A ja jiż wiemdlaczego- protagonista względem oryginału ma zdecydowanie zbyt dużo melaniny.
Szczerze, od pierwszej wzmianki mnie ten pomysł ciekawił jako fana komiksów. Ale przy tak luźnym traktowaniu materiału źródłowego kolejny raz sobie odpuszczę. Nie powiem, że "czarno to widzę", bo aktor jeżeli jest dobry, to może być i taki, szczególnie że WonderMan tyle razy "umierał" więc można byłoby taką decyzję jakoś zgrabnie przedstawić. No ale wiadomo, że tak nie będzie i ani Zemo, ani Grim Reapera ani Visiona nie zahaczy, więc bez żalu sobie odpuszczę.
Jest tak, bo podobno od dłuższego czasu są przekonani, że to nie będzie sukces, co miało im wyjść z jakichś badań czy pokazów testowych.
A postać ma pewien potencjał, choć jest on w komiksach raczej trzeciorzędnym zazwyczaj bohaterem.
Zresztą miał się pojawić w Strażnikach Galaktyki Vol.2, gdzie miał go zagrać Nathan Fillion, ale ostatecznie sceny z nim nie znalazły się w filmie.