screen 111532 screen 111531 screen 111530 screen 111529 screen 111445

komentarze czytelników


Majcyk  2008-08-25 - 20:41

Po Mass effect co chwile rzuca mi sie w oczy gra zw z kosmosem .

Dahman  2008-08-25 - 20:56

Hmm, szkoda, ze recenzja jest w strefie premium, chetnie przyjrzalbym sie co jest takiego w tej grze, ze mimo takie fuckfestu na wstepie dostaje 59%. 'Why so low?" :) W kazdym razie, czemu ocena nie jest w "nowym" formacie?

j.a.c.k  2008-08-25 - 21:04

Płacić za recenzję w serwisie online dobre hehehehe

Nroht  2008-08-28 - 11:12

Eee nie zgadzam się z autorem recenzji. Mam wrażenie, że autor rozczarował się grając w finalną wersję i tak dobiera argumenty żeby grze jak najbardziej dowalić. Jasna sprawa, że gra do wybitnych nie należy, ale warto by być chociaż trochę obiektywnym. Raz autor czepia się, że jak na hack'n'slash to za mało zbierania przedmiotów, w inny miejscu, że jak na rpg to do dupy questy. Może by tak zdecydować się na jedną miarę, co? Raz pisze, że nie ma awansowania na następne poziomy, a kilka linijek dalej okazuje się, że jednak jest jakieś drzewko rozwoju. Nie ma ekwipunku, a giwery różne są i nawet można je upgrade'ować. Są różne granaty, jakieś droidy pomagające w walce, pułapki różnego rodzaju - to nie jest ekwipunek? Co do odporności stworów na różne ataki - zwróć uwagę drogi autorze, że różne stwory można eksterminować z różną skutecznością przy pomocy różnych giwer. Co to jest jak nie odporność na obrażenia zależna od rodzaju broni? Można tak dalej... Zgadzam się za to z zarzutem dotyczącym kamery, ale nie z tym, że nie da się jej ustawić bo da się. Problemem jest jej pole widzenia, które jest (szczególnie pod koniec) ciut za małe. Gierka na 7, albo na raz. Jak kto woli :)

hansatan  2008-08-28 - 11:56

Niestety ta gra bije archaizmem i to niestety w złym tego słowa wymiarze :D

Stranger.  2008-08-28 - 12:04

Raz autor czepia się, że jak na hack'n'slash to za mało zbierania przedmiotów, w inny miejscu, że jak na rpg to do dupy questy. Przeczytaj raz jeszcze początek recenzji, zaczynając od tego zdania >> "Zdaję sobie sprawę, że jest to hack & slash i nie oczekuję skomplikowania zadań na poziomie Neverwinter Nights." Jasno wynika, że IMHO questy są źle przygotowane, nawet jak na grę h&s. Można się oczywiście czepiać, że to taki gatunek, ale niektóre konkurencyjne gry h&s wymagają większego wysiłku ze strony gracza. W "Space Siege" właściwie wszystkie zadania zalicza się "przy okazji" eksploracji okolicy. Tak na dobrą sprawę można by nawet nie zaglądać do dzienniczka questów, a pewnie nic by się nie przeoczyło. :) ...

Zastepowy  2008-08-28 - 13:10

Z gier s-f zahaczajacych o RPG na razie ME jest nie do pobicia. SS wiec sobie podaruje. I nie chodzi o to, ze po co mi dwa s-f RPG, ale o to ze wszedzie pisza i mowia, ze to po prostu co najwyzej przecietniak. A 100 złotych na przecietniaka nie chce wydawac! Poczekam az wyjdzie w extra klasyce i wtedy moze kupie. A moze predzej dodadza ja do jakiegos pisemka ;)

Likfidator  2008-08-28 - 14:32

Ja grałem w demo jakiś czas temu i skutecznie się zniechęciłem. Dla mnie sercem h&s jest długo i starannie dobierany ekwipunek oraz różne klasy postaci, dzięki czemu zabijanie setek tysięcy o ile nie milionów potworów się nie nudzi. Nie mówiąc już o trybie kooperacji przez LAN. Niestety poza Blizzardem nikt tego dobrze nie potrafi zrobić...

Azazell3  2008-08-28 - 15:05

boże jak oni mogli tak zepsuć grę ? A parę miesięcy temu tak ją zachwalali i to sami twórcy!. To oni chyba ślepi byli jak ją tworzyli ;) ...

amadi1  2008-08-28 - 15:12

Azazell3 - a co mieli moze powiedzieć "To jest gniot, nie kupujcie!" Weź się zastanów nim coś napiszesz... ...

cRaven  2008-08-28 - 15:27

A ja wyhaczyłem wersję US dzięki rodzince:) Grę przeszedłem w 1 wieczór.... chyba od 17 do 3, czyli rzeczywiście z 10h. ...

Zastepowy  2008-08-30 - 18:49

Marniutkie recenzje. W konkurencyjnym serwisie SS dostalo 4.8...