AAA tak blisko :)) to bedzie moja gierka 2027 jezeli tylko wyjdzie jak Rebirth
Zzz... Niedawno w końcu zacząłem swoją przygodę z Finalem Rimejkiem i już ją zakończyłem. Szczerze mówiąc, kompletnie nie rozumiem zachwytów nad tą grą. Grafika jest bardzo ładna, choć same lokacje i otoczenie często wypadają dość przeciętnie. System walki jest całkiem niezły, ale fabuła i dialogi? Ja pierdzielę... Wszystko wydaje się strasznie wymuszone, miałkie i zwyczajnie nudne. Postacie bez końca rozwlekają najprostsze sceny, a emocje sprawiają wrażenie sztucznie pompowanych. Nie mogłem powstrzymać przewracania oczami podczas sceny w kanałach, kiedy bohaterowie przechodzili nad przepaścią. Ktoś niemal spadł, ale oczywiście w ostatniej chwili został uratowany. Chwilę później dostajemy praktycznie tę samą scenę jeszcze raz. Po co? Jaki był sens tworzenia takiego sztucznego zagrożenia? Zamiast budować napięcie, wyglądało to jak tani sposób na wymuszenie emocji u gracza. No i jeszcze ten nieszczęsny dubbing z niekończącymi się westchnięciami, chrząknięciami i przeciąganymi pomrukami. Rozumiem, że to element japońskiej stylistyki, ale tutaj momentami było tego po prostu za dużo.
Trzeba kiedyś ograć tego FF7, oryginał i remake. Ciekawi mnie jak duże są zmiany między obiema wersjami, raczej wątpię by byli w stanie rozciągnąć pojedynczą grę z PS1 na całą trylogię, ale mogę też nie doceniać chciwości korporacji.