
Wasza ulubiona, NIEOCZYWISTA postać z historii Polski do 1945?
Mam wrażenie, że w kółko rozmawiamy o tych samych postaciach. Piłsudski, Kościuszko, Sobieski czy Chrobry są wszędzie. Jasne, szacun dla nich, ale nasza historia ma masę niedocenionych kozaków, o których mało kto pamięta.
Mój faworyt to Kazimierz Pużak. Gość miał życiorys na serial HBO. Najpierw walczył z caratem i gnił w rosyjskich więzieniach. W czasie II wojny nie uciekł z kraju, tylko został szefem podziemnego parlamentu. W 1945 roku zgarnęło go NKWD w słynnym Procesie Szesnastu. W Moskwie prosto w oczy Sowietom powiedział, że ich sąd jest nielegalny i odmówił zeznań. Totalna odwaga. Po wojnie wrócił do Polski, gdzie komuniści znowu go zamknęli. Umarł w celi, bo do końca nie poszedł na żaden układ z systemem.
Dla mnie to definicja bohatera z tytanowym kręgosłupem.
A jaki jest Wasz typ? Kto z historii do 1945 roku zasługuje na większy hype, a pies z kulawą nogą o nim nie pamięta?
Dla mnie taką niedocenioną postacią jest generał Tadeusz Rozwadowski.
Facet był totalnym geniuszem strategii, a większość ludzi kojarzy z 1920 rokiem tylko Piłsudskiego. Tymczasem to Rozwadowski jako Szef Sztabu Generalnego odwalił czarną robotę. Kiedy wszyscy panikowali, on na chłodno rozrysował plan Bitwy Warszawskiej i słynnego kontruderzenia znad Wieprza.
Mało tego - to był gość z niesamowitą fantazją. Wymyślił m.in. ruchomą zasłonę artyleryjską (tzw. "szrapnel Rozwadowskiego"), z której potem korzystała cała Europa.
Smutne jest tylko to, jak skończył. Przez to, że w czasie przewrotu majowego stał po stronie legalnego rządu, sanacja wsadziła go do więzienia w Antokolu. Trzymali go tam w koszmarnych warunkach, cele malowano trującą farbą z arszenikiem, przez co strasznie podupadł na zdrowiu i niedługo po wyjściu zmarł. Potem propaganda zrobiła wszystko, żeby wymazać go z podręczników. Mega ciekawa, tragiczna i wciąż za mało znana postać.