Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

The Sims 4 Gramy dalej

Gramy dalej 8 marca 2020, 11:53

autor: Julia Dragović

Słodkie kotki, dzikie bajki, socmoderna i RPG-i.

Wydałam 50 zł, żeby zrobić pranie w The Sims 4. Nie było warto

Jestem kobietą i kocham prać. Lubię też odkurzać i myć okna. Nienawidzę za to gotować, klnę jak szewc i nie umiem chodzić na obcasach. Pranko kocham jednak tak bardzo, że gdy odkryłam umożliwiający je dodatek do The Sims 4 kupiłam go. To była zła decyzja.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Kocham pranko. I wiecie – nie tak, że bardzo je lubię. Ja je kocham fanatycznie. Wiedzieliście, że na Instagramie istnieją konta poświęcone suszącym się ubraniom i nagraniom obracającego się bębna pralki? Ja wiem, bo je obserwuję. Pranko to życie. Myśl o sortowaniu ubrań, o opróżnianiu kosza na brudy, o odmierzaniu płynu, ustawianiu temperatury... To wszystko przynosi mi błogość i spokój ducha. Nie rozwieszanie. Rozwieszanie to podłość nie z tej ziemi, zadanie niewdzięczne i na zawsze związane z wielkim klocem w centrum mieszkania. A imię kloca – suszarka.

Przyznaję jednak, że planowanie, jak rozwiesić ubrania o konkretnej szerokości w taki sposób, by wszystko się zmieściło, by schło jak najwydajniej, by przeciwdziałać denerwującemu wgłębieniu po metalowym „sznurze” suszarki; co przełożyć na wieszaki, co powiesić na łazienkowym grzejniku... Ja po prostu wiem, że nikt inny nie zrobi tego dobrze. Gdyby tylko nie ta cholerna suszarka! Następny etap, składanie czystych ubrań, jeszcze przeżyję. Natomiast wkładanie ich do komody... Tak wyglądać będzie moje piekło, o ile istnieje.

Podobieństwo? Po złożeniu simy odkładają ubrania, gdzie się da, np. na blat kuchenny. Odłożenie ich w przestrzeń (pranko po prostu znika), czyli do „szafy”, wymaga wydania kolejnego polecenia. Różnica? Spójrzcie na ten uśmiech! - Wydałam 50 zł, żeby zrobić pranie w The Sims 4. Nie było warto - dokument - 2020-03-08
Podobieństwo? Po złożeniu simy odkładają ubrania, gdzie się da, np. na blat kuchenny. Odłożenie ich w przestrzeń (pranko po prostu znika), czyli do „szafy”, wymaga wydania kolejnego polecenia. Różnica? Spójrzcie na ten uśmiech!

Przy dwóch etatach na pranko zostawało mi mało czasu. Teraz, kiedy pracuję w GOL-u, i tylko w GOL-u, mam go chyba jeszcze mniej. Nadal jednak zdarza mi się zanudzać redakcyjnych kolegów i koleżankę (cześć, Karolina!) z pokoju gadaniną o pranku, spanku, odpoczywanku, sprzątanku, gotowanku i innych „-ankach”. Możecie się domyślić, że praca ze mną to wspaniałe doświadczenie (iksde).

Kiedy więc w związku z pracą nad jakimś tekstem przeglądałam nieposiadane przeze mnie jeszcze dodatki do The Sims 4 (nie wiem, kogo próbuję oszukać: w Simsy gram głównie wtedy, kiedy nikt mi za to nie płaci), zobaczyłam... Pranko, a raczej The Sims 4: Wielkie pranie.

Jakim cudem ominęło mnie to DLC?! Jak przeoczyłam coś tak istotnego? Dlaczego, do jasnej cholery, media nie trąbiły o tym na prawo i lewo?! Cóż, odpowiedź stała się dla mnie jasna, kiedy dotrwałam powściągliwie do dnia wypłaty i przelałam ciężko zarobione 50 zł (tak, 50 zł; polskich, nowych, złotych – pięćdziesiąt) Electronic Arts, w zamian otrzymując mechanikę prania ubrań. I – jak to zwykł mawiać pewien rodzimy przedsiębiorca – nie warto było.

Jadąc później tramwajem z Draugiem i Hubertem Sosnowskim, autoironicznie, trochę się z siebie śmiejąc, a trochę się żaląc, wyjawiłam im, ile to monet przeznaczyłam na możliwość robienia prania w Simsach. Któryś z panów przytomnie zauważył (parafrazuję): „50 złotych – i dostajesz pewnie cały zestaw pralek do domu, to wszystko”. Odpowiedziałam: „Nie. Dostajesz dwie”.

Wielkie pranie nie powala zawartością, ale koty zdają się dobrze bawić. Albo przynajmniej jakoś się bawić. - Wydałam 50 zł, żeby zrobić pranie w The Sims 4. Nie było warto - dokument - 2020-03-08
Wielkie pranie nie powala zawartością, ale koty zdają się dobrze bawić. Albo przynajmniej jakoś się bawić.

Tak, moi mili. Dodatek o nazwie Wielkie pranie zapewnia Waszym simom dwie pralki, jedną suszarkę bębnową, suszarkę ogrodową (nie można połączyć kilku w jedną długaśną i jest to wielki minus), balię do prania vintage (ręcznego po prostu), klamoty do sprzątanka w postaci mioteł i deski do prasowanka, które można sobie powiesić na ścianie. I jeszcze kosze na pranie. A, no i Wasz sim może stać się typowym prankofilem, czyli najwyraźniej fanem chillowania na wiklinowych meblach (to moja interpretacja owego wyposażenia – szczerze powiedziawszy, nie widzę związku miłości do prania z wystrojem w stylu rustykalnym, rodem z Werandy Country). A mechanika? No, fajnie. Postacie swoje pranko rozwieszają ekspresowo, po kilka sztuk za jednym razem. Błagam. Też mi symulacja życia!

Trzeba zaznaczyć, bo to ważne, że dodatek umożliwia rozmyślanie o pranku. (Pamiętacie? Zanudzanie w pracy – to o mnie). Umożliwia także (i to jest hit hitów) wąchanie innych simów z dezaprobatą (lub bez). Najbardziej podoba mi się jednak, że pranko w Simsach wpada do kosza samo. Z powietrza. Niczym wywalone z tych fancy-schmancy domowych zsypów na brudy. Tymczasem jednak jedyny zsyp, na jaki możemy w Simsach liczyć, to zsyp na śmieci (który spełni swoją funkcję zamontowany nawet na tafli okna). Jaki jest plus tego magicznego rozmnożenia? Pranko nigdy się nie kończy. Mokre przenosimy na suszarkę (lub do suszarki), czekamy, składamy – i od nowa.

Ustawiłam na pralce suszarkę, a na suszarce doniczkę z kwiatkiem, szklany klosz i zegar – nic nie spadło. Nic! Gdybym te same przedmioty położyła na mojej prawdziwej, zabytkowej pralce – już by ich nie było. - Wydałam 50 zł, żeby zrobić pranie w The Sims 4. Nie było warto - dokument - 2020-03-08
Ustawiłam na pralce suszarkę, a na suszarce doniczkę z kwiatkiem, szklany klosz i zegar – nic nie spadło. Nic! Gdybym te same przedmioty położyła na mojej prawdziwej, zabytkowej pralce – już by ich nie było.

Mimo wszystko jednak dodatkowi brak realizmu. Włączona pralka stoi nieruchomo. Nie zaburza ciszy nocnej, nie zrzuca z siebie przedmiotów, nie przemierza kolejnych odległości w łazience, nie zalewa sąsiadów.

Sterty prania ręcznego nie blokują kosza ani przestrzeni domowej w oczekiwaniu na lepsze czasy. Co istotniejsze, wyprane ubrania – jak i te niewyprane! – nie walają się po domu. Nie można wściekać się też z powodu zgubionych pojedynczych skarpetek.

Miejsca na półkach jest pod dostatkiem, wieszaków nigdy nie brakuje, krzesła służą do siedzenia, nie zaś jako przedłużenie szafy. Nie spróbujecie przełamać rutyny czy rozwiązać kryzysu pojemnościowego, wprowadzając system składania Marie Kondo. Suszarka nie zabiera całej przestrzeni życiowej w ciasnym mieszkaniu (nawet w dodatku Tiny Living, niech to szlag!).

Ciemne ubrania nigdy nie płowieją, białe – nie żółkną. Detergent nie zostawia na tkaninach smug czy plam. Wiatr nie porywa prześcieradeł i ręczników, nie zrzuca bielizny na balkony sąsiadów. Koty nie siadają na czystym, odkłaczonym i pachnącym pranku, które – nawet źle wysuszone – nigdy nie śmierdzi stęchlizną.

Tu trochę zwracam honor: jeśli zrobicie pranko na rympał (na przykład zdejmiecie je z suszarki za wcześnie), ubrania pozostaną brudne albo nie wyschną do końca – i simowie nie będą Wam wdzięczni.

Lecę nastawić pranko, pa! - Wydałam 50 zł, żeby zrobić pranie w The Sims 4. Nie było warto - dokument - 2020-03-08
Lecę nastawić pranko, pa!

Kiedyś, rozmawiając z Adamem Zechenterem i Maćkiem Pawlikowskim o możliwościach najsłynniejszego symulatora życia, na wpół entuzjastycznie, a na wpół z wyczuwalnym osobistym zawodem powiedziałam, że w Simsach można osiągnąć wszystko (śmialiśmy się wtedy gorzko). Tam wszystko jest łatwiejsze. Na litość boską, ślub z dopiero co poznanym simem weźmiecie jeszcze tego samego dnia, a nim zapadnie zmrok, zrobicie sobie i dziecko! W przypadku pranka jednak z pełnym przekonaniem stwierdzam: łatwiej nie znaczy lepiej. Prawdziwe pranko, z całą swoją uciążliwością, zawsze wygrywa.

Wydałam 50 zł, żeby zrobić pranie w The Sims 4. Nie było warto - ilustracja #5

NIE, TEN TEKST NIE UTRWALA STEREOTYPÓW

Nie uważam, by tekst o praniu w Dzień Kobiet był tekstem szkodliwym społecznie. Feminizm feminizmem, ale przecież część z nas – kobiet – nadal robi pranko (zaryzykuję nawet stwierdzenie, że większości kiedyś się zdarzyło). Dlaczego by więc o nim nie pisać, jeśli to ulubiona czynność? Założę się, że znaleźliby się panowie, którzy podzielają moją pasję. I panie, które jej nie podzielają. No, mnie w każdym razie pranko sprawia radość. Może trochę zbyt dużą. Jak widać.

Julia Dragović | GRYOnline.pl