Komentarze: Autor Widmo (The Ghost Writer 2010) - delikatnie narastające angielskie dreszcze
"The Ghost Writer" razem z "Salt" i "I Sell The Dead" podsumowaly moj ostatni weekend. Na "Grown Ups" zabraklo wieczoru, ale po twoim poprzednim poscie wnioskuje, ze nic nie stracilem. Co do samego "The Ghost Writer", to dopiero kiedy film sie skonczyl i pojawily sie napisy koncowe zauwazylem, ze to produkcja Polanskiego. Bylo mi niezmiernie milo pochwalic sie przed dziewczyna, ktora zdazyla juz przyznac, ze film sie jej bardzo podobal, ze to produkcja mojego rodzimego rezysera. Osobiscie najbardziej podobal mi sie klimat, a wlasciwie sposob w jaki narastal. Zawiodla mnie jedynie koncowka, decyzja bohatera i to co mu sie przytrafilo. Nie chce spojlerowac, ale zakonczenie zepsulo dla mnie caly nastroj. 8/10 rowniez z mojej strony.
Z Ghost Writerem mam problem, bo jak na political thriller nosi w sobie za dużo ironii i dystansu. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Roman robi sobie zgrywę z klasycznego kina noir. Na plus na pewno gęsty klimat osaczenia, doskonała rola Brosnana i ostatnie (dosłownie) ujęcie filmu bijące na łeb Incjepcjonistyczny mindfuck:)
Klimat jest przytłaczający. Ale nie buduje uczucia strachu. (Przynajmniej u mnie)
Dobry film, ale więcej niż 7/10 bym mu nie dał.