Sądząc po wielkości tego klasztoru to będzie co robić :D
Dodatek jest mały, przewidywalny i co najgorsze. Nie jest nawet blisko głównego wątku.
Ogólnie mam wrażenie że dodatki były ciut na siłe. Nie dodały żadnych ciekawych mechanik a jedynie kilka takich w miarę przeciętnych wątków. Zmarnowany potencjał
No i nie dało się ostatecznie zabić Eryka
Szczerze? Najgorsze DLC. To już bardziej mnie wciągnęła historia malarza. Nudny i dosyć krótki quest, który spokojnie mógł znaleźć się w podstawce.
7.5h na Ukończenie
Najlepszy dodatek do KCD2, chociaż poprzeczka zbyt wysoko nie była.
Bardzo odpowiadał mi cały klimat dodatku. Uwielbiam w tej serii elementy odizolowania gracza od otwartego świata.
Sama fabuła jest po prostu ok. Piekielnie przewidywalna i niezbyt satysfakcjonująco prowadzona.
Samo snucie i skradanie się po klasztorze bardzo przyjemne. Kilka dobrych questów i ciekawe postaci
Mimo wszystko widać że Warhorse nie umie w DLCki.
ODRADZAM ZAKUP.
Dodatek jest krótki i mega nudny. Nie ma tu nawet jednego ciekawego questa - dostajemy sztampową i liniową historyjkę detektywistyczną, w której od razu można się połapać i żadnego zaskoczenia nie ma. Gra wrzuca nas do nowej, całkowicie odciętej lokacji, gdzie już na samym starcie musimy oddać cały bojowy ekwipunek, ponieważ z zupełnie niezrozumiałego powodu byle robotnik może mieć uzbrojenie, byle szlachciura-wycieruch może mieć miecz, bracia zakonni mogą pomykać w pełnych zbrojach - ale ja nie. Ruszamy jako eskorta medyka i nie mamy broni - no świetnie to sobie wymyślili, nie ma co.
Rozgrywka polega na masie uciążliwego skradania się, nudnych pogawędkach w celu popchnięcia do przodu idiotycznych questów przynieś/podaj/pozamiataj za które nie dostajemy żadnej nagrody. Dodatek nie wprowadza żadnych nowych przedmiotów poza paroma bezużytecznymi śmieciami. Jeśli chodzi o lokacje, to dostajemy jedną, osobną (tj. osobno wczytywaną) lokację klasztorną. Jest ona nawet ładnie zrobiona, ale bardzo mała i pozbawiona jakichkolwiek aktywności. Po ukończeniu głównego wątku można tam wrócić - ale zupełnie nie ma po co. Poza tym nie ma żadnych nowości - kościoły i obiekty sakralne w świecie gry nadal są zamknięte na głucho, co mocno razi każdego kto ukończył pierwszą część.
Najśmieszniejsze, że nowa lokacja i wątek może i są małe - ale za to zabugowane xD Przy czym jeden błąd naprawdę mocno utrudnia granie: jeśli kogoś ogłuszysz i ciało zostanie znalezione, to pod koniec wątku klasztornego każdy strażnik będzie cię ścigał chociaż nie powinien. A złapanie kończy grę. I tak oto trzeba się skradać prawie przez cały czas.
Daję najniższą możliwą ocenę - mimo długiego namysłu naprawdę nie jestem w stanie znaleźć tu nawet jednego powodu dla którego warto zakupić ten DLC. Zwykły, ordynarny skok na forsę. Podobnie jak w przypadku malarza - przeszedłem raz i przy następnym podejściu nawet tego nie dotknę.
Warhorse nie potrafi robić dodatków.