Komentarze: Marketing filmowy a Twitter
Primo: skoro stworzył "straszny Film" to nie jest pierwszym lepszym randomem, ale osobą powiązaną z kinem. Secundo: sam czasami czytam opinię innych, przed wyborem filmu, ale cytaty na plakacie i tak bym olał (tak jak robię to teraz), bo tak samo, jak można kupić recenzję, tak można znaleźć w necie 3 osoby, którym film się spodoba.
Social media to normalny element kazdej oferty na obsluge pr. Kazda wieksza agencja ma oddzial dedykowany wlasnie temu i jest rzecz zupelnie odrebna od dzialow online zajmujacych sie kampaniami w "normalnej" sieci.
edit jeszcze.
sama dzialalnosc jest duzo subtelniejsza niz "dodaj nowe konto"
Sycho > Straszny film współtworzył Marlon Wayans, który zrobił teraz A Haunted House. Nie on jest autorem cytatu "funniest movie ever", tylko jakiś losowy gość z netu, bo ów cytat dotyczy właśnie filmu AHH. I na tym polega, powiedzmy, kontrowersja. Chyba, że Cię źle zrozumiałem :)
Lutz > Jasne, mam tego pełną świadomość. Masa opinii i recenzji w necie to produkty agencji PR i tym podobnych. Mnie tylko zastanawia oficjalne używanie takich "nieprofesjonalnych" opinii do reklamowania filmów. Mam wrażenie, że wcześniej albo tego nie było, albo było ukryte pod płaszczykiem :)
Sek w tym, ze sa pojawiaja sie czasem filmy, ktore ni stad ni zowad zatrybia u osob ktorym sie nie podoba dany gatunek itp... nie szukalbym jakichs ukrytych podtekstow.
Sprawa sony to 2005 rok, poczatki szalu, stad takie a nie inne dzialania, brak finezji raczej wynikal z braku punktu odniesienia.