Niestety jestem mocno rozczarowany. Dziwny styl graficzny gry w wielu momentach jest mało przejrzysty, a do tego tak naprawdę niewiele jest w Despelote do roboty, niewiele możliwości interakcji i te zazwyczaj są do tego takie same. Można niby kopać piłkę z kumplami i nie słuchać się matki czy nauczyciela, ale nie ma to większego wpływu. No i to kopanie piłki jest dziwnie zrealizowane, po prostu pokraczne.
Ma to być doświadczenie autobiograficzne jednego z autorów skupiające się na czasie, gdy Ekwador walczył i wywalczył po raz pierwszy udział w Mistrzostwach Świata, tych w Korei i Japonii i rzeczywiście stara się oddać towarzyszącą końcówce eliminacji atmosferę, nawet możemy oglądać w telewizorze całe mecze w czasie rzeczywistym, ale znów - przez styl graficzny jest to bardzo trudne. Do tego kreśli też tło społeczne, strajki, bieda i to akurat niewątpliwe plusy, bo dobrze to udało się oddać. Na koniec pokazuje co się zmieniło w Quito od 2002 roku.
Ale co z tego, jeśli reszta kuleje? Jest jeszcze dostępna normalnie po ukończeniu gry autorska podróbka Sensible Soccera, w której możemy grać mecze między południowoamerykańskimi reprezentacjami, ale też przez styl graficzny to co widzimy jest mało czytelne.
Do tego Despelote kończymy po 1,5-2 godzinach.