Pierwszy raz .... z irygatorem
Jak w temacie. Dzisiaj pierwszy raz użyłem irygatora i na kozaka ustawiłem najwyższą moc. Jak wrażenia, a no takie, że teraz domyślam się dlaczego łazienka jest cała w płytkach. "Wytrysk" z ust był taki, że wszędzie mam krople wody. Zalana podłoga bo z buzi wylała się szklanka wody, a po wodzie plułem przez chwile krwią.
Ok druga próba i głowa nad wanną i jest lepiej. Woda bezpośrednio płynie sobie do odpływu.
Jakie mam odczucia? że na starcie ciężko to ogarnąć ale czuje efekt bo jak miałem między zębami zapchane tak teraz czuć różnice.
Czy macie jakieś wytrenowane techniki? czytałem żeby zamykać usta i zostawić w jednym miejscu lekko odchylone na wodę ale w praktyce jest to trudne bo trzeba skupić się na myciu, zamkniętych ustach i dodatkowo nad wypuszczaniem wody żeby nie uwalić połowy łazienki. Czytałem żeby irygatora nie trzymać za blisko zębów ale to jakaś dodatkowa czynność do wytrenowania.
Zacząłbym od przeczytania instrukcji.
Ja swojego używam gdzieś tak na 1/3 maks połowę mocy bo ustawienie najwyższe służy realnie do usuwania kamienia a nie czyszczenia zębów.
Kupowałem kobiecie na urodzinki jak nosiła aparat, dość szybko ogarnęła jak używać, żeby było dobrze. Jak wyżej, przeczytać instrukcję, zmniejszyć moc, płucze się z zamkniętą buzią.
Dzisiaj pierwszy raz użyłem irygatora i na kozaka ustawiłem najwyższą moc.
Zrobiłem tak samo, dziąsło mi rozwaliło i wylew krwi. :D Tyle, że mi to nie jest potrzebne, używam nici + płuczę płynem.
Ciekawi mnie natomiast, ile kosztuje u Was w miastach czyszczenie kamienia nazębnego? U mnie bodajże na 300 drożało rok temu, teraz się będę też umawiał.