Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Gramy dalej 21 maja 2020, 16:45

autor: Maciej Pawlikowski

Poza grami zajmuje się krytyką literacką, czasami trochę życiem, czasami trochę przeżyciem.

Takie czasy, że zabawa w wojnę pozwoliła mi zachować przyjaciół

Call of Duty: Warzone przeniosło moje życie towarzyskie do fikcyjnego Verdanska. Gorzej, że w ślad za nim poszły również moje problemy.

Wyboista droga do nałogu

Nie jesteśmy w tym zbyt dobrzy. Choć w grach „solo” większość z nas ma za sobą wygraną, tak drużynowo osiągnęliśmy co najwyżej drugie miejsce. Brakuje nam przede wszystkim dyscypliny. Nasza improwizowana komunikacja głosowa – trochę z powodu crossplaya, a trochę za sprawą faktu, że to ich pierwsza gra online – rzęzi, huczy, szumi i przeszkadza. W czasie clutcha 1 na 1, zamiast zachować ciszę, ktoś w drużynie żali się na swoją niecelność (i wręcz nadnaturalną celność przeciwnika).

Dawid, do którego już przylgnęła ksywka „generał”, bo z lubością wydaje rozkazy, również te, które posyłają nas do wszystkich diabłów, co rusz znika z Discorda. Marcin ma założone dwie pary słuchawek – pchełki do dźwięków z gry, a na nie te większe, w których słyszy nas. Paweł komunikuje się, wykorzystując wyłapujący szumy i otoczenie mikrofon telefonu, a Łukasz pierwszy raz w życiu gra na padzie w strzelankę. Do tego ja – szarżujący bez sensu, niesubordynowany, śpiewający do mikrofonu fircyk i błazen. Spotkanie tego rodzaju parszywej piątki w Warzonie – to musi być naprawdę przeżycie i traumatyczna przygoda dla naszych przeciwników.

Takich jak my jest na świecie już rzekomo 60 milionów. Z różnych kontynentów i różnych krajów – w różnym wieku, różnego pochodzenia, przekonania i wykształcenia. Grałem z randomowymi Polakami, którzy mieli problem z poprawnym złożeniem prostego zdania po polsku. Grałem też z takimi, którzy operowali słowem jak poeci na greckich sympozjach. Warzone w chwili zabójstwa uruchamia mikrofony przeciwnika, więc przez sekundę możemy słyszeć jego reakcję. Raz, gdy skończyła mi się amunicja, zatłukłem gracza kolbą. Warzone uruchomił mikrofon i po drugiej stronie usłyszałem około ośmioletniego chłopca, który zapłakanym głosem krzyknął do mnie: „I HATE YOU!”.

Zabawa w wojnę pozwoliła mi zachować przyjaciół - ilustracja #1
Rozgrzewka przed desantem – czas na suche żarty i pokrzepiające wyzwiska.

Kilka dni po rozpoczęciu wspólnych meczów (i parokrotnym budzeniu sąsiadów w nocy okrzykami: „Z PRAWEJ! Z LEWEJ! UWAŻAJ! NAD TOBĄ!!!”) ktoś z nas w końcu zauważa, że Warzone staje się naszym problemem. Mówimy o tym w żartach, ze śmiechem. Nikt przecież nie myśli, że gra może być tak destrukcyjna jak alkohol czy narkotyki.

Maciej Pawlikowski | GRYOnline.pl

Zostało jeszcze 63% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie

TWOIM ZDANIEM

Które Battle Royale najbardziej lubisz?

43,1%
Call of Duty Warzone
38%
PUBG
14%
Apex Legends
4,9%
Fortnite
Zobacz inne ankiety
Darmowe Call of Duty: Warzone – wreszcie Fortnite dla „dorosłych”!
Darmowe Call of Duty: Warzone – wreszcie Fortnite dla „dorosłych”!

Gramy dalej

Modern Warfare: Warzone to dość poprawne battle royale, z wszystkimi wadami i zaletami tego gatunku. Prawdziwym hitem jest fakt, że to w sporej części nowe Call of Duty: Modern Warfare – tyle, że darmowe!