Gry jako eskapizm czy gry jako terapia?
15 995 wyświetleń
(14:02)
22 maja 2014
Gry mogą być formą ucieczki od codziennośći i problemów, a wirtualne światy są w stanie sprawić że zapominamy o tym co nas martwi. Gry jednak nie rozwiążą za nas naszych problemów...ale czy na pewno? Czy grając w takie tytuły jak Ico czy Persona można wpłynąć na swoją codzienną interakcję i zdrowie psychiczne?
Pewnie poczujecie się staro, ale od wielkiego finału przygód Geralta z Rivii minęła już okrągła dekada! Równo 10 lat temu zadebiutował dodatek Krew i Wino, zabierając nas na zasłużone, wirtualne wakacje do bajkowego Toussaint. Z tej okazji wpadliśmy do krakowskiej siedziby CD Projekt RED, by porozmawiać z Tomaszem Marchewką – jednym ze scenarzystów tego absolutnie kultowego rozszerzenia. W dzisiejszym materiale sprawdzamy przepis na sukces tej niesamowitej opowieści.
tvgry
29 maja 2026
W najnowszym materiale Łosiu i T_bone wzięli na tapet najciekawsze nowinki z głębokiego gamedevowego podziemia. Głównym bohaterem ich dyskusji stało się Battlestar Galactica: Scattered Hopes – tytuł, który według nich mistrzowsko łączy elementy roguelike’a, tower defense oraz strategii menedżerskiej. Gra idealnie oddaje mroczny, ciężki i mocno zmilitaryzowany klimat kultowego serialu z 2004 roku. W trakcie audycji Łosiu i T_bone rzucili światło na kilka kluczowych mechanik, w tym twarde zarządzanie zasobami, dbanie o lojalność załogi i w końcu polowanie na Cylonów, czyli detektywistyczna robota w poszukiwaniu ukrytych tosterów... Po ucieczce przed Cylonami przyszedł czas na zmianę klimatu. Łosiu i T_bone podzielili się wrażeniami z Running Train – japońskiego symulatora pociągów napędzanego przez Unreal Engine 5, który od strony wizualnej po prostu rzuca na kolana. W luźnej rozmowie przewinęły się też inne obiecujące projekty indie, takie jak Subway Service Driver oraz Pitman Panic. Przy tej okazji chłopaki przesłali globalne „chapeau bas” w kierunku czeskich deweloperów, zauważając, że tamtejsze studia mają talent do dostarczania wyjątkowych produkcji.
tvgry
8 czerwca 2026
Zapnijcie pasy i odpalajcie nitro, bo zabieramy Was w nostalgiczną podróż po jednej z najstarszych i najważniejszych serii wyścigowych w historii gier wideo! W dzisiejszym materiale bierzemy pod lupę pierwszą połowę historii cyklu Need for Speed - od klasycznej jedynki z 1994 roku, aż po mocno krytykowanego Undercovera z 2008. Przypominamy, jak to się stało, że symulator tworzony we współpracy z magazynem motoryzacyjnym ewoluował w królestwo neonów, szerokiego tuningu i nielegalnych wyścigów.
tvgry
29 maja 2026
Powrót do Górniczej Doliny to dla wielu polskich graczy jak powrót do domu. W dzisiejszym materiale na tapet bierzemy wersję preview i sprawdzamy, czy remake zachował ducha kultowego RPGa. Zastanowimy się, czy kultowe drewno da się w ogóle dobrze oszlifować.
tvgry
19 maja 2026
Batman to ikona popkultury, która doczekała się już kilku gier w klockowym uniwersum. LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza zapowiadane było jako ta ostateczna, najbardziej kompletna i filmowa przygoda Gacka. W dzisiejszym materiale sprawdzamy, czy TT Games sprostało wyzwaniu! Bierzemy pod lupę grę, która świetnie żongluje estetykami – od kiczowatych lat 90., przez mroki Tima Burtona, aż po brutalniejsze (choć wciąż klockowe) nawiązania do Arkham Asylum i blockbusterów Nolana.
tvgry
26 maja 2026
Kiedy wydawało się, że Playground Games osiągnęło mistrzostwo w tworzeniu piaskownic dla automaniaków, na rynku ląduje Forza Horizon 6. Z jednej strony zabiera nas do wspaniałej, klimatycznej i przepastnej Japonii, a z drugiej – pozostawia spory niedosyt.
tvgry
19 maja 2026
Przez lata Ubisoft kompletnie nie wiedział, co zrobić z marką Heroes of Might and Magic, wygląda jednak na to, że Olden Era to w końcu powrót, na który czekaliśmy dwie dekady. W dzisiejszym materiale sprawdzamy „trójkę na sterydach”, która zamiast wymyślać koło na nowo, sensownie rozwija kultowe mechaniki i porzuca przekombinowane rozwiązania z poprzednich części. Deweloperzy ze studia Unfrozen wyciągnęli to, co najlepsze z trójki i piątki oraz dorzucili coś od siebie, ale czy to wystarczyło, żeby stworzyć najlepszą odsłonę serii od 20 lat?
tvgry
13 maja 2026
Kiedy wydawało się, że James Bond na dobre zniknął z ekranów naszych monitorów, wkraczają Duńczycy z IO Interactive i robią istne trzęsienie ziemi! W dzisiejszym materiale na tapet wjeżdża 007: First Light – produkcja, która pokazuje nam zupełnie nieznaną twarz młodego Agenta 007 u progu kariery w MI6.
tvgry
9 czerwca 2026
W dzisiejszym materiale cofamy się do 2013 roku, by wziąć na warsztat oryginalną historię Edwarda Kenwaya i sprawdzić, co sprawiło, że gracze aż tak pokochali karaibskie wojaże na pokładzie Kawki. Opowiemy, jak z zaledwie dwugodzinnego dodatku do „trójki” narodził się jeden z największych hitów w historii Ubisoftu - Assassin's Creed IV: Black Flag. Przeanalizujemy świetnie napisaną przemianę porywczego oportunisty w dojrzałego bohatera i sprawdzimy, jak po latach broni się genialna mechanika żeglugi oraz kultowe szanty. Zastanowimy się też nad ograniczeniami pierwowzoru, misjami ze śledzeniem i wreszcie spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: czy nadchodzący remake na silniku Anvil, zatytułowany Resynced, jest nam w ogóle potrzebny?
tvgry
13 maja 2026
Tym razem dwa Pecetowe Dziady, czyli T_bone i Łosiu rozmawiają o swoich wrażeniach z grania w S.T.A.L.K.E.R. 2: Serce Czarnobyla, Road to Vostok oraz Gray Zone Warfare.
tvgry
30 kwietnia 2026
dobrymi gierkami podejmującymi temat depresji i może ogólniej choroby psychicznej są gry przygodowe Remigiusza Michalskiego (oczywiście niejapońskie) :
the cat lady i downfall
to takie bardziej ambitne dzieła i mogą raczej zdołować ale pozostają na długo w pamięci.
Dobra robota Jordan materiał bardzo mi się podobał - co nie zmienia faktu, że ja takich problemów nie miałem, co nie znaczy, że gry MMORPG nie pozwoliły mi zawrzeć nowych, ciekawych znajomości. Do dzisiaj utrzymuje kontakt ze znajomymi z całej Polski, jak tylko 6-7 lat temu grało się bardzo dużo w Runescape. :)
Świetnie, że poruszyłeś Jordanie ten temat, ale sposób w jaki się zabrałeś do niego nie jest właściwy. Bardzo wielu młodych i chłonnych widzów jest w stanie na ślepo uwierzyć w Twe słowa o tym, że gry "mogą". Może i mogą, ale nie sama gra jest tutaj ważna, tylko dana osoba. Trudno nawet określić grę środkiem umożliwiającym wyjście z niedogodnej sytuacji, bo to raczej półśrodek - ważne są chęci i wyobraźnia. Gra nie zdziała tu więcej niż film, czy książka, obraz, graffiti na ścianie, ulubiona potrawa, czy nawet zapach. Skoro depresja może być przedstawiona jako bagno, to żeby z niego się wydostać trza chwycić za linę i z całych sił próbować, nie wystarczy wiedzieć o istnieniu liny. Trza jeszcze za nią złapać. Gra tego nie zrobi, a może za to przynieść skutek wręcz przeciwny... bo zerwać mentalny kontakt z otaczającym - i w tym przypadku nieatrakcyjnym - światem.
Koniec materiału nie jest czasem wskazaniem na coś, co może być i dobre i złe? Zgodzisz się, że tak może to być postrzegane? Poderwanie pikseli w dating simie to kwestia działania z góry przyjętych zasad rządzących się w danym programie, a w rzeczywistości tak to nie działa. Ktoś jeszcze może uwierzyć (i wcale mnie to nie zdziwi), że w taki, a nie inny sposób podrywa się dziewczyny. Srogo się zawiedzie, a nic tak bardzo nie boli jak szeroko pojęta porażka. Nadinterpretacja fabuły gry to kolejna rzecz, która jest bardzo osobliwa i może zdać egzamin w przypadku osoby, która chce wyjść z tego bagna, ale znów może zdziałać wielkie szkody vide interpretacja fabuły Disciples II - "wszyscy jesteśmy tylko narzędziami w rękach bogów, a nasz los ważny nie jest". I już mamy kłopot.
Ale żeby było jasne - ta czerń i biel w przypadku gier jako środka wspomagającego tyczy się także i książek i filmów i wszystkiego co można sobie wyobrazić. Także i innych ludzi.
Sam znam kilka (!) osób, które wolały uciec od ciężaru świata rzeczywistego do miejsc, które czynią z nich kogoś innego, ważnego, może nawet takiego, który ma ogromny wpływ na wydarzenia. Jednak te wydarzenia w grach są nieistotne, więc przy tak młodej i - często z racji wieku - chłonnej publice wstrzymał bym się z wnioskami, że gry pomogą, że pomóc mogą. Prędzej postawiłbym na sport, bo "w zdrowym ciele zdrowy duch", a gry traktował dokładnie tak jak - moim zdaniem - powinno się traktować, czyli jak zabawki.
PS
W starym systemie szkolnym wcale nie było łatwiej. Siedmiolatkowie spotykali się z czternastolatkami. Resztę można sobie dopowiedzieć ;-)
Kolega Gosen dobrze prawi co do mechaniki Person.
Nie zrozumcie mnie źle, ja na prawdę bardzo lubię Persony, ale Social-Linki to trochę zmarnowany potencjał. Dialogi polegają na zgadywaniu co dana postać chce w danym momencie usłyszeć. Przez to nasz bohater (lub bohaterka w P3P) zamiast być naszym awaterem w świecie gry lub postacią z jakimś charakterem, jest jedynie hipokrytą-wazeliniarzem. Brak tutaj jest dynamiki prawdziwych relacji. Myślę, że twórcy z Atlusa mogliby podpatrzeć trochę jak takie rzeczy robią ich koledzy w zachodnich erpegach.
Co do pomysłów typu, że np. nie możemy zdobyć więcej niż jeden punkt jakiegoś Social-Linka bo dana postać do nas nie pasuje, to bardzo mi się one podobają. Lubię kiedy gra stara się przekazać coś wykorzystując swoją mechanikę.
Mam nadzieję, że Atlus w przypadku Persony 5 nie schowa swoich ambicji do kieszenie i gra nie będzie łatwym skokiem na kasę skierowanym do fanów waifu.
dobry materiał Jordan... już drugi raz daję pozytywa w tym miesiącu...
Święte słowa mój drogi! Sam od ok. 2008 na kilka lat odstawiłem kompletnie anime, bo wydawało mi się że po Code Geass, higurashi i Deathnote nic już nie będzie tak samo dobre.
I nie było! (poza seriami, które trwały jak Naruto czy One Piece). No i w końcu wyszedł Attack on Titans. Tak wygląda to dla mnie, inne serie mnie już nie kręcą, nawet samo anime za bardzo nie, musi być na prawdę bardzo dobre, kiedyś oglądałem sporo, ale wszystkie się zlewają i niewiele pamiętam :(
Było trochę utopijnie i jak mówisz - propaganda "fajnej szkoły". Być może dlatego na Kotaku przy okazji jakiś wpisów związanych z Personą, często spotykam się z komentarzami ludzi, którym taki obraz wręcz przypomina, że zmarnowali swoje szkolne lata, zapominając że przecież nie tak wygląda życie. W P5 poza wbijaniem przysłowiowego noża w plecy mogłyby być znajomości, które po prostu nic nie dają, z których nie da się wycisnąć więcej (np. maksymalny poziom social linka mniejszy niż domyślnie) albo nawet takie, które drażnią się z graczem pokazując, że są, ale osoba, z którą chcemy się zaprzyjaźnić nie jest po prostu dla nas i nie możemy wyjść poza pierwszy poziom. Jeden z moich ulubionych filmów japońskich Aoi Haru pokazuje, że że przyjaźń istnieje, ale to tylko wyspa w oceanie szarości narażona dodatkowo na zatopienie przez fale. Bo w tym oceanie musimy na co dzień pływać, a nie każdy za bardzo wie gdzie...
O "dolinie niesamowitości" słyszałem, ale zawsze wydawało mi się, że dotyczy ona tylko robotów, nigdy nie pomyślałem o tym w ten sposób, być może coś w tym jest. Wiadomo, że historia nie może pokazywać do bólu przeciętego życia (moje szkolne takie chyba było - ani specjalnie złe, ani specjalnie dobre), coś się musi dziać, ale niech się dzieje różnie, a nie tylko pozytywnie (ludzie to doceniają, chociażby w Wiedźminie, w którym jest "szara" moralność, a bez której chyba byłoby to po prostu kolejne do bólu oklepane fantasy).
@YuiElliot:
To zjawisko które opisałeś jest mi znane, ale nie o nie mi chodziło. Anime nie musi być wybitne, może być szmirowate i głupawe. Ale nawet jeżeli takie jest to nadal szkoda mi każdej fajnej postaci której Kostucha zadzwoni dzwoneczkami. Po czymś takim czuje się taki zdegustowany/rozczarowany, taki pusty. Nie mam ochoty zaczynać nowej serii, czasami nawet kończyć poprzedniej. Wcześniej czy później to mija, ale niesmak pozostaje.
Co do pomysłu na mechanikę, wiem, że jest wymagająca. Ale powinno się coś ruszyć, bo za 2 generacje nadal utkniemy na innowacyjności COD'a. Jak by zacząć od pseudo 8-bitówek i piąć się wyżej coś z tego by wyszło. Naprawdę, jako gracz chciałbym liczyć, że za te 2 gen. zobaczymy gry z miastami jak z GTA z fizyką jak Red Fraction (najlepiej z super mocami). W tym biznesie zysk zabija innowacje, ale "Marzyć każdy może.".
PS: Wiem że o gustach się nie dyskutuje ale nie uważam CG ani DN za dzieła wybitne mimo że są dość "świeże" koncepcyjnie. Szczególnie nie rozumiem fascynacji tymi "złymi". Ludzie naprawdę mają dosyć "Good Guy'ów", czy nasza natura jest taka chaotyczna?
obiecanki, cacanki - miałem pisać a nie odpisałem nikomu.
Prze-pra-szam. Na początku wielkie dzięki za pozytywny feedback, to dużo dla mnie znaczy :').
Najlepsze są komentarze na zasadzie:" Hej, czytam/oglądam od lat, ale nigdy się nie udzielam - dla Ciebie zrobię wyjątek". Wczoraj po przeczytaniu jednej takiej prawie rzuciłem pizzą o podłogę bo zrobiłem gest w akompaniamencie głośnego; "hell yeah!" Jeżeli chociaż % z was wyniesie z filmu coś więcej niż info o grach, jeżeli to wzbogaci kogoś (albo same gry które polecam to zrobią) to gra jest warta świeczki. Wielkie, wielkie dzięki :).
Ok, do roboty:
@Sasori666:
taaaak. Wiem. Bardzo mi się podobał i akurat był pod ręką. O ile nie umiem określić która P jest lepsza, tak 4 ma na pewno ciekawszy soundtrack. Pozdrawiam
@Gosen:
Bardzo trafne spostrzeżenie - myślałem o tym chwilę, jakoby brak zła był zbyt utopijny i chciałem to poruszyć, ale pewnie wplątałbym się w jakiś błędny krąg i sam sobie zaprzeczał. Wydaje mi się że następna Persona bardzo by skorzystała z czegoś takiego. Angażujesz się, przywiązujesz... a tu nagle ktoś Ci wbija nóż w plecy... albo przykładowo okazuje się że ta znajomość była tylko kwestią korzyści. Wow... wtedy to naprawdę byłyby ciekawe postacie! Z drugiej strony, znasz teorię (o ile się nie mylę) Uncanny Valley? Ktoś w branży o tym ostatnio na tweeterach pisał - że jeśli osiągamy zbyt duży realizm, gra za bardzo przypomina rzeczywistość, to jest duża szansa że wywoła to obrzydzenie i będzie nas odrzucać. Może wyidealizowana szkoła była zamierzonym zagraniem? Może dlatego tak to działa, szczególnie w wieku szkolnym gracza, że szkoła staje się miejscem wspaniałych znajomości i przygody właśnie w Personie i dlatego tak kusi. Osobiście jednak troszkę się z Tobą zgadzam i liczę na to że Persona 5 wyznaczy nowy standard i pozamiata, nawet jeśli będzie musiała zburzyć kilka rzeczy które były w poprzednich grach.
@Pomerson/Sinnedx:
Tak! Też byłem grubasem :D. O ile kocham rower, narty i okazyjnego Kosza, to na szczęście jakoś kiedy wskoczył mi metabolizm nastolatka, waga troszkę ustąpiła (a teraz znowu tyje bo noce i dnie za biurkiem T.T). Cieszę się że Ci się udało (Sinnedx). Ja też po jakimś czasie przestałem być persona non grata, ale akurat czym innym to sobie wyrobiłem. Przemoc akurat czasem jest w stanie pogorszyć sprawę i zawsze jest złą opcją. Kiedyś nawet zawiesili mnie za pewną naprawdę intensywną bójkę (bo skończyła mi się cierpliwość), a jak na ironię, w okolicy zawieszenia musiałem odebrać certyfikat laureata :D. Ehhh...nawet z uśmiechem na to patrzę. Wydaję mi się że wiele jest takich przypadków, nawet jak udzielałem korków z anglika - nasłuchałem się naprawdę chorych rzeczy o tym co teraz się dzieje w gimnazjach ( a nie minęła nawet dekada!). Dziś pewnie dostałbym kosę albo coś w ten deseń. Wydaje mi się że to kwestia gimnazjum - wydaje mi się że stary system (podstawówka + liceum) chyba ograniczał bullying i tym podobne. W sumie jednak nie ważne gdzie, zawsze znajdzie się "zło" i nienawiść. Nadstawić drugi policzek i nigdy się nie poddawać. Pozdrawiam
@Elkana:
Gry i alkohol. Ciekawe zestawienie. Coś w tym jednak jest. Nie każdy kto popija jest alkoholikiem i vice versa z grami. Wydaje mi się jednak że łatwiej, ze względu na formę, popaść w regularne topienie smutków w kielonie, niż w granie kilkanaście godzin dziennie. Ja akurat mam tak że jak mam zły humor, to gry irytują jeszcze bardziej i są jeszcze bardziej schematyczne. Owszem, w naszym kraju jest milion czynników które sprawiają że codzienność jest baaaardzo szkodliwa, ale wydaje mi się że można osiągnąć równowagę, gdzie konieczna jest tymczasowa ucieczka, ale gdy już wracamy z Pontaru/Thedas/Drangleic (nie potrzebne skreślić) to mamy energię na to by realizować swoje marzenia i funkcjonować. Masz rację, gry mogą to potęgować. To kwestia indywidualna, ale kiedy rwiesz kolejną godzinę i dostajesz smsa: "Stary! Przestań już grać i chodź do kina" sytuacja powinna być ok :). Pozdrooo!
@Baadco:
Faktycznie. Dark Souls może tak działać. Z drugiej strony jednak, jak ktoś ma słabość do hazardu to może mieć poważny problem, a'la nie spanie przez 3 dni ^^'. I tak i nie. Pewien bliski mi kiedyś człowiek często stosował do pewnych ludzi teorię pomidora (jak absurdalnie by to nie brzmiało). Twierdził bowiem że każdy, ma swojego pomidora. Możesz mieć poukładane w życiu, odnosić sukcesy, mieć wspaniałą drugą połówkę, być ogólnie szczęśliwym, ale wystarczy pewnego dnia tylko drobna rzecz, nawet to że pomidor Ci spadnie podczas krojenia i nagle kompletnie się załamujesz (oczywiście pomidor jest metaforą a u każdego wygląda zupełnie inaczej). Wielu ludzi może mieć problem z wrażliwością i to właśnie zbyt silne emocje (które w lepsze dni są super bo pozwalają być MEGA kreatywnym i mieć dużo empatii) mogą być Twoim największym wrogiem - wyolbrzymiasz problemy, samemu sobie stawiasz blokady na drodze i popychasz się jeszcze niżej. Przekonania...hmmm. Wydaje mi się że to troszkę takie błędne koło, bo jak opadasz na dno to to przekonania gasną. Tu można odwrócić pomidora w drugą stronę - spotkasz kogoś, zagrasz w jakąś grę... i nagle zapłoniesz jak Super Saiyan krzycząc: "ja wam jeszcze pokaże skur@#$@$@, nigdy się nie poddam!!!".
Stąd ten program. Wydaje mi się że gry mogą być tym reverse pomidorem :P. Pozdrawiam
Jakubmaster:
Święte słowa mój drogi! Sam od ok. 2008 na kilka lat odstawiłem kompletnie anime, bo wydawało mi się że po Code Geass, higurashi i Deathnote nic już nie będzie tak samo dobre. Na szczęście się myliłem :). Racja, mnie też gry japońskie strasznie wkurzają. Poważnie. Gdyby był tu ktoś w redakcji kto zagrywa się w nie tak, to pewnie bym, cały czas rantował że to złe, że tamto, że do du*&. Ale zawsze się znajdą perełki :). O tym schemacie już kiedyś mówiłem w Zewie. Niestety, w Japonii jednak, paradoksalnie wydaje mi się, branża jest o wiele bardziej komercyjna niż na zachodzie. Tylko że zamiast CoDa jest Hatsune Miku i szablonowe rpgi ;p. Myślę jednak że to się zmieni za kilka lat. Powoli startują pierwsze japońskie Kickstartery, a sami developerzy stają się bardziej indywidualni. Nam pozostaje tylko czekać i odrzucać na bok crapy.
Podejście które sugerujesz jest baaaardzo intrygujące. Już sobie wyobrażam jak po 20% umiera na stałe nasza love a świat gry jak i postacie przeżywają to i wypominają nam to (co nawet może skończyć się odejściem!). Jednak, takie rozwiązanie jest SZALENIE trudne do zrealizowania w grze. Już twórcy wiedźmina mówili ostatnio że pisanie nielinowych questów to duży wysiłek i skomplikowana sprawa. Nawet jeśli przygotujesz alternatywną wersję wydarzeń, to trzeba jeszcze napisać i dograć nowe dialogi żeby uwzględniały tą sytuację ( no bo jeśli coś się stanie a inni będą ślepi na to, to nagle postacie stracą wiarygodność). A z liczbą postaci w Personie w idealnym przypadku wyszłoby to ledwo. Niestety już sam tekst i sprite nie są formą przekazu i czasu 15 zakończeń przeminęły z Chrono Trigger :(. Pomarzyć jednak zawsze można :D. Pozdro!
Nie sądzę, by gry były wstanie leczyć depresję. Jest to zbyt odważne stwierdzenie. Gry są odskocznią od rzeczywistości, swoistą ucieczką od codziennego cierpienia takiej osoby, a także na swój sposób pomagają takim osobom ale na pewno ich nie leczą i nie wyleczą. Podobnie jest ze sportem - w ciężkich przypadkach nic nie jest w stanie pomóc. Strasznie drażni nie nadużywanie tego terminu, w szczególności przy bardzo błahych problemach, a raczej przy niezbyt zaawansowanych stanach tejże choroby.
Dla mnie przykładem jest Dragon Age: Początek i Mass Effect 3. Naprawdę po tych tytułach można zrozumieć, że warto utrzymywać kontakt z kumplami czy przyjaciółmi. Życie jest wtedy o wiele lepsze i prostsze. Po ostatniej godzinie Mass Effect 3 nie mogłem odpędzić się od rozważań przez kolejne 3 dni.. Bez znajomości nie moglibyśmy nic zrobić, byśmy byli skazani na porażki tak jak Shepard. Tak samo w Dragon Age. Bardzo dobry materiał :)
Dobry materiał Jordan ;).
Też napiszę coś od siebie.
W podstawówce i gimnazjum czułem się trochę odosobniony od rówieśników, no cóż przyczyną tego jest to, że bardzo często chorowałem, może nie na jakieś epicko straszne choroby, raczej te pospolite, ale zdarzało się to często. Pociągało to za tym, że mało ćwiczyłem na wf'ie, a jeśli nawet, to byłem strasznie lewy w te klocki. W gimnazjum zacząłem grać w Counter-Strike'a i znalazłem ludzi, z którymi potem łączyłem swoją pasję. Niestety, cytując klasyka "Coś się kończy, coś zaczyna", skończyło się, ale sam się zmieniłem i teraz, już jako student mam bardzo dobrych znajomych, których bym nie wymienił na nic innego :). Pozdrawiam, Sektu
PS: Przypomniało mi się, odwołując się do użytkownika @Sinnedx, sam byłem grubszym gościem ( no dobra, dalej do najchudszych nie należę ), ale w liceum zgubiłem parę kilo, sam się lepiej czuje i mam lepszą pewność siebie, co pomaga zrobić dobre, pierwsze wrażenie, gdy się poznaje kogoś nowego :).
Dobry materiał Jordan, ciekawe ujęcie problemu w ramach Zewu i przedstawionych produkcji ze wschodu.
Ciesze się że, poruszasz taki temat w materiałach. Pokazujesz iż, rozumiesz problem.
Nie zrozum mnie źle, to świetne gry i jeżeli ci pomogły to świetnie. Tylko że, to właśnie one potęgowały u mnie stan depresyjny. Dlaczego? Męczy mnie schemat japońskich gier. Poznajemy postacie, lubimy je, pokonujemy z nimi potwory/bogów. Wszystko jest wspaniale, aż do grande finale. Wtedy nawet jak zdepczemy bossa zawsze nasz bohater lub ktoś mu bliski musi odejść bo coś.
Powiedz Jordan, nie męczy cie to? Schemat powielany przez mangi, anime, gry. Zasada: "Komuś dobremu zawsze zadzwoni dzwon". W anime nie można tego zmienić, ale dlaczego w grach też? Co przeszkadza twórcą w stworzeniu gry gdzie testując nas jako graczy można wpływać na życie i śmierć.
W normalnej grze pojawia się scena okrążenia przez wrogów, towarzysz bohatera rzuca się w wir walki lub detonuje się z wrogami. W tej wyjątkowej grze chciałbym zobaczyć jak w tym momencie zaczyna się gra i jako gracz otrzymuje wiadomość niewerbalną od gry: "Raczej nie masz szans z nimi wygrać, co zrobisz?". W tym momencie to od ciebie, nie od scenarzysty zależy czy i kogo poświęcisz. A może jesteś tak zdolny że pokonasz ich wszystkich?
Cóż, dobry materiał. Dzięki że mogłem się wyżalić. Ty też nie zgub swojej drogi.
Jak dla mnie nie, gry za bardzo przypominają dywan i gier szeroko dostępnych na naszym lokalnym rynku, które są wystarczająco cyniczne i są w stanie pokazać jak walczyć z własnymi demonami jest za mało, większość jest "happy go lucky" i są tylko odpowiednikiem dywanu, a nie lekarstwa.
Tylko gry jak dark souls, wymagające samotnego pokonywania niebotycznie silnych i złożonych bosów, są w stanie zbudować w graczu ten upór i przekonanie do własnej siły i umiejętności dostrzegania celu ( definitywnego końca) pracy, jakie potrzebne są w nauce i pracy.
Pomaganie w grach i sam motyw społecznościowy w grach, osłabia ludzi z depresją, a nie pomaga im wyciągnąć się z najgłębszego doła. Trzeba osobistych emocji aby zburzyć własne mury, nie można tylko karmić się grą, bo to nie jest wystarczającym silnym argumentem, aby rozwalić bariery własnych ograniczeń.
Mój znajomy walczy z życiem w Manhuncie, po kilkugodzinnej sesji wychodzi oczyszczony.
A co do Persony, chociaż 3 mi się podobała i jedno jej przejście zajęło mi najdłużej ze wszystkich jrpgów w jakie grałem, tak aspekt społecznościowy mi się tam nie podobał. Był po prostu naiwny, przerysowany i pełen banałów, w życiu takie rzeczy się po prostu nie zdarzają... nie ma tak łatwo, a korzyści są bardzo małe - trzeba trafić, w grze nie ma toksycznych znajomości, z każdym z kim się zwiążemy okazuje się w porządku (nawet jeśli na początku taki się nie wydawał/a), no i oczywiście każdy daje nam korzyści. W życiu nie jest tak łatwo, po prostu nie... W Personie brakowało zła, Person dających ujemne statystyki, czegokolwiek co by wskazywało, że społeczeństwo to jednak ocean patologii i chociaż są wyspy to nie łatwo je znaleźć. Już nie mówiąc o tym, że przeciętnie na poziomie liceum mieć tak napięty terminarz jak bohater Persony jest niewyobrażalne (jeśli uczestniczy w tylu kółkach i udziela się nawet w szkolnym zarządzie, paranoja!).
A poza tym o życiu, egzystencji, ludziach i wszechświecie... wydaje mi się, że Rust Cohle powiedział już o nich wszystko.
@Pomerson - zgadzam się, poruszyłeś ważną kwestię sport to bardzo dobra odskocznia bieganie, jazda na rowerze, pływanie jakakolwiek aktywność fizyczna powoduje, że człowiek staje się szczęśliwy.
Sam mogę posłużyć za przykład zawsze byłem najgrubszy w klasie i typowym kujonem w dodatku byłem nieśmiały często miałem problemy, naśmiewano się ze mnie. W podstawówce zacząłem chodzić na karate trwało to latami, ale w gimnazjum byłem już na tyle wysportowany i silny ( od pierwszej klasy gimnazjum chodziłem na siłownie ) że nawet nie musiałem używać siły ( choć zdarzało się ) zwyczajnie inni bali się mnie zaczepiać. Miałem też grono przyjaciół. Teraz jestem studentem nadal jestem nieśmiałym kujonem, ale jestem szczęśliwy, nikt mnie nie zaczepia i nie zaczepiał w liceum, w dodatku jestem szczupły to zdecydowanie pomaga zawierać przyjaźnie, szczególnie z płcią piękną :P. Myślę, że karate czy raczej systematyczne ćwiczenie dało mi siłę i radość to mnie wyrwało z niemocy i nie załamałem się pod wpływem naśmiewania się ze mnie.
Jordan świetny materiał oby tak dalej. Myślę, że jesteś wspaniałą osobą i nie daj sobie wmówić, że tak nie jest.
Jordan skoro miałeś przekichane w gimbazie to nie mogłeś się zapisać na sztuki walki ruch rozładowuje napięcie a przy okazji mogłeś dać wrogom po ryju
Podobnie jak u Jordana , Persona 3 jest dla mnie kamieniem milowym i "pocieszaczem" wśród wszystkich RPG , ale chciałbym dodać jeżeli jesteśmy już przy tym temacie , rzecz która wyrwała mnie z żałosnego stanu jest jedno anime , a mianowicie Clannad. Dlaczego o tym wspominam , bo Japońska animacja jest także postrzega jako rzecz "nerdowska" ale konkluzje jakie płyną z niektórych tych seriali mogę naprawdę zmienić postrzeganie człowieka i wyciągnąć go z dołu w jaki wpadł!
wow bardzo dorosly temat.ja mysle ze gry czesto poteguja samotnosc i depresje,bo uciekajac w nie tracimy kontakt z rzeczywistoscia i coraz trudniej jest wrocic do reala.gry powinny byc rozrywka,pasja lub zabawa ale nigdy ucieczka.to tak jak z alkoholem-jesli jest dodatkiem to spoko jesli ucieczka to zaczynaja sie problemy.sam w dziecinstwie uciekalem od problemow w gry.teraz staram sie nie zatracac w tym swiecie bajek,bo nauczylem sie stawiac czolo problemom,choc czesto jest pokusa zeby sie odciac od tej szarowki i dac dyla w swiat marzen kosztem prawdziwego zycia:))pozdrawiam i dzieki jordan za poruszanie takich tematow.lapki w dol dostaniesz od dzieci coda ktore depresje widza tylko na filmach:)
Persona 4(bo w nią grałem jako pierwszą, w trójkę zaraz po przejściu czwórki) zmieniła moje postrzeganie na aspekty społeczne życia i po zagraniu w nią w okresie między gimnazjum a liceum w końcu poznałem fajnych ludzi z którymi ciągle utrzymuje znajomości. Dla mnie Persona zawsze będzie argumentem w rozmowach o dojrzałości w grach i chciałbym, żeby więcej twórców gier uczyło się od ATLUS'a jak zrobić porządne relacje między postaciami. Jordan rób dalej różnorodne materiały zmuszające do przemyśleń.
Przy Personie 3 leci OST z Persony 4 :)
Hej, dzięki za świetny materiał :-)! Jeśli chodzi o mnie, to grą która po prostu sprawiła, że czułem się dobrze było The Longest Journey- zakręcona historia, przenikanie światów i poszukiwanie siebie... No i rewelacyjna muzyka (wtedy po raz pierwszy usłyszałem Trip-Hop- od razu mi się spodobał ;-)). To wszystko wpłynęło na to, że do dzisiaj kiedy myślę o Podróży to od razu się uśmiecham...
Oprócz tego inne gry, które mocno na mnie wpłynęły to na pewno FFVII (epicka historia, zagmatwany wątek miłosny, poszukiwanie przyjaciół i walka o przetrwanie świata, w którym żyją bohaterowie- coś pięknego) oraz... seria Modern Warfare (tutaj można było poczuć namiastkę męskiej przyjaźni, kiedy niektórzy bohaterowie ginęli czułem się jakbym naprawdę stracił kogoś bliskiego...)
Jedyne na co trzeba uważać, to żebyśmy potrafili mimo wszystko odróżnić to od realności. Jako odskocznia- sprawuje się super. Gorzej, jeżeli te wszystkie wirtualne przygody traktujemy "jako zamiast".
Pozdro!
Aż ja coś skomentuje. Nigdy nie pisałem na forum, a pamiętam jak kupowałem Wielką Encyklopedię Gier 2004 jakby to było dziś :P
Był okres co wydawało mi się, że serwis upadł, ale od paru miesięcy tak się podniósł poziom waszych filmów, nowe osoby dodały tyle świeżości (szczególnie Hed, który wygląda jak mój ulubiony aktor Seth Rogen i na dodatek jest ze śląska - Katowice pozdrawiają ;)) że teraz jesteście moim głównym i jedynym serwisem dotyczącym informacji z branży gier. Oby tak dalej!
A co do leczenia depresji za pomocą gier to i ja miałem swoje tytuły. Akurat nigdy nie miałem problemów od strony rówieśników, koncentrowały się one na czymś innym, aczkolwiek uciekałem do CS'a - najpierw 1.5 (boty) potem 1.6, a następnie Lineage II. Poznałem tam gro świetnych ludzi. Z kilkoma się spotkałem na żywo. Wspominam te czasy z uśmiechem. Niestety żadna ze znajomości jakoś trwale nie zachowała się do dziś. No cóż - dorosłość.
Ahh Persona 3... Dopiero niedawno miałem z nią styczność, a już wiem, że zmieniła sporo w moim życiu... ( przez ciągłe w ten tytuł granie zawaliłem studia :P )
Zrywanie tematu tabu na tvgry to ciekawy eksperyment.
Gry to tylko kolejne narzędzie wytworzone przez człowieka. Z nimi jest tak, iż mogą służyć dobrze lub źle, zleżnie w czyje ręce trafią. Jednak dokonując osobistych obserwacji widzę, że raczej młodzieży i dzieciakom nie służą.
PS
Jordan czyżbyś miał depresję?
W moim przypadku to gry wywołują depresję, zwłaszcza jeśli są strasznie słabe i mają źle zbalansowany poziom trudności. Wczoraj chciałem niszczyć wszystko co mi wpadnie w ręce grając w Ratcheta i Clanka 2... Chciałem zagrąc w ICO ale po 10 minutach zrezygnowałem bo ten dzieciak mnie wkurzał którym się steruje, chciałem go zatłuc gołymi pięściami zamiast mu pomóc,heh.
@alfa100a:
Dzięki :D. Spoko, postaram się. Ten jeden urywek kiedy mówię o mmo jest z lineage 2. Pozdrawiam :)
czasami jak pokazujesz urywki z gier, to jak byś mógł je trochę podpisać,
a materiał wartościowy i znacznie inna tematyka niż recenzjo/komentarze gier, dobrze to służy TVGry.pl
Na GRYOnline.pl wchodzę codziennie od wielu, wielu lat jednak jeszcze nigdy nie udzielałem się na forum. Jednak po tym co zobaczyłem stwierdziłem że muszę. Jordan, zrobiłeś kawał świetnej roboty. W subtelny i spokojny sposób powiedziałeś o rzeczach, o których wielu mówić nie chce lub nie umie. O czymś co jest poza ekranem monitora. Pokazałeś gry w pozytywnie inny sposób, nie pomijając przy tym zagrożeń, które ze sobą niosą. Naprawdę, chylę czoła.
Kolejny świetny odcinek Zewu