Problem z wieszającym się pecetem
Jakimś czas temu podczas burzy usmażył mi się komputer. Po włączeniu działał jakieś trzy, cztery minuty po czym zasypiał (nie wyłączał się). Wymieniłem zasilacz i dokupiłem kartę sieciową, bo gniazdo ethernet nie odpowiadało i wszystko wróciło do normy. Postanowiłem też wtedy, że jeśli otworzyłem swojego peceta, wyczyściłem go i kupiłem nowe części, to zrobię porządki na dysku, które już od dawna planowałem. Wyczyściłem dyski i przeinstalowałem system. Były problemy, ale wszystko działało. Pobrałem aktualizacje do Win7 i sprawy się lekko poprawiły, ale wciąż jest daleko do ideału. Wszystko działa ładnie po włączeniu komputera, ale po jakimś czasie, coś koło 16-20 godzin, komputer znacznie zwalnia. Na otworzenie folderu trzeba czekać wieczność, a gdy się już wróci np. do przeglądarki, to przechodzenie pomiędzy kartami jest udręką, a przy próbach oglądania filmików na YT krew człowieka zalewa. Często też wszystko zastyga i trzeba czekać parędziesiąt sekund, żeby się wszystko "odmroziło", kursor też jakby lagi. Po ponownym uruchomieniu wszystko wraca do normy. Jakieś pomysły czym może to być spowodowane i jak można temu zaradzić?
Sprawdź ile RAMu jest wtedy zajęte i czy dysk nie pracuje na okrągło.
Dziękuję wszystkim za pomoc. Okazało się, że usunięcie Chrome'a i zainstalowanie Opery rozwiązało wszystkie problemy.
łał to był dopiero dziwny problem/rozwiązanie
jak to wogóle możliwe że chrome cos takiego wywinął?
jak do tego doszedłeś?