Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 24 sierpnia 2005, 13:08

autor: Samuraai

Killer 7 - recenzja gry

Poznajcie i wcielcie się w rolę Harmana Smitha – zabójcy, któremu dolega coś na podobieństwo schizofrenii. Harman wyhodował w swej głowie kilka osobowości (teraz spójrzcie na tytuł gry) – a każda nich posiada inne umiejętności.

Recenzja powstała na bazie wersji GCN.

Bywa, że czasem na rynku gier (szczególnie konsolowych) pojawiają się tytuły bardzo oryginalne, łamiące ustalone konwencje, wychodzące ponad dotychczasowe miary, założenia i style. W dzisiejszych czasach jest coraz mniej miejsca na takie projekty, bo te – jak pokazuje sprzedaż – zwyczajnie nie dają sobie rady na polu walki o pieniądze wydobywane z kieszeni graczy. Dlatego też na starcie Capcomowi należą się brawa za tak odważny krok, jak dopuszczenie do produkcji projektu Killer 7 – gry jeszcze przed premierą ochrzczonej miarą niezwykłej, kontrowersyjnej czy po prostu innej od wszystkiego, co widziały już oczy licznego grona graczy. Gry, która zwyczajnie nie ma prawa znaleźć się na czołowych miejscach list przebojów, mimo, że należy do popularnego ostatnio nurtu gier przygodowych z dużą ilością strzelania. Przyjrzyjmy się bliżej temu ciekawemu zjawisku.

Zaczynamy marszczyć brwi – czyli zamysł fabularny

Jest rok 2010. Nad światem zawisa groźba terroryzmu. Nie takiego jednak, jaki znacie z dzisiejszych gazet. Gość imieniem Kun Lan ma pod swoją kontrolą armię kreatur zwanych jako Heaven Smile. Bestie to niezwykłe, niewidzialne, wstrętne, o różnych kształtach (od humanoidalnych po toczące się kule) i możliwościach – w każdym razie śmiertelnie niebezpieczne. Rządy państw wydają się być bezradne, a sam Kun Lan ma kilka pomysłów na swą „przedsiębiorczą” działalność. W końcu wyrasta mu jednak godny przeciwnik. Poznajcie i wcielcie się w rolę Harmana Smitha – zabójcy, któremu dolega coś na podobieństwo schizofrenii. Tajemniczy Harman wyhodował w swej głowie kilka osobowości (teraz spójrzcie na tytuł gry) – a każda nich posiada inne umiejętności. Korzystając z tak szerokiej gamy możliwości (o których szczegółowo później) – poruszający się na wózku niemłody już Smith potrafi naprawdę sporo. Nie do końca rozumiecie? No cóż... to przygotujcie się, że grając w Killer 7 wiele rzeczy należy po prostu zaakceptować takimi, jakimi są, a nie dochodzić „skąd i dlaczego” się tu wzięły. Jeśli nie dostosujecie się do tej rady, możecie Killer 7 zwyczajnie znienawidzić – ostrzegam. A fabuła to akurat – w porównaniu z innymi aspektami gry – oaza spokoju dla Waszej percepcji i zmysłów. Bowiem prawdziwy atak na nie dopiero przed Wami.

Większość czasu grałem jako KAEDE. Wiecie – kamera często prowadzona jest z niskiej perspektywy. :)

Wracając jednak na moment do fabuły trzeba przyznać, że jest w miarę ciekawa i porusza istotne problemy takie jak stosunki międzynarodowe (tu konflikt USA-Japonia), czy handel dziećmi. Patrząc na całą historię „z lotu ptaka” można powiedzieć, że jest poważnie i mrocznie; patrząc jednostkowo na poszczególne elementy takie jak postacie, wydarzenia mające miejsce na ekranie, cut-scenki – jest już mniej poważnie, bardziej fantazyjnie. Dziwne? O nie, stało się... napisałem to słowo...

Dziwność, dziwność widzę!

Dziwność/niezwykłość to drugie imię tej gry; przebija ona przez każdy niemal aspekt Killer 7. Zacznijmy od sterowania i mechaniki: Postać zmuszamy do poruszania się naprzód cisnąc „A”. Odwracamy się o 180 stopni wciskając „B”. Więc po co gałki analogowe w joypadzie?! – zakrzykniecie. Momencik... Kamera śledzi bohatera z ustalonych miejsc i nie da się jej korygować. Gdy dojdziecie do drzwi lub rozwidlenia dróg, ekran pokrywa coś na wzór pęknięć szkła – teraz analogiem podświetlacie odpowiadające Wam, podpisane odpowiednio „pęknięcie” i zatwierdzacie tenże kierunek – działa to na zasadzie przekładania zwrotnicy na szynach – postać podąży w daną stronę lub przejdzie przez wskazane drzwi.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Brucevsky Ekspert 25 maja 2016

(PS2) Gra unikalna, specyficzna, trudna w odbiorze, a przy tym zapadająca głęboko w pamięć. Killer 7 to jedna z najbardziej charakterystycznych produkcji w bibliotece PlayStation 2.

9.0
Recenzja gry Star Wars: Battlefront II (w przygotowaniu) – blasterem w stopę?
Recenzja gry Star Wars: Battlefront II (w przygotowaniu) – blasterem w stopę?

Recenzja gry

Star Wars: Battlefront II miał naprawić słabości „jedynki” z dzielącą społeczność przepustką sezonową na czele. Niestety, frajdę ze strzelania psuje miałka kampania dla jednego gracza i żerujący na portfelach graczy system mikropłatności.

Recenzja gry Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – miły ten mróz
Recenzja gry Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – miły ten mróz

Recenzja gry

The Frozen Wilds to po prostu jeszcze więcej tego samego, czym zachwycał ponad pół roku temu Horizon: Zero Dawn. Dodatek nie zachwyca warstwą fabularną, ale za to daje sporo okazji do przetestowania własnych umiejętności.

Recenzja gry Call of Duty: WWII – udany powrót do korzeni serii
Recenzja gry Call of Duty: WWII – udany powrót do korzeni serii

Recenzja gry

Seria Call of Duty powraca do swoich korzeni, czyli czasów II wojny światowej, pokazując nam mieszankę Kompanii braci z rozmachem filmów Michaela Baya. O dziwo tutaj się to udało.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
25.08.2005 11:43
Maju13
2
Legionista

Wtórne gry, które niczym nie zaskakują nie są za fajne, ale czy taka "dziwność" jest konieczna? Moim zdaniem twórcy chcieli stworzyć coś oryginalnego i niepowtarzalnego i wyszło im to aż za dobrze.