Ocena gier to temat, który od lat budzi emocje. Jedni stawiają na szczegółową analizę, inni wolą prostotę. Ostatecznie wszystko i tak sprowadza się do indywidualnych upodobań.
Kwestia oceny gier bywa skomplikowaną sprawą. Sprawiedliwość i obiektywizm to jedno, ale konieczność dania jednej, miarodajnej noty grze (zwłaszcza nierównej) wiąże się z ryzykiem, że gra zostanie niedoceniona lub uznana za gorszą, niż faktycznie jest (a całość spisana na straty przez tych fanów, którzy nie grają w gry poniżej pewnego pułapu).
Sam recenzent może z kolei stać się obiektem krytyki i kpin, nawet, jeśli miał dobre intencje i starał się być tak sprawiedliwy, jak to tylko możliwe. Jak żyć? Na przestrzeni lat różne opiniotwórcze media i sklepy z grami radziły sobie z tym problemem na najróżniejsze sposoby. Niektóre rozbijały swoje oceny na bardziej szczegółowe, pomniejsze kategorie, które miały pomóc czytelnikom lepiej rozeznać się w tym, czy gra jest rzeczywiście przeznaczona dla nich.
Inne preferowały prostotę (np. Steam). Zamiast rozbijać grę na części pierwsze, skupiały się na ogólnych odczuciach (polecamy grę lub nie, możemy też przy okazji uzasadnić nasze zdanie). Zdaje się jednak, że wielu graczom to nie wystarcza i zaczęli na platformie rozpowszechniać model recenzji, który jednym odpowiada, innych z kolei irytuje. W duchu tych rozważań na Reddicie pojawił się post, który krytykuje ciekawy trend w recenzjach na Steamie. Jego podgląd zobaczycie poniżej:
W praktyce chyba wszystko sprowadza się jednak do tego, czy lubimy się rozpisywać i jak bardzo zależy nam, żeby podkreślić wyższość jednego aspektu gry nad innym. Gracze widzą w tym nostalgiczny powrót do starych systemów oceniania gier, jak na przykład ten znany z niedziałającego już czasopisma GamePro.

To jednak nic w porównaniu do metody, z której korzystało jedno z największych czasopism tematycznych na naszym rodzinnym poletku. Niektórzy z Was mogą kojarzyć słynną tabelkę z Komputer Świata Gry, która do swoich ocen stosowała średnią ważoną, żeby podkreślić znaczenie poszczególnych aspektów produkcji w odniesieniu do innych:
Czy są to dobre metody oceniania gier (i czy w ogóle istnieje coś takiego, jak jeden idealny system recenzjowania ich), pozostawimy Wam do refleksji. Na dłuższą metę chyba najlepszym punktem odniesienia pozostaje jednak nasz własny gust. W końcu to, co spodoba się krytykowi, może nie przypaść do gustu graczowi, i odwrotnie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Danuta Repelowicz
Hiszpańskie serce i japońska dusza. Absolwentka filmoznawstwa ze szczególną słabością do RPG-ów i bijatyk. Miłośniczka wiedzy tajemnej, nauk o kosmosie, musicali i wulkanów. Dorastała na Onimushy, Tekkenie i Singstarze. Wcześniej związana z serwisem GamesGuru, pisze i tworzy od najmłodszych lat. Prywatnie także wokalistka i wojowniczka Shorinji Kempo stopnia 4 Kyu. Specjalizuje się w narratologii i ewolucji postaci. Świetnie porusza się też po tematyce archetypów i symboli. Jej znakiem rozpoznawczym jest wszechstronność, a jej ciekawość często prowadzi ją w najdziksze ostępy umysłu i wyobraźni.