Przypomnijmy, że Diuna: Część druga będzie nie tylko ostatnią, w której zobaczymy Timothée Chalameta, ale także ostatnią wyreżyserowaną przez Denisa Villeneuve’a.
Uhhhh
Trochę szkoda, bo ja już na pierwszej zasnąłem z nudów w kinie (pierwszy raz w życiu, a nawet nie byłem zmęczony, tzn. pierwszy raz zasnąłem, a nie że byłem w kinie pierwszy raz). Niestety zbiegło się to z tym, iż przejadł mi się (delikatnie mówiąc) wtedy Tymoteusz Szalet, którego zrobiło się za dużo ilości bez jakiejś jakości, która by tą ilość usprawiedliwiała. Ale wiadomo, kwestia gustu, choć teoretycznie te filmy powinny mi się mega podobać, a tu znużenie i sen. A Diunę książkę mogę czytać po nocach i będzie trzymać za pysk. Taka zagadka.