Ciekawe co najmocniej wpłynęło na sukces serialu.
- brak postaci czarnoskórych w niepasujących rolach
- brak pokazywania relacji innych niż heteroseksualne
- brak polityki i utrzymywania "odpowiednich proporcji DEI na siłę"
- Została opowiedziana historia, zgodnie z opowieścią i realiami, którą każdy zaczął być ciekawy.
Tu nie chodzi o to ile murzynów jest w obsadzie (choć znikoma ilość diversity mocno mnie zaskoczyła) tylko gęstość fabuły. Tam gdzie Ród Smoka potrzebuje 6 odcinków po 50 minut na rozwinięcie wątków, Rycerz robi to w 15 minut i działa to znacznie lepiej. Cała retrospekcja z 5 odcinka trwała bodajże właśnie kwadrans, a nakreśliła lepiej tło i motywację bohatera.
Reasumując, historia Dunka to "stare, dobre HBO", takie sprzed 20 lat. Konkretne, krwawe, brutalne, surowe, ale jednocześnie proste, przygodowe i bez rozwadniania wątków. Fajny serial, będący świetna odtrutką na to, co odwala ta sama platforma z Rodem Smoka (który notuje dramatyczny downgrade).