Kiedyś mimo że oprogramowanie było bardziej prymitywne to jednak ostatecznie użytkownik decydował czego chce, a co nie. Natomiast teraz przykładowo taki Microsoft wpycha użytkownikom do gardeł swojego pierdolota z wielkim oburzeniem jak go możesz nie chcieć.
Nie mam nic przeciwko AI, ale to użytkownik powinien decydować czy chce tego używać lub nie.
Podstawowym problemem z AI jest właściwie wciskanie nam tego na siłę. Firmy pokroju Microsoftu przeinwestowały w AI i teraz nie mogąc racjonalnie uzasadnić swoim inwestorom poniesionych strat muszą Copilota wcisnąć wszędzie, aby każda ich płatna usługa była z nim powiązana, dzięki czemu mogą udawać, że to Copilot przynosi zyski. Mnie tylko ciekawi co będzie jak skończą tą niezliczoną liczbę centrów danych pod AI i się okaże, że nie ma wystarczającego zapotrzebowania.

Nie chcę "asystent" AI w systemie Windows 11, ani w Internecie, który robi coś za mnie.
AI jest przydatny tylko dla poprawy jakość obrazu poprzez powiększenie, albo do wyciągnięcie napisy z nagrane dialogi, lub do tłumaczeń. Ale mimo wszystko, chcę 100% kontroli nad moim PC i sam decyduję, co jest dobre dla mnie.
Jeśli Microsoft nie przestaje z tym, to będę musiał zmienić systemu na Linux.