Nowy system światowy - jaki będzie waszym zdaniem, i jaki był stary
Jak już transformacja systemu (która już się rozpoczęła), dobiegnie za kilkanaście lat końca - jak myślcie - co będzie? Poda dwa potencjalne scenariusze, chociaż jest ich dużo więcej, wiec dopisujcie.
1. "Płuca świata"
Wg mnie marne szanse na równowagę - koncepcja "płuc świata", gdzie Europa oraz Azja (z Chinami na czele) odpowiadają za 80% światowego handlu (jak kiedyś już było), jest niezwykle pociągająca oraz geopolitycznie naturalna, ale Europa jest zbyt słaba - na ten moment pozbawiona podmiotowości przez swoje rozbicie oraz nadal panującego hegemona.
2. Hegemonia Chin
Wydaje się dość oczywiste, przy ich rozwoju kluczowych dziedzin nadchodzących dekad - AI oraz produkcji dual use. Pytanie jak będą radził sobie z trudnościami, jakie na pewno powstaną. USA w tym scenariuszu staje się wyspą (która, geopolitycznie, jest), a Europa tym czym jest dziś - nie do końca spójnym tworem, który jest rynkiem zbytu.
Jeszcze ciekawsze jest jak Chiny do tego wszystkie dochodzą, demontując stare - ład utworzony przez Amerykanów (zmiany waluty handlowej, alternatywa dla swift i przede wszystkim oparcie na splątaniu handlowym, a nie walucie). Ale taka kolej rzeczy - każdy system dociera do swojego kresu (ma cykl życia), gdy koszta (system bankowy, prowadzenie konfliktów itd.) długofalowo przewyższają przychody.
Historia też trochę zatacza koło. Pierw to USA wykonała te wszystkie kroki:
1. Po (czy też dzięki) wojnie secesyjnej utworzyli niesamowite zdolności produkcyjne, lecz nadal byli mocno ograniczeni/zależni od poprzedniego hegemona (Wielkiej Brytanii) i ich waluty (funta, w którym dokonywano większość transakcji). Poprzedni system, pozostał jeszcze po wielkich odkryciach oraz dominacji morskiej GB, miał też już trochę dość (chaos w Europie, nierównowaga przepływu dóbr oraz poczucie brak marży po stronie USA);
2. W 1913 dokonali finalnego kroku, który pozwolił im na odcięcie się od kotwicy finansowej Funta - utworzyli FED, co pozwoliło im dużo prężniej finansować modernizację, logistykę oraz wojskowość - a przez to nadchodzący czas zmiany, który miał zmienić hegemona (i zniszczyć Europę przy okazji).
3. Czas zmiany systemowej (wielka wojna systemowa 1914-1944). ?Zniszczenie starych potęg - Europa wykrwawiła się i zbankrutowała. ?Przejęcie kapitału - złoto świata zaczęło płynąć do USA (płacono nim za amerykańską broń i pomoc). Gdy to się na chwilę zatrzymało w latach 20 (wielki kryzys), Europa jeszcze bardziej się pogrążyła (zatrzymanie strumienia pieniędzy i dóbr z USA), umożliwiła przepływy ku skrajności - radykalizacja społeczeństwa. Traktat Wersalski i reparacje wojenne nałożone na Niemcy były tak skonstruowane, że bez płynności dostarczanej przez amerykańskie banki (pod nadzorem Fedu), system nie wytrzymał - i mieliśmy dogrywkę.
Bretton Woods w roku 1944 to był moment, w którym USA oficjalnie przejęły światową walutę. Dolar stał się twardym pieniądzem zastępującym funta, a system rozliczeniowy został zakotwiczony w Waszyngtonie.
4. Zmiana zasad gry (1971: Koniec standardu złota)
?Kiedy w latach 60 inne kraje (np. Francja) zaczęły domagać się wymiany swoich dolarów na fizyczne złoto z amerykańskich rezerw, USA stanęły przed wyborem: albo zbankrutować, albo zmienić zasady. Dolar stał się FIAT. Od tego momentu siła dolara przestała wynikać ze złota, a zaczęła wynikać z przymusu kupowania ropy za dolary (petrodolar) i militarnej zdolności USA do obrony tego systemu (morska i lotniskowa potęga). Był to też gwóźdź do trumny ZSRR i początek końca zimnej wojny - USA zaczęło grać w inna grę - ZSRR był gigantem surowcowym, ale karłem finansowym. Nie byli przygotowani na świat, w którym potęga płynie z kontroli nad globalnym długiem i przepływem cyfrowego pieniądza, a nie z liczby posiadanych czołgów czy ton wydobytego kruszcu*
5. Dyscyplinowanie konkurencji (Lata 80 – dziś)
?Od 1971 roku każda próba nadmiernego wzrostu przez konkurenta, który mógłby zagrozić pozycji dolara, jest neutralizowana:
- ?Japonia (lata 80./90.) Została zduszona poprzez wymuszony aprecjację jena (Plaza Accord) i bańkę nieruchomościową, która utopiła ich banki w długach.
- ?Irak i Libia (lata 2000.) Próba rozliczania ropy w euro czy złotym dinarze została rozwiązana interwencją militarną. USA nie mogło dopuścić do precedensu w tamtym regionie świata. Natomaist trzeba przyznać, że po Iraku Stany nabrały finezji w takich działaniach.
?- Chiny (dziś) To jedyny przeciwnik, który jest zbyt duży na otwartą wojnę, więc toczy się z nim wojna pośrednia (też zastępcza - proxy) – ograniczanie dostępu do technologii, blokady handlowe i próba zniszczenia ich wewnętrznej dynamiki wzrostu, by nie stali się „nową Ameryką” sprzed 1913 roku. Do tego osłabianie sojuszników pośrednio.
*Oczywiście już sam fakt, że choćby Rosja nie jest zajechana finansowo przez rynki finansowe (podczas konfliktu z Ukrainą) zachodu świadczy o potędze Chin i rozwiązań systemowych, które kreują.
W skrócie - piękny system hegemonii USA, który mamy od Bretton Woods 1944, powoli nie wytrzymuje naporu. Koszty (czasowe, militarne, finansowe - marżowe) stają się większe i większe. Chiny naturalnie domagają się swojego - marży, która im się należy; i przy okazji mówią - nie będziemy płacili podatku USA za wszystko. System, który obowiązuje od dziesięcioleci, przyniósł nam wolność, następnie pokój i dał szansę na spokojny, lecz dynamiczny, rozwój. Nie każdy może tak spojrzeć na dolara, płacenie nim za wszystko, dodruki pieniądza (Japonia, Irak, Wenezuela, Iran itd. na pewno nie, nie pisząc o upadłych ZSRR, Kubie itd.). Stany mogą coraz mniej, a do tego wchodzą w politykę izolacji - stają się wyspą. Chiny tworzą CIPS, rozliczają ropę inaczej, tworzą AI, dual use itd. Oczywiście, gra dalej toczy się w wpływy, osłabienie wroga, i tu USA są bardzo aktywne, ale w końcu mamy konflikt systemowy - dziwne jakby stary hegemon wziął i po prostu zamknął się w domu. Na tym etapie mało realne, by USA broniło Taiwanu za rok czy dwa. We will see, ale ta zmiana systemowa może być dziwna, co dla Polski i tak raczej nie będzie korzystne (w stosunku do złotych czasów rozwoju oraz tego, że gdy trzeba twardo zagrać - czasy niepokoju - my radzimy sobie średnio).