Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 2 września 2022, 13:40

autor: Aleksandra Wolna

80 godzin, o których zapomnę. Opinia weterana gatunku o Soul Hackers 2

Przez ostatnie lata Atlus pozostaje na fali: wydaje coraz lepsze tytuły, a oczekiwania graczy rosną z każdym z nich. Tym razem nie do końca udało się im sprostać.

Soul Hackers 2 to najnowsze dzieło Atlusa, studia odpowiadającego za topowe jRPG ostatnich lat, takie jak Persona 5 Royal czy Shin Megami Tensei V. Gra jest sequelem Shin Megami Tensei: Devil Summoner: Soul Hackers, które pierwotnie wydano aż 25 lat temu na konsolę Sega Saturn. Soul Hackers 2, zamiast bazować na poprzedniej części serii i wymagać jej znajomości od potencjalnych graczy, bardziej skupia się na czerpaniu z całego uniwersum Shin Megami Tensei. Oczywiście fani odnajdą tu drobne smaczki, ale ich niewyłapanie w żaden sposób nie rzutuje na odbiór gry czy to, jak dobrze będziemy się przy niej bawić.

Soul Hackers 2 to przede wszystkim RPG z nurtu opartego na kolekcjonowaniu i rozwijaniu różnych „potworków” – tutaj są one nazwane „demonami”. W grze eksplorujemy kolejne przestrzenie, jednocześnie rekrutując i rozwijając spotykane demony. Fabuła wpleciona jest bezpośrednio w przemierzane obszary, a jej postęp pozwala odkrywać kolejne lokacje. W Soul Hackers 2 wcielamy się w Ringo, pierwszą (pomijając opcjonalną bohaterkę z Persony 3 Portable) protagonistkę Atlusa. Ringo nie jest człowiekiem, a personifikacją zaawansowanej sieci informacji, którą porównać można do naszego Internetu, i pojawia się w ludzkim świecie, by powstrzymać jego koniec, a także zbadać naturę człowieka. Na swojej drodze spotyka trójkę bohaterów, którzy potrafią władać demonami oraz walczyć z ich pomocą, i wraz z nimi tworzy naszą grywalną drużynę. Skład tej ekipy jest stały, nie możemy wymieniać jej członków, a jedynie zarządzać tym, jakie demony wykorzystujemy w walce.

Fabularnie Soul Hackers 2 zgrabnie łączy cyberpunkową, skupioną na technologii rzeczywistość z mitologią i rozmaitymi wierzeniami. Występujące w grze demony inspirowane są postaciami z różnych religii i kultur, co nie przeszkadza im w sprawnym funkcjonowaniu w świecie opartym na technologii. Sama bohaterka jest właściwie komputerowym wytworem, który za pomocą elektronicznego urządzenia posługuje się w walce mitycznymi demonami. W świecie Soul Hackers nikogo to nie dziwi; postęp technologiczny funkcjonuje tu ramię w ramię ze światem spirytystycznym i, o dziwo, tworzy z nim spójną całość.

80 godzin, o których zapomnę. Opinia weterana gatunku o Soul Hackers 2 - ilustracja #1

Soul Hackers 2 spośród wszystkich tytułów Atlusa przygotowanych na współczesne platformy i osadzonych w tym samym uniwersum wydaje się tym najbardziej przystępnym. Oczywiście oferuje wiele mechanik rozwijania bohaterów i demonów, a demony wciąż można łączyć ze sobą, by tworzyć nowe, jednak całość strategicznego progresu jest tu zdecydowanie prostsza niż w większości gier tych samych twórców. Powiedziałabym nawet, że da się ukończyć całą grę z minimalnym skupieniem na dobieraniu odpowiednich akcesoriów czy demonów, choć oczywiście będzie to znacznie trudniejsze.

Fabularnie produkcja ta też jest bardzo uniwersalna i choć zawiera elementy „filozofowania” na temat losu ludzkości i natury człowieka typowe dla serii Shin Megami Tensei, zdecydowanie bardziej skupia się na prozaicznych perypetiach bohaterów. Soul Hackers 2 nie przytłacza ilością możliwości ani ciężką tematyką i – wciąż pozostając przy tym wartościową historią – świetnie sprawdza się jako prosta rozrywka. Turowe walki są intuicyjne, a nowe opcje tłumaczone na bieżąco i choć samą grę oceniłabym jako trudniejszą od np. Persony 5, w przypadku braku umiejętności łatwo możemy nadrobić to grindem i tak czy inaczej poradzić sobie z każdym przeciwnikiem.

Soul Hackers 2 jest zaskakująco przystępne, jakby stworzone do tego, by wprowadzić laików w ogromny, rozbudowany świat jRPG. Nie odrzuca długością (główną fabułę da się ukończyć w parę wieczorów), mnogością możliwości ani zawiłą historią, a jednocześnie zostało na tyle dobrze zrealizowane, że i fan gatunku posiedzi przy nim z przyjemnością. Ten właśnie fan gatunku może też, niestety, odczuć pewien niedosyt. Osobiście, mimo że doceniam przystępność i uniwersalność, miałam poczucie, że potencjał gry nie został do końca wykorzystany, a materiału i możliwości twórcy mieli jeszcze na wiele godzin historii. Czy moje oczekiwania były wygórowane? Być może.

Ostatnie lata okazały się dla Atlusa wyjątkowo udane, a jego nowsze tytuły trafiły też do tych graczy, którzy wcześniej z jRPG mieli niewiele do czynienia. Trudno się temu dziwić, bo Persona 5 Royal zachwyca rozbudowaniem relacji między postaciami i porywającą, osadzoną we współczesnym Tokio fabułą, a Shin Megami Tensei 5 gameplayem i ogromnym, półotwartym światem wciąga na dziesiątki godzin. Taki sukces wiąże się z tym, iż gracze nabierają przekonania, że skoro Atlus wydaje coś nowego, to musi to być coś niesamowitego.

Jeśli miałabym wskazywać winnych tego, że Soul Hackers 2 robi może i przyjemne, ale na pewno niezbyt duże wrażenie na odbiorcy, to pierwsze na myśl przyszłyby mi same poziomy. Unikalnych lochów jest tutaj zaledwie kilka, a zdecydowana ich większość nie różni się od siebie nawzajem. Są oczywiście teleporty, schody i inne cuda, które mają je urozmaicić, ale nie zmienia to faktu, że wszystkie one wyglądają dosłownie tak samo i wywołują poczucie, że chodzi się w jednym miejscu w kółko. Kiedy przemierzałam już dwunasty taki sam poziom (z łącznie piętnastu), zorientowałam się, że identycznie działały lochy w Personie 3, czyli grze sprzed szesnastu lat, która wtedy, pomimo swoich licznych zalet, już miała w sobie sporo powtarzalności. Ciągle te same lochy, ciągle ci sami bohaterowie w drużynie... Zabrakło mi tu nieco swobody i rozmachu, a szkoda, bo klimat wciągnął mnie od pierwszych minut gry.

Soul Hackers 2 nie jest niczym niesamowitym. Nie jest grą, która zyska status kultowej, ani taką, którą wspominać się będzie jako rewolucyjną pod jakimkolwiek względem. To po prostu świetne jRPG – bardzo solidna reprezentacja gatunku ubrana w urokliwą grafikę. Główny motyw wypada ciekawie, historie bohaterów są rozbudowane, a walkom nie da się nic zarzucić. Mnie osobiście grało się bardzo dobrze, spędziłam przyjemne wdziesiąt godzin, ale wiem, że miną dwa lata, doczekam się paru ciekawszych wydań gier w podobnych klimatach i mało będę z Soul Hackers 2 pamiętać.

  1. Więcej o grze Soul Hackers 2

Moja opinia o grze Soul Hackers 2

PLUSY:

  1. rewelacyjna oprawa muzyczna;
  2. bardzo intuicyjne wprowadzenie gracza w zawiłości mechanizmów zabawy;
  3. błyskotliwe połączenie nowych technologii z dawnymi wierzeniami;
  4. idealnie wpasowana w główny klimat i motywy fabuła.

MINUSY:

  1. powtarzalne, nużące obszary;
  2. brak możliwości zmiany członków drużyny;
  3. rekrutowanie nowych demonów oparte na losowości zamiast na naszych decyzjach;
  4. momentami pobieżnie rozwinięte wątki.

OCENA KOŃCOWA: 6,5/10

OD AUTORKI

Wyznam szczerze, że obiektywna ocena tego tytułu była dla mnie ogromnym wyzwaniem, bo prywatnie jestem fanką uniwersum Shin Megami Tensei i zawsze chętnie je każdemu polecam. Soul Hackers 2 jest teraz dla mnie idealnym tytułem do zaproponowania na początek, ale na pewno nie tym, który wskażę jako wyjątkowy i niezastąpiony. Nie zmienia to jednak faktu, że bawiłam się dobrze, wypełniłam każdą poboczną misję, odkryłam każdy zakątek świata i zdobyłam każdego demona – samo to pokazuje, że gra mimo wszystko naprawdę wciąga.

Bardzo często dzielę się opiniami o grach także tutaj, gdzie serdecznie zapraszam, jeśli chcecie odkryć coś nowego bądź np. zapytać, jakie demony w Soul Hackers 2 uważam za najlepsze i najbardziej przydatne, bo zawsze chętnie doradzam.

Aleksandra Wolna

Aleksandra Wolna

Dla GOL-a pisze od marca 2022, zwykle po nocach, zajmując się publicystyką zarówno o grach, jak i filmach. Na co dzień zajmuje się tworzeniem gier od strony fabularnej, więc branżę zna od podszewki. Gra od małego; najczęściej wybiera JRPG-i czy gry niezależne, choć ma też ogromną słabość do platformówek 3D. Najlepiej odnajduje się w słowie pisanym, więc połączenie tworzenia tekstów z pasją do gier uważa za naturalną kolej rzeczy. Prywatnie kolekcjonuje Tamagotchi i zajmuje się swoją niewielką, kocią rodziną. Ulubionymi grami, zdjęciami kotów i innymi różnościami chętnie dzieli się na Instagramie.

więcej